Ukraiński zespół negocjacyjny, który przebywał w Miami, skrócił swoją podróż do USA w związku z porozumieniem między Waszyngtonem a Moskwą w sprawie dostaw rosyjskiego oleju napędowego na rynek światowy. Rozmowy ukraińskiej delegacji z przedstawicielami administracji Trumpa odbyły się w Miami 9 października i miały być kontynuowane następnego dnia. Drugi dzień spotkań został jednak odwołany po tym, jak amerykańsko-rosyjskie porozumienie całkowicie zaskoczyło stronę ukraińską.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski skrytykował złagodzenie sankcji bez długoterminowego porozumienia w sprawie deeskalacji. Zasugerował wzajemne wstrzymanie ataków na rosyjską i ukraińską infrastrukturę energetyczną na czas zimy. Dobrze, że Zełenski potrafi jeszcze coś zasugerować, bo wyraźnie poruszony prezydent Trump odpowiedział mu krótko: „Prosiłem, by nie atakowano rosyjskich rafinerii, i moja prośba została zlekceważona”. Na wszelki wypadek – gdyby znalazł się jakiś matoł, który nie potrafi zrozumieć słowa mówionego – napisał również na swojej platformie Truth Social: „Moim największym priorytetem są niższe ceny dla Amerykanów, zwłaszcza dla naszych wspaniałych rolników, hodowców i kierowców ciężarówek”.
Po „bardzo udanej dyskusji” z prezydentem Rosji Władimirem Putinem uzgodniono, że Rosja „natychmiast” dostarczy ponad 300 000 ton oleju napędowego na rynek amerykański i światowy. Kolejne 500 000 ton zostanie uwolnione w listopadzie, a kolejny milion ton jakiś czas później – zapowiedział Trump. Dodał, że biorąc pod uwagę obecny stan swoich rafinerii, Rosja dostarczy w późniejszym terminie kolejne 3 miliony ton oleju napędowego.
Nadal nie wiadomo, jaka siła zmusiła Zełenskiego do poinformowania Trumpa oraz jego wysłanników, Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera, o gotowości do zaprzestania ataków na rosyjskie rafinerie ropy naftowej, o ile Rosjanie zaprzestaną ataków na ukraińskie elektrownie.
Jeden z ukraińskich urzędników twierdzi, że podczas rozmów Witkoff i Kushner grozili, iż Trump może odciąć Ukrainę od amerykańskich danych wywiadowczych, jeśli kraj ten nadal będzie ignorował jego prośby.
Amerykański urzędnik zaprzeczył, jakoby takie zagrożenie miało miejsce. Stwierdził, że Witkoff i Kushner przekazali Ukraińcom, iż Stany Zjednoczone są silnym partnerem dostarczającym amunicję oraz dane wywiadowcze. W zamian Ukraina nie powinna jednak podejmować działań, które mogłyby zaszkodzić amerykańskim konsumentom – mieli argumentować wysłannicy.
„Ataki na rafinerie są bolesne dla Rosji, ale są bolesne również dla USA” – przyznał amerykański urzędnik. Witkoff i Kushner poinformowali także Ukraińców i Europejczyków o potencjalnych umowach energetycznych z Rosją, które – jak mają nadzieję Stany Zjednoczone – doprowadzą do spadku cen energii i skłonią Rosję do ustępstw w rozmowach pokojowych. Amerykański przedstawiciel dodał również, że Witkoff i Kushner rozważają wizytę w Moskwie i Kijowie w przyszłym tygodniu w celu omówienia tych propozycji.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)