Wczoraj zmierzając do toalet w centrum handlowym natknąłem się na wymianę zdań polskiej rodziny z dwójką małych dzieci, a dwiema obcojęzycznymi pracownicami. Trafiłem na finał potyczki, gdzie młoda matka z mężem najwyraźniej czymś rozbawieni poprosiła, żeby krzycząca na nich sprzątaczka mówiła po polsku bo jest w Polsce. W reakcji usłyszała, że ma gadać po ukraińsku.
Mając za sobą lata kontynentalnych wojaży powiem, że gdyby w Niemczech Polak puścił taki tekst lokalsowi, ten niezwłocznie wykonałby telefon na policję. Odstawienie do granicy ze szlabanem na Schengen byłoby normalne. U nas jakaś patologiczna Ukrainka terroryzuje służby i mieszkańców Zakopane przez lata. A po odesłaniu w końcu do swojego kraju tatrzańska straż graniczna i komendant miejscowej policji drżą, czy minister ich nie odwoła. Mówiąc wprost od 4ech lub i więcej lat mamy koncert skrajnej bezczelności bohaterskiej Ukrainy u siebie i u nich. Odsyłam do swoich felietonów z tego czasu. Tak jak Naczelną Izbę Lekarską cieszy weto prezydenta blokujące prawo do wykonywania zawodu zagranicznych medyków z ułamkową umiejętnością władania językiem Mickiewicza i Miłosza. Bo kurde po co? Jest nas nad Wisłą już tyle milionów, że niech tam się zaczną uczyć ukraińskiego – mówi propagandą Zelensky zapowiadając tym samym uzależnienie 800 plus tylko dla spełniających te jego kryteria cywilizacji. Niechęć Polaków zrodziła się po eksplozji entuzjazmu dla pomocy ofiarom wojny z próby jej narzucenia jako narodowego obowiązku. Bezczelność karmiona oficjalnie rządową propagandą.
Pałac Prezydencki koalicję jak chce rozgrywa, bo ewidentna targowica z nawozem brukselskim ujawnia się jak nieleczone objawy choroby wenerycznej. Odebranie Orderu Orła Białego faszyzującej marionetce w swetrze jest przesądzone. Wyrok formalnie zapadnie, jak Nawrocki z Trumpem wybawią się w klatce przed Białym Domem. Czyli po niedzieli – myślę. Panowie dogadają szerzej temat zemsty na Zelenskym, żeby mniej wierzył w swoją potęgę. Nastroje starej Europy też już wymiotują Kijowem. Ale tam unijną administrację blokują deklaracje pod stołem z korupcyjnym ciamajdanem. Kabaretem będzie ich wyżerka w Gdańsku zwana ,,programem odbudowy Ukrainy,,, o ile przed tym czerwcowym meetingiem coś wcześniej nie piardnie. Jak w sytuacji bojownika o polskość, Andrzeja Poczobuta.
Na jego wymianie dzięki uprzejmości CIA skorzystał Putin i rosyjska propaganda. Do Moskwy wrócił jego kumpel archeolog, aresztowany zresztą w Polsce na wniosek Ukrainy. Kto nie pamięta o co chodziło niech dalej ogląda mundial bez Urbana. Teraz Poczobut, niczym Anna Walentynowicz z Grodna mówi, że we wrześniu wraca na Białoruś. Tam jego dom jak twierdzi i dalej będzie głosił słowo. Mało zrozumiałe. Podobnie jak z polskim flirtem Zelensky. Albo mamy tu do czynienia z mózgiem miękkim jak asfalt w słońcu, ale obydwaj są tak sterowalni jak Alzhaimer z Parkinsonem do kupy wzięci.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)