Śmierć, pamięć i... wysokie procenty. Brzmi jak przepis na osobliwy thriller albo ponury żart. Niestety, w realiach współczesnego internetu to po prostu zwykły dzień z życia blogera, który na platformie Salon24 postanowił podzielić się osobistym, głębokim i pełnym zadumy tekstem upamiętniającym zmarłą żonę. https://www.salon24.pl/u/karzo/1530453,przypomnienie-szczegolnego-dnia-rok-2026
Wyobraźcie sobie Państwo sytuację: piszecie o planach budowy rodzinnego grobowca z kamienia naturalnego, o drewnianych wieżach zwieńczonych krzyżem, o córkach, urnach i trudnych emocjach. Tworzycie tekst prosto z serca. Wciskacie „publikuj” i nagle nad Waszymi wspomnieniami, niczym sępy nad polem bitwy, wyrastają banery reklamowe.
Wszystko przez jedno słowo. Słowo-klucz, słowo-wytrych, które dla sztucznej inteligencji zarządzającej reklamami nie ma żadnego ładunku emocjonalnego.
Napisałeś słowo „inwestycja” w kontekście stawiania pomnika? Gratulacje! Dla bezdusznego algorytmu jesteś deweloperem albo co najmniej dynamicznym przedsiębiorcą budowlanym. Efekt? Pod tekstem o miejscu pochówku wyskakuje radosna reklama... pompy ciepła. Osobiście uważam, że próba ogrzania grobowca za pomocą nowoczesnych technologii OZE to jednak lekka przesada. Rozumiem, że idziemy z duchem czasu, a ekologia jest ważna, ale żeby montować pompę na cmentarzu? Tego jeszcze w podręcznikach do termodynamiki nie grali.
Gdy zszokowany autor – chcąc ratować powagę sytuacji i intymność tekstu – usuwa nieszczęsne słowo „inwestycja”, algorytm ani myśli odpuścić. Skoro nie ma inwestycji, to może chociaż lokata? System błyskawicznie podmienia ofertę i pod zdaniem o miłości i wiecznej pamięci proponuje Consorsbank z oprocentowaniem 3,80% w skali roku. Nic, tylko zakładać konto oszczędnościowe na tamtym świecie. W kolejnej odsłonie pod zmieniony tekst podpina się z kolei kurtka ocieplana. No tak, idą chłody, a na cmentarzu przecież wieje...
W ten sposób tekst, który miał być pomnikiem pamięci, zamienia się w wielobranżowy pasaż handlowy. Zamiast zadumy mamy festiwal kapitalistycznej bezwzględności sterowanej przez boty.
Apel do właścicieli portalu Salon24
Szanowna Redakcjo, Szanowni Właściciele portalu Salon24!
Wszyscy rozumiemy, że utrzymanie serwerów kosztuje, a media żyją z reklam. Nikt nie oczekuje, że internet będzie działał charytatywnie. Istnieją jednak granice, których przekraczać po prostu nie wypada.
Automatyczne algorytmy reklamowe (takie jak AdSense czy systemy reklamy kontekstowej) są ślepe na ludzkie tragedie, żałobę i intymność. One widzą tylko słowa-klucze, za które ktoś zapłacił parę groszy za kliknięcie. Kiedy jednak system zaczyna wciskać pompy ciepła i lokaty bankowe w środek wspomnienia o zmarłej żonie, estetyka i przyzwoitość portalu dziennikarstwa obywatelskiego umierają na miejscu.
Warto zainwestować – i tutaj używam tego słowa celowo, ryzykując kolejną reklamę – w lepsze filtry tematów wrażliwych. Wpisy oznaczane jako osobiste, pożegnalne czy cmentarne powinny być kategorycznie wyłączone z agresywnego targetowania kontekstowego. Zadbajcie o higienę przestrzeni, którą oddajecie swoim blogerom. Inaczej zamiast poważnego portalu publicystycznego stworzycie cyfrowy jarmark, na którym nawet nad grobem ktoś spróbuje nam wcisnąć tańszy prąd i ocieplaną kurtkę w promocji.
Trochę umiaru. Napisałem w swoim artykule: „umarli żyją tak długo, jak długo o nich pamiętamy”. Obyśmy tylko nie musieli o nich pamiętać w rytm haseł marketingowych.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)