"Peter Magyar, czołowy kandydat węgierskiej opozycji w wyborach parlamentarnych 12 kwietnia, złożył skargę w związku z anonimową groźbą opublikowania filmu o charakterze erotycznym. Na Facebooku pisze, że podejrzewa między innymi nieautoryzowane gromadzenie i niewłaściwe wykorzystanie danych osobowych.
Plotki o rzekomym istnieniu filmu erotycznego, który mógłby rzucić negatywne światło na Węgry w trakcie trwającej kampanii wyborczej, krążyły od kilku dni w mediach kontrolowanych przez Orbána i w mediach społecznościowych". Więcej TUTAJ
Tak opisują "zabawy Petera"media "europejskie" i trzeba szczerze powiedzieć, że coś w tym jest. A nawet na pewno jest, bo w 2024 r. Peter Magyer tak przedstawiał swoje erotyczne przygody:
Péter Magyar który w ostatnich miesiącach wyrósł na jedną z najgłośniejszych postaci węgierskiej sceny publicznej – już wczesną jesienią sugerował, że przeciwko niemu może zostać użyta prowokacja. Dziś publikuje cały pakiet oskarżeń, które – jeśli okażą się prawdziwe – stawiają pytania nie tylko o etykę walki politycznej, lecz także o granice technologii.
Magyar twierdzi, że był informowany przez osoby związane ze służbami specjalnymi i aparatem państwowym, które miały odmówić udziału w nielegalnych działaniach i sprzeciwić się metodom obozu rządzącego, skupionego wokół Viktor Orbán. Według jego relacji, ostrzegano go przed próbą skompromitowania go przy użyciu nagrań. W centrum sprawy znalazła się była partnerka polityka – Evelin Vogel. Magyar twierdzi, że potajemnie zarejestrowała ona łącznie jedenaście godzin materiału wideo i audio z jego udziałem. Nagrania miały zostać następnie przerobione – częściowo przy użyciu sztucznej inteligencji.
Według relacji Magyara, Vogel zażądała 30 milionów forintów (ok. 80 tys. euro) w zamian za nieprzekazanie materiałów partii rządzącej Fidesz. Polityk utrzymuje, że odmówił zapłaty i nie uległ szantażowi.
W poniedziałek do licznych redakcji trafił krótki film wysłany z trudnego do zidentyfikowania adresu e-mail. Na nagraniu widać Magyara po jednym z wydarzeń wyborczych przed czerwcowymi wyborami do Parlament Europejski. W materiale przypisano mu obraźliwe wypowiedzi pod adresem wyborców oraz groźby wobec Vogel.
Magyar stanowczo zaprzecza autentyczności nagrania. Twierdzi, że klip został zmontowany, a część zdań nie pochodzi od niego. Niezależni blogerzy – jak podają media – mają dysponować dowodami, że materiał został rzeczywiście poddany edycji.
Sprawa ma wymiar szerszy niż osobisty konflikt. Jeżeli technologia AI rzeczywiście została użyta do modyfikowania wypowiedzi, oznacza to, że kampanie wyborcze wchodzą w nową fazę – fazę, w której prawda może być podważana nie tylko przez interpretację, lecz przez cyfrową rekonstrukcję rzeczywistości.
Dla miłośników delikatnych tekstów erotycznych polecam nasz najnowszy Erotyk telegrafistów:


Komentarze
Pokaż komentarze