Bloger Zbyszek, znany z banowania każdego, kto ośmieli się go skrytykować bądź urazić jego delikatne ego, napisał post o upadlaniu się obecnej cywilizacji w związku z nagminnym używaniem zwrotu per „ty”. Jakie ma argumenty?
No cóż, ja już dawno wyrugowałam ze swojego bloga owo powszechne tutaj „panowanie/paniowanie”, gdyż w Internecie obowiązują inne zasady niż w realu. Jeśli nie akceptujesz formy na „ty”, po prostu tu nie przychodź. A jak już przychodzisz i JEDNOSTRONNIE używasz grzecznego i chłodnego zwrotu „pan/pani”, to jest to twój wybór. Ja wybrałam inaczej, niekoniecznie gorzej niż ty.
Jeśli ktoś uważa, że bezpośrednie zwracanie się do niego na „ty” jest odzieraniem go z godności, to ja mu serdecznie współczuję niskiego poczucia własnej wartości. Kompleksy, przewrażliwienie i fałszywa duma potrafią zabić każdą dyskusję. A najlepiej to w ogóle jej nie zaczynać, prawda? Lepiej zablokować. Dlatego ja już tego nie robię. Niech każdy bierze odpowiedzialność za swoje słowa.
Dodam, że u mnie w domu też wszyscy zwracają się na „ty”, czyli także małe dziecko. Dla osób wychowanych w posłuszeństwie oraz według pewnych form jest to nie do ogarnięcia. Forma przerasta tutaj treść. Ale co kto woli. Ja wolę dziecko wesołe, kochające i asertywne, ktoś inny woli karne i szanujące każdego. Niech każdy wychowuje, jak chce.
Spotkałam się tutaj z merytoryczną krytyką osób zwracających się do mnie per „ty” oraz z chamstwem osób używających zwrotu „Pani” (za które dostawali zawsze stosowną odpowiedź). Tak że tego... chyba jednak nie warto się podniecać takimi rzeczami. :)


Komentarze
Pokaż komentarze (48)