Obecnie centralna działaczka koalicjantów w kampanii wyborczej wcześniejszych wyborów w mieście po gorzkim dla Donalda Tuska wyniku referendum i odwołania ze stołka pupila Miszalskiego zdumiewa swoją naiwnością. Liczni konkurenci do łańcucha gospodarza grodu u fosy Wawelu z łatwością wyciągają niedawną przeszłość Moniki Piątkowskiej, zdaje się nawet teraz senator.
Na fali grzmotów i upałów pojawił się temat basenów odkrytych w Krakowie, z których niestety zostały tylko ruiny. Tak zwany Zakrzówek określany ,,małą Chorwacją,, oddany 3 lata temu za blisko 80 mln złotych też śmiało możemy uznać, że te kilka pseudobasenów wklejonych w wody po kamieniołomach nadaje się dla bezpieczeństwa ludzi i krajobrazu do likwidacji.
Trzeba pomieszkać chwilę w tym mieście, żeby zrozumieć treść zarzutów neoczerwonych z RAZEM. Jako, że byłem tam zameldowany u bram Barbakanu niemalże, więc miałem okazję ujrzeć resztki niegdyś pięknego kompleksu na Prądniku czy krzaczory COSu nad Wisłą. Raz dałem się namówić do Aquaparku głośnego za sprawą tragedii dziecka autystycznego, którego nikt nie pilnował. Pływam ponad pół wieku, głównie wyczynowo i w życiu nie widziałem tak wybitnie niebezpiecznego obiektu.
Kampania w Krakowie dopiero teraz uzmysłowiła mi, że za czasów krwawej komuny mieszkańcy latem mieli niemały wybór odkrytych basenów, a nie tylko jak dziś kilka zamulonych sadzawek typu Kryspinów. Wspomniany Zakrzówek wymyślono jako dojną krowę dla miasta, ale donator milionów tego prowizorycznego kąpieliska – UE przypomniał ówczesnemu prezydentowi Majchrowskiemu warunki dofinansowania. A obecna kandydatka Piątkowska była wtedy prawą ręką pana Jacka odpowiadając jako dyrektor wydziału za rozwój i inwestycje miasta. Jedno szczęście, że Donald ją zagospodarował w darze od komuszego profesora, co ubogaciło pajęczynę wieloletnich układów w mieście. Za mojego pobytu miasto bardzo było zaangażowane na realizację nowego kompleksu basenowego. Trzeba było tylko przeskoczyć wyburzenie akademików Politechniki czy Akademii Górniczej. Temat zreferowała mi wtedy inna dyrektor urzędu, gdy szukając basenu olimpijskiego w Krakowie trafiłem na adres obiektu w projekcie.
Krakowskie struktury RAZEM raczej więc wiedzą co mówią, bo są dla lewicy jak świeża blacharka na starej syrence. Czuć tu sztuczkami nadal nie bez wpływów w mieście pojętnego partyjnego ucznia Edwarda Gierka z Sosnowca, bo takież mamy korzenie niezależnego przez ćwierć wieku prezydenta Majchrowskiego. Może musiał trochę się cofnąć dając semafor upadłemu Miszalskiego w chwilach świetności rządów Koalicji. Ale gdy jej wizerunek sięgnął prosektorium profesor skutecznie może neutralizować konkurencję swojego pupila, który czeka na gwizdek w blokach startowych. Obecnie emerytowany społecznik Majchrowski Jacek oddał się nawet do dyspozycji Karolowi Nawrockiemu przy powołanej grupie mędrców nowej Konstytucji. Patrząc na skuteczność trwania władzy i jej wieloletnie skutki dla miasta system prezydencki ma wszelkie znamiona powstania. Bez basenów letnich jednakże. Również sprawnej komunikacji. Także niekontrolowanej urbanizacji z bagniskiem w deszczowych porach zwanym Błoniami.
Przedwyborcza konkurencyjność podwyższa jakość odbioru i pożądane emocje. Wspólna kandydatka Koalicjantów warszawskich do jesieni nie raz jeszcze się wystawi wyborcom Krakowa do śmiechu. Trzeba mieć na uwadze rządowe turbulencje i reakcje samego Tuska, które ewidentnie przekładają się na trwałość pajęczyny wieloletnich układów w mieście. Pupil Majchrowskiego też w tym bagnie jeśli zastartuje ugrzęźnie. Kandydaci godni tego stołka, patrząc na resztki niegdysiejszej świetności miasta, w spokoju spoczywają w wawelskiej krypcie.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)