Przeczytałam ciekawy i – niestety – nader trafny artykuł w „Gościu Niedzielnym” o tym, jak poważnie zmieniło się nasze społeczeństwo dzięki eksplozji dobrobytu i bezpieczeństwa. Zapraszam do lektury:
Dokładnie tak. Nawet tutaj, w tej przaśnej Polsce opiekuńczość państwa, warunki materialne tudzież podejście społeczeństwa gwarantują większości z nas bardzo długie życie we względnym komforcie. Ma to jednak swoją cenę: przeżywają jednostki słabe, nie radzące sobie z wyzwaniami, narzekające na „mikrotraumy”, mało odporne na wciąż pojawiające się zasadzki rzeczywistości. Sama należę do osób, które w zasadzie nie powinny były dotrwać do dorosłości. A jednak jakoś żyję. A może po prostu... wegetuję? Cóż, jeśli każde życie jest cenne, jak to prawią obrońcy nienarodzonych dzieci, to i my, z punktu widzenia natury całkowicie zbędne psychicznie i fizycznie miernoty, też jesteśmy coś warci. :)


Komentarze
Pokaż komentarze (37)