0 obserwujących
4 notki
4300 odsłon
1107 odsłon

Prawdy smoleńskie

Wykop Skomentuj16

Kolejna rocznica katastrofy smoleńskiej i kolejna kampania propagandy, manipulacji oraz zwykłego ogłupiania.

Dlatego aby ułatwić poruszanie się w tych medialnych wrzutkach kilka podstawowych faktów, z tych faktów nie da się zbudować żadnej spójnej teorii, ale można całkiem skutecznie wykryć manipulantów, kłamców i zwykłych mącicieli. Zapraszam.

Dzień wcześniej

Wielu badaczy tematu zwraca uwagę, że dziwne elementy związane z Smoleńskiem pojawiły się już wcześniej jak np. samobójstwo Grzegorza Michniewicza dyrektora kancelarii premiera Tuska w dniu powrotu samolotu z remontu i dzień przed wigilią po rozmowie z żoną i córką. Tego typu wydarzenia na pewno pobudzają wyobraźnię ale poza stwierdzeniem, że jest to dziwne ciężko cokolwiek z tego wnioskować.

Dlatego zacznijmy od 09.04.2010, wówczas pojawiła się w mediach informacja o zagrożeniu terrorystycznym, dokładnie o następującym brzmieniu:

Dyżurna Służba Operacji Sił Zbrojnych RP przekazała do Centrum Operacji Powietrznych w Warszawie informacje o zagrożeniu atakiem terrorystycznym jednego z samolotów Unii Europejskiej”

Komunikat został podany w mediach na stronach telegazety oraz w serwisach informacyjnych. Następnie zaczął stopniowo znikać. Jednak ktoś kto chciał go zniknąć zapomniał, że w Internecie nic nie ginie, co prawda komunikat zniknął z serwisów informacyjnych ale pozostały po nim liczne screeny oraz notki w serwisach blogerskich.

Tyle z suchych informacji, pozostaje pytanie, czy taki komunikat mógł mieć wpływ na przebieg delegacji. Czy został kompletnie zignorowany czy może wręcz przeciwnie sprawił, że cała organizacja przestawiła się w tryb awaryjny i siłą rzeczy został zmieniony plan wizyty. Z perspektywy 6 lat i tego jak mało wiemy o przebiegu tego lotu, każda wersja jest możliwa.


Komunikat

A tu ciekawy link z poszerzoną analizą zagadnienia:
http://mailbox.salon24.pl/272959,zamilczany-tajemniczy-komunikat

Początek delegacji

Następny dziwny fakt miał miejsce już następnego dnia rano, czyli po kilku godzinach. Członkowie delegacji zniknęli. Nie ma ani jednego zdjęcia z lotniska, z płyty lotniska, żaden spotter nie zrobił zdjęcia samolotu, żaden dziennikarz nie porozmawiał z żadnym członkiem delegacji a przecież leciał tam nie byle kto, elita narodu. Co gorsza żadna kamera monitoringu nie zarejestrowała nikogo z delegacji (ani na lotnisku ani nigdzie po drodze), nie ma nawet odprawy w elektronicznym systemie odpraw. Po prostu rozpłynęli się w powietrzu i to jest fakt. Nie jest znana nawet godzina odlotu, bo nikt startującego samolotu nie widział i nie zarejestrował. Po czasie pojawiło się jakieś jedno zdjęcie ale szybko udowodniono, że to kiepski fotomontaż.

Można zadać tylko pytanie jak to możliwe, czy faktycznie popsuły się wszystkie kamery na lotnisku i bodaj w okolicy, padł system komputerowy, czy może ktoś coś ukrywa. Jeżeli ukrywa to co? Zwykły odlot delegacji? Jedno jest pewne, po 6 latach nie wiemy nawet jak rozpoczęła się ta delegacja i czy faktycznie na Okęciu.

Podejście do lądowania

Media powtarzają: „przyczyną było, że za wszelką cenę chcieli lądować”, „zeszli poniżej 50m”, „piloci patrzyli na złe wysokościomierze”, „piloci nie byli przeszkoleni” itp.

Poniższy rysunek pochodzi z oficjalnego raportu Millera i przedstawia ścieżkę zejścia oraz rzeczywistą ścieżkę lotu samolotu. Pewnie nie raz każdy ją widział, ale rzeczą podstawową jest pytanie, dlaczego samolot nie leciał zgodnie ze ścieżką podejścia? Jak widzimy ponad 1,2km od lotniska samolot był ponad 75m poniżej wysokości na której POWINIEN być. W dodatku wieża zapewnia go, że jest na kursie i na ścieżce.

Czy ktoś to wytłumaczył? Niestety nie. Czy można to jakoś wyjaśnić? Niestety również nie, samolot tej klasy z najnowszymi systemami nawigacyjnymi nie może tak mocno odchylić się ze ścieżki zejścia i tego nie zauważyć. Mgła nie ma tu nic do rzeczy, bo nawet jeżeli szczelnie wypełniała kabinę i piloci nie widzieli wysokościomierzy to i tak jest bez znaczenia bo: LECIELI NA AUTOPILOCIE!

To tak jakby samochód pędzący autostradą np. z prędkością powyżej 200km/h, rozbił się na drzewie oddalonym 100m od autostrady i tłumaczylibyśmy to tym, że chciał za 1,2 km zjechać na stację benzynową. Oczywiście kierowca miał dokładną wojskową nawigację, na drodze były by znaki drogowe a samochód posiadał systemy zabezpieczające przed niekontrolowaną zmianą pasa. Dziwne?

Ścieżka zejścia

Brzoza

To czy brzoza może urwać skrzydło czy nie, to już złożona dywagacja naukowo-akademicka, my tego nie rozstrzygniemy. Ale możemy się zastanowić jak to możliwe, że szczątki TU154 w brzozie pojawiły się dopiero po jakimś czasie? W dodatku do dziś prokuratura wojskowa nie ustaliła czy te kawałki faktycznie należą do samolotu.

Wykop Skomentuj16
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka