No i wszystko jasne: Bronisław Geremek, nie wypełniwszy prawnego obowiązku złożenia oświadczenia lustracyjnego, stracił mandat posła do Parlamentu Europejskiego.
Skończyła się też legenda profesora. Wielki uznany autorytet opozycji demokratycznej,współtwórca wielkiej legendy "Solidarności", kreator polityki podziemia stanowojennego, jeden z konstruktorów Okrągłego Stołu - znakomicie sprawdzający się w roli opozycjonisty, najwyraźniej pogubił się w realiach wolnej Polski.
Pierwszym objawem choroby nie rozumienia demokracji była jego wypowiedź, kiedy po któryś przegranych kolejnych mutacji Unii Wolności (już mi się myli której), rozgoryczony profesor ogłosił, że "polskie społeczeństwo nie dorosło do demokracji".
Potem powoli, ale konsekwentnie, profesorska legenda bledła, szarzała i rozpadała się. Kłótnie i rozłamy w ramach swojego własnego środowiska politycznego dawały już wówczas wiele do myślenia. Ostatnim akordem tego swoistego dramatu była jego antylustracyjna histeria. Warto przypomnieć po raz kolejny, że odmówił złożenia oświadczenia lustracyjnego tłumacząc się ... dobrem imienia Polski.
Niesłychana to obłuda i tupet.
Jednocześnie, troska o dobre imię Polski nie przeszkadzała mu szkalować to imię we francuskich mediach. Ot, profesorska filozofia...
Co ciekawe, nie mając wyraźnego wsparcia ze strony poważnych polityków w Kraju, Geremek swą antypolską - tak, antypolską !!! - kampanię prowadził w oparciu o lewackie niemieckie i lewackie francuskie media i ośrodki polityczne.
Czy warto było profesorowi tak postąpić? Co chciał ukryć? Niestety, tego się nie dowiemy. Geremek, jego środowisko i życzliwe mu media zrobią wszystko, by ukryć prawdziwy powód tej odmowy.
Inne tematy w dziale Polityka