21 obserwujących
1016 notek
379k odsłon
  744   1

Polscy indianiści

Tipi polskich indianistów na zlocie pod Piłą w 2013r. For. K.Mączkowski
Tipi polskich indianistów na zlocie pod Piłą w 2013r. For. K.Mączkowski

Mówisz „Indianie”, myślisz „Winnetou”, „Apacze”, Siuksowie”, „wigwam”, „Manitu”, „squaw” itp. Wiedza przeciętnego zjadacza chleba o świecie Indian ogranicza się do bardzo stereotypowych pojęć i określeń.

 

Tymczasem istnieje w Polsce całkiem liczne, bo sięgające ok. 2000 osób, środowisko zajmujące się propagowaniem kultur i tradycji różnych plemion indiańskich. Obszar tych zainteresowań jest bardzo rozległy. Polscy indianiści, bo tak ich się określa (w żadnym wypadku nie „polscy Indianie”!), odtwarzają tańce i rękodzieło indiańskie, interesują się przemianami społecznymi i politycznymi współczesnych Indian, historią plemion, sprawami religijnymi i duchowymi w tradycjach indiańskich, a niektórzy bardzo aktywnie wspomagają Indian w staraniach o samostanowienie w USA, Kanadzie i innych państwach amerykańskich.

 

Polskich indianistów najczęściej interesują Indianie Ameryki Północnej, choć wśród nich są i tacy, których fascynują społeczności Ameryki Środkowej i Południowej. Polscy indianiści to ludzie różnych zawodów, doświadczeń i pozycji społecznych. Tworzą liczną, choć nieformalną grupę o nazwie Polski Ruch Przyjaciół Indian. PRPI nie posiada formalnej struktury i władz, statutu i tym podobnych atrybutów formalnego stowarzyszenia.

 

Założycielami, choć lepiej byłoby stwierdzić: osobami wokół których tworzył się Ruch, są znany w Polsce, choćby z racji licznych popularnych książek o Indianach, Stanisław Supłatowicz, Sat-Okh, nieżyjący już dziś Polak indiańskiego pochodzenia (o którym się mówi, że jest synem Polki zesłanej na Syberię, która przedostała się do Kanady i tam poślubiła wodza z plemienia Shawnee) oraz Stefania Antoniewicz, „Indiańska Babcia”, która jako jedna z pierwszy Polaków nawiązała kontakt z Indianami i dzięki której do Polski dochodziły informacje o ważnych wydarzeniach lat 60. I 70. XX w., kiedy to przez Amerykę Północną przetaczała się głośna rebelia indiańska – ze słynnymi okupacjami wyspy Alcatraz w 1969r. i wioski Wounded Knee w 1973r.; to liczne środowiska indianistów skupione w klubach zainteresowania kulturą Indian w Poznaniu, Sztumie, Chodzieży (środowisko Mańka) i innych polskich miastach.

 

„Kluby indiańskie” w Polsce przestały istnień na początku lat 90., ale indianiści do dziś prowadzą działalność w ramach PRPI lub stowarzyszeniach i grupach rozsianych po całej Polsce. Jedną z najbardziej widocznych form aktywności polskich indianistów są tzw. wioski indiańskie – miejsca, gdzie prezentuje się różne aspekty indiańskich kultur. Można posłuchać indiańskiej muzyki, zobaczyć tradycyjne indiańskie tańce, dowiedzieć się czym się różni tipi od wigwamu (tipi to stożkowaty namiot Indian Równin, a wigwam to okrągła chata charakterystyczna dla Indian leśnych), usłyszeć, że nie ma czegoś takiego jak „fajka pokoju” (co najwyżej jest święta fajka, palona przez wiele plemion w ważnych momentach, również jako przypieczętowanie pokoju, stąd myląca nazwa), zobaczyć i kupić wyroby rękodzielnicze, wzorowane na indiańskich.

 

Polscy indianiści z bogatą wiedzą tłumaczą tam, że Manitou to nazwa indiańskiego bóstwa, znana dla algonkińskiego kręgu kulturowego, a np. „squaw” to słowo – też pochodzenia algonkińskiego – oznaczającego kobietę, choć dzisiaj znane jako wulgarne jej określenie. We wioskach prezentowana jest historia wielu plemion, indianiści mówią o współczesnych Indianach (żyjących z rezerwatach i w miastach), którymi mają niekiedy stały kontakt. Właśnie z racji tego, że Indianie to nie tylko relikt historii, ale ludzie do dziś kultywujący swoje tradycje, polscy indianiści prezentują tylko niektóre tradycje, na pokazywanie których dostali zgodę od Indian.

 

Powiew egzotyki powoduje, że w Polsce są też i tacy, niestety, którzy żerują na Indianach, podtrzymują wszystkie głupie i krzywdzące stereotypy, zakłamują przez to rzeczywistość. To zwykli hochsztaplerzy, których niekiedy trudno rozpoznać, gdy nie wie się na co zwracać uwagę.

 

Rok aktywności polscy indianiści rozpoczynają w Uniejowie wiosennym PowWow. To festiwal tańca i kultury Indian Ameryki Północnej, gdzie prezentowane są oryginalne tańce odwzorowywane przez tancerzy ubranych w ręcznie wyrabiane indiańskie stroje. Gośćmi PowWow w Uniejowie często są Indianie z różnych plemion zapraszani do Polski, jak i indianiści z innych europejskich krajów Podobnie jest z jesiennym PowWow w Pszczynie, które kończy „sezon” indianistycznych wydarzeń. Najdonioślejszym momentem aktywności różnych grup indianistycznych jest letni zlot PRPI, odbywający się co roku w różnych częściach kraju, gdzie rozbijanych jest kilkadziesiąt tipi. To często jedyna okazja, by spotkali się indianiści z różnych grup i różnych części Polski; okazja do wzajemnej nauki i dowiadywania się „co nowego w Kraju Indian”.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale