Karolina Nowicka Karolina Nowicka
2177
BLOG

Czy Polska musi być katolicka?

Karolina Nowicka Karolina Nowicka Kościół Obserwuj temat Obserwuj notkę 513


Czy Polska, aby zachować swoją tożsamość narodową, etniczną i kulturową, musi pozostać katolicka? Zastanówmy się nad tym, moi drodzy. Czy naprawdę to, że od początków państwowości istniał tutaj coraz prężniejszy i silniejszy Kościół Rzymskokatolicki, oznacza, że musi już tak być zawsze? Według mnie jest to absurd. Wszystko się zmienia, ludność się laicyzuje, świat idzie do przodu, nauka wyjaśnia kolejne cuda. Czy musimy pozostać zgięci w pół przed instytucją, która w tak niemoralny, ohydny wręcz sposób „zarządzała” wiernymi, prześladowała niewiernych, nastawiała Polaków przeciwko Żydom, przeciwstawiała się emancypacji kobiet, ganiła za postęp w planowaniu rodziny, akumulowała bogactwo?

Weźmy przykład z Irlandii. Tam ludzie już odsunęli księży od władzy, przestali przed nimi „klękać” i zaczęli ich rozliczać z przestępstw. Nie było to łatwe, gdyż Kościół kształtował Irlandię od niemal zawsze:

Rozliczenia w Irlandii są tak trudne dlatego, że właściwie wszyscy Irlandczycy zostali wykształceni przez siostry zakonne i księży, i w większości przypadków, to wykształcenie było bardzo dobre. Oni wiele zawdzięczają także takiej myśli emancypacyjnej, niezależnej jeśli chodzi o kobiety. Tam zakonnice po soborze zaczęły kształcić kobiety, żeby były bardziej niezależne, żeby od razu nie wychodziły za mąż, żeby skupiły się na swoim rozwoju. Irlandie zbudowali księża i zakonnice także w tym pozytywnym sensie. Jak to zważyć z cierpieniem, przemocą, tym co się działo w szkołach przemysłowych, w domach matki i dziecka, w pralniach magdalenek, czy w ogóle kobietom i mężczyznom żyjącym w Irlandii, którzy nie mieli możliwości wolnego, swobodnego kształtowania swojego życia.

Jeśli ktoś z Was czytał książkę Marty Abramowicz, ten z pewnością będzie zaskoczony skalą zniewolenia mentalnego, jakie miało miejsce na Zielonej Wyspie. Niesławne pralnie magdalenek funkcjonowały tam do lat dziewięćdziesiątych XXego wieku. Krzywda tysięcy kobiet i ich dzieci naznaczyła tę krainę, ale poniekąd też wymusiła na współczesnych Irlandczykach owo „wstanie z kolan” i stanie się nowoczesnym europejskim państwem. Oni zrozumieli swoje błędy, wyszli z okresu umysłowego niewolnictwa.

A my? Czy na zawsze już pozostaniemy zaściankiem kontynentu? A może jednak i dla nas jest szansa na rozliczenie Kościoła z jego nadużyć, na odrzucenie mitu „pana-księdza” i na podążenie w stronę światłego postępu? Nie wszystko jest w obecnej rzeczywistości dobre, ale chyba jednak lepiej zostawić za sobą klerykalny bagaż i stać się krajem dojrzałym i mądrym, zamiast pozostawać w dziecięcej zależności od podłej, głupiej i odrażającej megakorporacji. Nawet jeśli na jej czele stoi postępowy papież, to wciąż jest ona shierarchizowaną wspólnotą ludzi, którzy często czynią zło.


Miłośniczka przyrody, wierząca w Boga (po swojemu) antyklerykałka, obyczajowa liberałka. Lubię słuchać audiobooków, pisać na Salonie, rozmawiać z ludźmi w Necie. W życiu realnym jestem odludkiem, nie angażuję się społecznie, właściwie to po prostu spokojnie wegetuję, starając się jakoś uprzyjemnić sobie tę swoją marną egzystencję. Mało wiem i umiem, dlatego każdego, kto pisze sensownie i merytorycznie bardzo cenię. Z kolei wirtualne mądrale, które wiedzą jeszcze mniej ode mnie, ale za to uwielbiają kłótnie i nie stronią od ad personam, traktuję tak, jak na to zasługują.

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo