0 obserwujących
25 notek
20k odsłon
  703   0

O leczeniu kupą, czyli sposób na sekty

Szanowni,

Dziś odwiedził mój tylko co ukryty blog bardzo miły Pan Administrator i zapowiedział, że jak nie będę atakował personalnie tutejszych gwiazd, to może mi go odkryje.

Więc postanowiłem nie atakować i napisać całkowicie neutralną notkę, aby dać szansę Panu Administratorowi, choć obawiam się, że tamten już skończył dużur i zastąpił go ten, który przychylnie reaguje na donosy.

No ale zaryzukuję, bo kto nie ryzykuje, temu i w kominie ciemno.

Otóż jak podaje dzisiejsza G.W., tam gdzie tradycyjne terapie nie skutkują, móże pomóc leczenie kupą.

Słyszałem co prawda o urynoterapii, ale żeby kałem ?

Ale nie ma lekko, nie każda kupa się do tego celu nadaje.

Np. dawca nie może być wegetarianinem, czyli inaczej mówiąc wskazane jest, żeby lubił golonkę.

Nie będę się jednak rozwodził nad tym tematem, bo każdy kto chce, sam może zapoznać się z tym materiałem w dodatku " Tylko Zdrowie" do dzisiejszego wydania G.W.

Ale jak ma się do tego temat sekciarstwa, o którym wspominam w tytule ?

Otóż bardzo prosto: skoro sekty tępić jest bardzo trudno (podobnie jak niektóre choroby) to dlaczego by nie spróbować właśnie terapii kałem ?

Wyobrażam sobie to w ten sposób, że osoby podejrzane o udział musiałyby obowiązkowo poddać się tej niedrogiej kuracji, która w minimalnym stopniu obciążyłaby budżet właściwego ministerstwa, np kultury.

Myślę, że potem nikomu by już nie przychodziło do głowy molestowanie niewinnych lokatorów i nagabywanie ich w kwestii zakupu książek, czego sam osobiście czasem doświadczam, gdy pod moją furtką zbierają się pewni świadkowie, choć bóg mi świadkiem, że ich świadectwa nie są mi do niczego potrzebne.

Mam nadzieję, że tą notką nikogo nie uraziłem i że nie posiada ona znamion nękania kogokolwiek.

Bo to, że jest jak zwykle doskonała, to raczej chyba nie może być kwestią do dyskusji.

Nie sztuką jest bowiem napisać coś o kulurze wyższej, ale właśnie o czymś tak banalnym, jak zwykła kupa.

Zresztą nie ja pierwszy i pewnie nie ostatni podejmuję temat gówna w literaturze, bo przecież pisał już o tym absolutny klasyk, laureat literackiego Nobla:

"- Powiedz mi, co będziemy jedli? - Trzeba było siedemdziesięciu pięciu lat - siedemdziesięciu pięciu lat życia, minuty za minutą, żeby pułkownik doczekał tej chwili. Poczuł się czysty, kategoryczny, niepokonany, gdy odpowiedział: - Gówno."

Gabriel Garcia Marquez

A teraz kupą, Panie i Panowie.

 

K.G.

 

Lubię to! Skomentuj30 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości