33 obserwujących
354 notki
357k odsłon
  1249   0

Zwolnienie z pracy za szokujące poglądy - słuszne czy nie?


Pamiętam doskonale, jaką histerią i oburzeniem zareagowali niektórzy na wieść, że pracownika IKEA został zwolniony z pracy za cytowanie głupot z Pisma nie-Świętego, a pani Samuela Górska, prymitywna modeleczka o umyśle dziecka, potraciła kontrakty z powodu swojej wypowiedzi o LGBT. Wtedy dyskryminacja z powodu poglądów była be, należało to napiętnować jako wzorcowy przykład triumfu politycznej poprawności nad rozumem, tolerancją i prawami człowieka.

Zupełnie inaczej ma się sprawa z – owszem, faktycznie paskudną – wypowiedzią pana Samuela Nowaka (znowu to imię!), który na SWOIM osobistym koncie w mediach społecznościowych ogłosił, że z ludzkich płodów można robić farsz do pierogów. Zgorszenie tymi słowami oraz nienawiść do wszystkiego, co lewicowe były tak wielkie, iż decyzja Uniwersytetu Jagiellońskiego o zwolnieniu wulgarnego wykładowcy została przyjęte z niemal jednogłośnym aplauzem ze strony prawicowych lemingów. Bo tylko prawicowy (lub lewicowy) leming może cieszyć się z wyrzucenia z pracy wyłącznie na podstawie niepoprawnych zapatrywań, choćby były niepoprawne tak bardzo, że zbiera nam się na mdłości.

Ja natomiast powtórzę to, co wielokrotnie już tutaj pisałam: każdy powinien mieć prawo do głoszenia swoich choćby i najbardziej odrażających poglądów bez strachu przed konsekwencjami prawnymi, powinien jednak być przygotowany na ewentualne konsekwencje społeczne, czyli ostracyzm ze strony reszty populacji. Nie zgłaszam zatem sprzeciwu wobec kopnięcia w tyłek głupiej modelki, która z dnia na dzień stała się persona non grata dla szukających ładnych twarzy przedsiębiorstw. Co się jednak tyczy zwolnienia z pracy obydwu zmiankowanych panów, to powinno mieć ono oparcie w Kodeksie Pracy, a nie samym widzimisię pracodawcy; oczywiście jestem za pełną wolnością zatrudniania kogo tylko dany podmiot zechce widzieć w swoich szeregach, niemniej jednak jeśli już ktoś posiadł kontrakt, to natychmiastowe ustanie stosunku pracy powinno mieć jakieś podstawy prawne. W przypadku pana Nowaka wydaje się, że powodem zwolnienia nie było nawet autentyczne zaszokowanie tekstem o płodach, lecz nacisk pewnych środowisk, które uważają swoje (poszkodowane) emocje za święte.

Niektórzy twierdzą, że na stanowisku piastowanym przez naszego prymitywnego lewicowca nie ma miejsca na pewne poglądy. Jeśli pan Nowak naprawdę uważa, że z nienarodzonych dzieci można przyrządzać jakieś dania, to nie nadaje się na rzecznika UJ, a być może i na jakikolwiek urząd publiczny. Z tym też się nie zgadzam. Naiwnością, żeby nie rzec głupotą jest oczekiwanie, że pracownicy uczelni, urzędnicy, dyrektorzy tego czy owego, posłowie tudzież inni ludzie na wysokich stołkach będą się odznaczać nieskazitelną moralnością, logicznym namysłem czy choćby zdrowym rozsądkiem. To są ludzie jak my: etycznie i intelektualnie przeciętni, skłonni do robienia i pisania durnot, czasami dalecy od przyzwoitości. A pan Nowak wydaje się być jednym z tych huncwotów, którzy w dodatku lubią szokować. I to mu się udało. Naturalnie nie wierzę w szczerość jego słów, ale to już nieważne. Błazen został zlinczowany.

I tak to się teraz będzie odbywać: raz padnie „niewłaściwa” wypowiedź ze strony prawaków, a raz ze strony lewaków. I jedni i drudzy zostaną wówczas „zgrillowani”, prawdopodobnie zwolnieni z pracy, zetkną się z szykanami, szyderstwem, odrzucaniem, a w końcu się ich „wymaże”. I za każdym razem ktoś będzie się obruszał na brak tolerancji, a ktoś inny ryczał z radości. Internet wszystko zniesie. I tylko twardziele jak Mel Gibson to oleją i będą robić i mówić swoje.


Lubię to! Skomentuj175 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo