Kolejny głos rozsądku. Zachęcam do przeczytania zarówno osoby z całego serca popierające feminizm, jak i te, które brzydzą się takimi ideami:

Nie wiem, czy sama nazwałabym się feministką. Dzisiaj zbyt wiele bab określa się tym mianem, często żądają rzeczy, z którymi się nie zgadzam (parytety, aborcja na żądanie, sztuczna „równość”). Jednocześnie cieszę się, że nie żyjemy już w patriarchalnym społeczeństwie, kobiety mogą się kształcić i pracować, decydować o swojej płodności. Komu to zawdzięczamy, hę? :)


Komentarze
Pokaż komentarze (19)