Realizm magiczny to umiejętność dostrzegania obecności świata duchowego pośród codziennego życia. To znaczy palić szałwię po wejściu do budynków lub na rozpoczęcie spotkania wśród Indian albo rozrzucać mak u progu domów na Ukrainie w obronie przed złymi duchami. To znaczy wierzyć w siłę zimowego przesilenia, początek nowego życia, powrót światła i odrodzenie albo w to, że Spiryton Słońcowrot kręci słońcem.
To nie jest żadne "pogaństwo", a przyjęcie do wiadomości, że świat duchowy i ten "normalny" współistnieją i wzajemnie na siebie wpływają.
Zima to czas opowieści, to czas zamknięcia w domach i wsłuchiwanie się w opowieści starszych. Jak w książce Eugenii Kuzniecowej, która w oparciu o historię przyjazdu etnolożki na podkijowską wieś, która chce uratować od zapomnienia dawne ludowe obyczaje i przypowieści, skonstruowała przyjemną opowieść o wartości rozmowy. Między nowo poznanymi ludźmi, w rodzinach. Rozmowy, które uczą, bawią i wzruszają.
Narracja książki "Wróżby to rzecz zimowa" dzieje się w realiach początku napaści Rosji na Ukrainę, która skutkuje częstymi wyłączeniami prądu i problemami w łączności komórkowej. Nie ma zasięgu, się rozmawia. I mimo złowrogiego tła, jest to refleksja całkiem przyjemna. Może dlatego, że Eugenia Kuzniecowa ma umiejętność pokazania życia, nawet trudnego, z niezwykłą wrażliwością.
Jestem ciekaw jej kolejnej książki, która już czeka w kolejce na przeczytanie.
Eugenia Kuzniecowa, Wróżby to rzecz zimowa, Wyd. Znak, Kraków 2025
#eugeniakuzniecowa #wróżbytorzeczzimowa #znak #ukraina #etnologia



Komentarze
Pokaż komentarze