Krzysztof Mączkowski Krzysztof Mączkowski
79
BLOG

Głupcy i mądrale

Krzysztof Mączkowski Krzysztof Mączkowski Polityka Obserwuj notkę 17
Dyskusja pomiędzy elitami intelektualnymi nt. współczesności zaczyna być fascynująca. Fascynująca, bo ukazuje specyficzny rodzaj argumentacji, jaką używa jedna ze stron by zdyskwalifikować drugą. Fascynującą również dlatego, bo pokazuje obłudę części intelektualnych elit.

Mamy oto do czynienia – dokonam pewnego skrótu myślowego – ze sporem, jaki toczą przedstawiciele elit z grubsza liberalnych i konserwatywnych. Takich dyskusji wiele już było prowadzonych w wolnej Polsce; ta obecna jednak zadziwia stopniem zapiekłości prezentowanym przez tę pierwszą ze stron. Specjalnie nie używam określenia „antyPiSowską”, bo takie postawienie sprawy znacznie spłyca istotę tych dyskusji.

Oczywiście „demokratyczni” dyskutanci robią wiele, by głosy rozsądku profesorów Legutki, czy Krasnodębskiego, redaktorów Ziemkiewicza czy Lisickiego uznać – wbrew rzeczywistości – za głosy ideologów obozu rządzącego.

Dla przykładu, w jednym z numerów tegorocznego „Przekroju”, jeden z tamtejszych publicystów, prof. Legutkę uznaje wręcz za „jednego z głównych ideologów PiS” i twierdzi, że „profesor opowiada partyjną, PiS-owską historię Polski”.

Walka jest totalna: Marcin Król w jednym z wydań „Dziennika” – przepraszam za słowo – w prostacki sposób sugeruje, że filozof prof. Legutko nie napisał żadnego dzieła filozoficznego. Marcin Fabjański w swoim głupkowatym artykule „IV RP po roku jest już w nas” w jednym z wydań „Przekroju” pisze o prof. Krasnodębskim: „Chcesz dowiedzieć się, jak jest oficjalna wykładnia PiS w interesującej cię sprawie? Czytaj Krasnodębskiego. Znajdziesz go w każdej gazecie. Może z wyjątkiem ‘Wyborczej’”.

Niejaki Wilhelm Sasnal, podobno „wybitny malarz”, pod pretekstem obecności Romana Giertycha w rządzie PiS mówi, że „przerażające jest to, że ludzie przyzwyczaili się do tego gnoju” (podkreślenie – KM).

Od samego Rafała Ziemkiewicza dowiemy się, że inny mądrala, redaktor Tomasz Lis nazwał go „fetorem”. Jeszcze inna redaktor, Monika Olejnik, próbuje wmówić opinii publicznej, że PiS nie lubi elit i nazywa je w całości – znowu wbrew prawdzie – „wykształciuchami”, choć minister Dorn wyraźnie jej właśnie powiedział, jaką część elit można tak nazwać.

Historia najnowsza: prof. Geremek, dla części francuskich elit guru prześladowanej polskiej liberalnej inteligencji, w niewybredny sposób atakuje Polskę, jej dobre imię w zachodniej prasie. Pretekstem jest obowiązująca w naszym Kraju ustawa lustracyjna, z którą Geremek się nie zgadza. Żeby było śmieszniej, odmowę złożenia obowiązkowego oświadczenia lustracyjnego wyjaśniał potrzebą ... obrony dobrego imienia Polski.

Odpowiedzi na pytanie skąd taka skala nienawiści liberalnych elit wobec konserwatywnej części opinii publicznej jest zapewne wiele. Na przykład taka, że rzeczywistość jest inna od tej, którą sobie ta część elit wymyśliła.

Dopuszczam, że ktoś może mieć inny obraz rzeczywistości i inny pogląd na życie. Zastanawia mnie jednak intelektualna kondycja tej części elity. Zatrważające jest to, jak łatwo ta elita sięga do „ściekowego języka”, by określić poziom swych frustracji; jak łatwo sięga do irytujących pomówień, czy wprost do kłamstw; jak łatwo ta elita nie słucha co się do niej mówi; jak łatwo popada w kipiącą nienawiścią złość.

Wobec tych wszystkich ewidentnych grzechów niech nie myśli ta elita, że porwie za sobą ludzi wykształconych.

Ja tym Państwu – głupcom lub mądralom – już teraz dziękuję…

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Polityka