29 obserwujących
351 notek
293k odsłony
348 odsłon

Trump: ten tytuł mu się po prostu należał!

Wykop Skomentuj4

Finał cudo. Finał marzenie. Fenomenalny poziom. Kapitalne uderzenia Judda Trumpa i Johna Higginsa. Ofensywny styl gry obu zawodników, ale pozbawiony przesadnej brawury. Przemyślane budowanie brejków. Trochę mądrej gry taktycznej. I zasłużone zwycięstwo Trumpa 18:9.

Piszę oczywiście o finale Mistrzostw Świata w Snookerze 2019. Szczerze powiedziawszy, przed meczem nie spodziewałem się aż tak dobrego spotkania. Swoje obawy opierałem na rozgrywkach półfinałowych. Higgins w półfinale grał po prostu słabo, a wygrał dzięki wydatnej pomocy swego przeciwnika, Davida Gilberta. Spotkanie Trumpa z Garym Wilsonem, choć lepsze, też nie powalało na kolana. Jednakże w meczu finałowym zarówno Trump, jak i Higgins, wznieśli się na wyżyny umiejętności. Świadczy o tym 11 setek w meczu (7 Trumpa i 4 Higginsa) i dwie próby wbicia brejka maksymalnego (po jednej przez każdego z zawodników). Jedyne, czego żałuję, to to, że Trump nie podjął próby wbicia brejka większego niż 147 punktów, kiedy pojawiła się taka bardzo rzadka możliwość. (Na stole leżały wtedy jeszcze wszystkie czerwone bile, a dodatkowo Judd miał wolną bilę po faulu Higginsa). Gdyby mu się to udało, mielibyśmy do czynienia z czymś absolutnie niesamowitym.

Tak więc zwycięzcą turnieju został faworyt numer 3 (przed rozpoczęciem MŚ faworytem nr 1 był Ronnie O'Sullivan, a nr 2 – Neil Robertson). Trump zdobył tytuł jak najbardziej sprawiedliwie, gdyż przez cały turniej prezentował najrówniejszą formę. Nie licząc spotkania z 1. rundy z Thepchaiyą Un-Noohem (zakończonego wynikiem 10:9), wszystkie mecze wygrywał ze sporą przewagą.

A co można powiedzieć o całych Mistrzostwach? Ogólnie poziom można uznać za wysoki (o czym świadczy rekordowa liczba brejków stupunktowych), choć zdarzały się i słabsze mecze. Było sporo niespodzianek, a największa z nich to porażka w 1. rundzie głównego faworyta Ronniego O'Sullivana z amatorem Jamesem Cahillem (pisałem o tym tutaj). Inna to przegrana Marka Allena z Zhou Yuelongiem. Odpadnięcie w początkowych fazach turnieju Marka Selby'ego i Marka Williamsa już tak wielkimi sensacjami nie było, gdyż snookerzyści ci nie prezentowali ostatnio wysokiej formy.

Z kolei niespodzianką na plus była gra Gary'ego Wilsona. Nie jest to zawodnik bardzo młody (ma 33 lata), ale do tej pory sukcesów wielkich nie osiągnął i do głównej drabinki MŚ musiał przebijać się z eliminacji. Po dramatycznym starciu z Lucą Breselem (ostatni frejm tego zakończonego wynikiem 10:9 meczu trwał prawie 80 minut!) wygrał jeszcze dwa spotkania i dotarł aż do półfinału, i dopiero w nim musiał uznać wyższość Trumpa.

W zeszłym roku Wilson też startował w eliminacjach, ale przegrał już w 1. rundzie, a jego pogromcą był... Adam Stefanów. Niestety, w tym roku to Stefanów odpadł na samym początku kwalifikacji. Miejmy nadzieję, że w następnych MŚ Adam pójdzie drogą Gary'ego. A może uda się to Kacprowi Filipiakowi, który od przyszłego sezonu też będzie grać w gronie zawodowców?

A oto niesamowita próba wbicia brejka maksymalnego przez Trumpa we frejmie 25 finału:


Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport