Coraz więcej portali opinii decyduje się dziś na outsourcing obsługi technicznej i moderacji treści. To już norma, nie wyjątek. W praktyce oznacza to rezygnację z własnych zespołów moderatorów działających 24/7 na rzecz firm zewnętrznych, często w modelu usługowym. Rozwiązanie jest wygodne, tańsze i proceduralnie bezpieczne.
Moderacja treści coraz częściej działa w modelu SaaS* – jako zewnętrzna usługa.
Zewnętrzne systemy moderacji opierają się na gotowych filtrach: słowach-kluczach, klasyfikatorach „toxicity”, „hate” czy „political risk”. Działają szybko i bez emocji. A przy tym dają właścicielowi komfort formalny: działaliśmy zgodnie z procedurą. Odpowiedzialność rozmywa się. Decyzję „podjął system”. Problem zaczyna się wtedy, gdy porządek techniczny zaczyna zastępować myślenie.
Algorytm nie rozumie ironii. Nie zna skrótu myślowego. Nie widzi kontekstu. Widzi jedynie wzorce, które trzeba przyciąć. Salon24 przez lata żył z polemiki. Z różnicy zdań. Z napięcia między autorami. Nie z poprawności, lecz z charakteru. To była jego siła.
Automatyczna ingerencja działa inaczej. Tnie szybko i bez wyjaśnień. Autor nie wie, co było powodem. Zaczyna więc pisać ostrożniej. Albo przestaje pisać wcale. Autocenzura nie rodzi jakości. Rodzi milczenie.
W dłuższej perspektywie nadmierna filtracja nie chroni portalu. Ona go osłabia. Reklamodawcy nie boją się sporów. Boją się braku ruchu. A bez sporów nie ma powrotów, komentarzy ani dyskusji.
Nie chodzi tu o bunt wobec regulaminu ani o wielkie hasła o wolności słowa. Chodzi o proporcje. Algorytm może porządkować treści, ale nie potrafi zastąpić kultury rozmowy. A portale opinii, które o tym zapominają, ryzykują utratę tego, co było ich największą wartością.
SaaS* SaaS (Software as a Service) w tym kontekście to zewnętrzny system, do którego portal „podpina się” przez API lub gotowy moduł. System przypisuje treści punkty ryzyka, np.:„toxicity”,„hate speech”,„harassment”,„political sensitivity”,„misinformation risk”.
Autor widzi tylko efekt: komentarz znika / notka jest ukryta / zasięg spada.
Usługi moderacji w modelu SaaS rozliczane są zwykle abonamentowo, z dodatkowymi opłatami zależnymi od wolumenu analizowanych treści lub ruchu na portalu. Im większa aktywność użytkowników, tym wyższy koszt. Ręczna weryfikacja przez ludzi jest droga i często ograniczana, dlatego decyzje zapadają automatycznie. Model ten jest tańszy od utrzymywania zespołu moderatorów, ale sprzyja agresywnej filtracji zamiast rozumienia kontekstu.




Komentarze
Pokaż komentarze (13)