Przy okazji afery z niejaką panią Woydyłło, która określiła panią Igę Świątek jako „głupiutką i wystraszoną”, za co spotkała ją fala krytyki (głupio nazywanej „hejtem”, jakbyśmy nie mieli polskich słów), zaczęłam się zastanawiać, kto w ogóle namaścił tę pierwszą damę na nasz rodzimy autorytet. Pewnie nie jestem na czasie albo zwyczajnie ominął mnie kult niektórych osobistości, za co jestem w zasadzie WDZIĘCZNA – zarówno losowi, jak i własnemu zadziornemu usposobieniu.
No dobrze, ale tak poza tym – istnieją jeszcze jakieś solidne, trwałe autorytety? A może zostali już jedynie influencerzy, celebryci, gwiazdy i gwiazdeczki? Może nie ma już ludzi, których szanuje się bezwarunkowo? Może nikt na to nie zasługuje?
Nigdy chyba nie wielbiłam żadnego tzw. autorytetu moralnego. Nie ma na świecie człowieka, którego opinia na temat dobra i zła byłaby dla mnie ważniejsza od mojej własnej. Cenię natomiast wypowiedzi osób, które WIEDZĄ. Naukowcy, badacze, uczeni – są dla mnie drogowskazem w kwestiach, na temat których wolę się zbyt swobodnie nie wypowiadać. Albo i wypowiadam się, ale... cytując wspaniałych ludzi, których wiedza i doświadczenie mocno mi imponują (jak np. sir David Attenborough).
Ciekawe, dla ilu osób autorytetem jest AI. :) Coś mi się zdaje, że znalazłoby się wśród nich paru moich komentatorów, którzy posługują się „sztuczną inteligencją” podczas pisania swoich tekstów. Tylko czy to już nie trąci... zwykłą głupotą?


Komentarze
Pokaż komentarze (24)