Raz na zawsze rozwiejmy MIT, jakoby chrześcijaństwo (czyli de facto Kościół) dążyło do maksymalnej wolności osobistej dla każdego obywatela. Jest to w najlepszym razie bujda. Proszę o zapoznanie się z poniższym tekstem:
Czy cały ów dokument jest bzdurą? Czy Kościół nie przewidział trafnie, że: „A któż nie widzi i nie zdaje sobie sprawy, że społeczność ludzka pozbawiona więzów religii i prawdziwej sprawiedliwości zaiste nie będzie mieć żadnego innego celu, jak tylko zdobywanie i gromadzenie bogactw, i w swoich poczynaniach nie będzie się kierować żadnymi innymi zasadami jak tylko nieokiełznaną żądzą swych własnych przyjemności i własnych korzyści?” Otóż jak najbardziej mamy konsumpcjonizm w pełnej krasie! Czy jest on jednak wymysłem naszych czasów? Byłoby to poważne nadużycie. I czy „zjawisko” to dotyczy jedynie niewierzących? No to spójrzmy, kto (jaka grupa społeczna) się wścieka, że Zieloni czy inni „ekoterroryści” chcą ograniczyć ludziom materialny dobrobyt. :) Sam Kościół jest zresztą ostatnią instytucją, która ma prawo narzekać na nadmierne bogacenie się (nie mam tu na myśli szeregowych księży). Nie przewidział też chyba, że w KAŻDEJ społeczności, religijnej czy niereligijnej, istnieją i będą istnieć jakieś prawa, obyczaje oraz moralność (vide Czechy).
Czy natomiast możliwe było dojście do „praw” kobiet, dzieci, Murzynów, homoseksualistów czy (w przyszłości) zwierząt BEZ chrześcijaństwa? Przepraszam bardzo, a skąd my to możemy wiedzieć? Nie wiemy, co BY było, wiemy, co było (a czasami i tego nawet nie wiemy). Poza tym kto „walczył” o te „prawa”? Ówczesna prawica, konserwatyści, tradycjonaliści? No raczej nie. :) Niektórzy z nich do tej pory się denerwują, jak im się mówi o niewieściej emancypacji czy o dbałości o dobrostan zwierząt, a zakaz dawania klapsów utożsamiają z „bezstresowym wychowaniem”. :)
A teraz pytanie: czy wolność sumienia, demokracja oraz te wszystkie wymienione „prawa” są oznaką postępu czy wprost przeciwnie – regresu? A może ani tego, ani tego, tylko po prostu jednym z wielu niejednoznacznych w ocenie moralnej etapów rozwoju ludzkości? Pamiętajmy, że nasza historia nie dobiegła końca. Po nas przyjdą inni, którzy będą zmieniać świat, a my zostaniemy przez nich osądzeni, tak jak my osądzamy palących rzekome czarownice na stosie fanatyków sprzed paru wieków. Kto wie, może przyszli Polacy uznają nasze czasy za wyjątkowo odrażające?



Komentarze
Pokaż komentarze (13)