Niedziela. Dzień Pański. Można pójść do kościoła. W Świnoujściu jest taki jeden, pod wezwaniem Chrystusa Króla, który odwiedzam za każdym razem, gdy tu jestem – jako mały chłopiec ze względu na wiszącą tu u sufitu replikę starego okrętu wojennego, obecnie z sentymentu i przyzwyczajenia.
Wchodzę kościoła na Mszę o 11.30 – okazuje się, że to Msza dziecięca. Zaczęło się od „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Mario” przed Mszą.
- Oho – myślę sobie – tu Modlitwę Pańską odmawiają przed Mszą.
Nie zdziwiło mnie to, skoro byłem już na Mszach dziecięcych, które trwały 25 minut, na Mszach, gdzie dominował nieposkramiany wrzask dzieci, luźne piosenki, widziałem księży skaczących przy ołtarzu, misie na ołtarzu podczas Przeistoczenia, gdzie wypadały liczne modlitwy (bo dzieci się niecierpliwią) i ogólny rock’n’roll w kościele.
Ale nie …
Pierwszą miła niespodzianką był tłum ludzi w kościele. Widać, że i mieszkańcy, ale też liczni turyści. Starsi i młodzi. Ładne dziewczęta i przystojni młodzieńcy. Młode rodziny, kolonie. Widać, że całe to liberalne gadanie, że Polska się dechrystianizuje, że ludzie przestają chodzić do kościoła, to czcze bajki …
Wielce się zdziwiłem, gdy okazało się że podczas Liturgii Słowa odczytane były dwa czytania, żadnego skracania, z pełną gamą śpiewów. Tu więc można odprawiać normalną Liturgię Słowa, dzieci się nie nudzą, wszyscy ze skupieniem słuchają.
Kazanie zupełnie nie dla dzieci, a dla ich rodziców – o potrzebie utrzymania rodzin i małżeństw w tych ciężkich czasach, o potrzebie normalnego i porządnego wychowania dzieci, o potrzebie miłości i czułości. Bardzo długo zapadnie mi w pamięci jedno zdanie:
- Pytają mnie – mówi ksiądz – czy chrzcimy dzieci ze związków niesakramentalnych. Gdyby było inaczej, 70%, a nawet 80% dzieci chodziłoby tu nieochrzczonych …A więc może jednak prawda o tym wykruszającym się polskim Kościele…?
Komunia Święta – rzecz w wielu miejscach niesłychana – rozdawana na klęcząco!!! Żadnego „procesyjnego dochodzenia do ołtarza”, żadnego pośpiechu! I co ciekawe, żadnego świeckiego szafarza! Jak miło! Nigdy nie rozumiałem jakichkolwiek argumentów o potrzebie wprowadzania świeckiego rozdawnictwa Komunii. Nie trafił do mnie jeszcze żaden kościelny argument, który tłumaczyłby wprowadzenie świeckich szafarzy. Co ciekawe, ci najbardziej liberalni księża posługują się argumentami „pragmatycznymi” (szybciej rozdawana Komunia, więcej chorych skorzysta, odciążenie [!] księży itp.), nigdy teologicznymi – wiedzą bowiem, że w trakcie takiej debaty polegliby z tą swoją proświecką postawą.
Takich tutaj nie ma, Komunia trwa spokojnie, udziela jej dwóch księży i jeden diakon, jest nawet czas, by spokojnie Dziesiątkę Różańca odmówić. Nie przyjęli więc tutejsi księża tej swoistego rodzaju choroby, która każe im wymyślać kościelną nowomowę o „procesyjności” przyjmowania Komunii, o konieczności przyspieszenia komunikowania i innych podobnych głupot.
I to była Msza dziecięca – aż miło wychodziło się z kościoła, z poczuciem dobrze przeżytej Tajemnicy Mszy Świętej. Bardzo Wam, drodzy świnoujscy księża, dziękuję!
Inne tematy w dziale Polityka