krzysztof mielewczyk krzysztof mielewczyk
78
BLOG

PRZEDSIĘBIORCY NOKAUTUJĄ REFORMĘ PIP

krzysztof mielewczyk krzysztof mielewczyk Gospodarka Obserwuj notkę 0
Rada Przedsiębiorczości po dwóch miesiącach funkcjonowania nowej ustawy PIP domaga się jej odpolitycznienia i przywrócenia rozstrzygania sądom. Ponadto wyłączenia ze stosowania sankcji wobec podmiotów działających w dobrej wierze. Patrząc na finanse państwa jedni warci drugich.

8ego lipca weszła wymuszona przez UE i opóźniona tak zwana reforma Państwowej Inspekcji Pracy i regulacji form zatrudnienia. Kiedy trwały jej przygotowania pisałem, że dziergana na kolanie z uprawieniami dla urzędników kompletnie oderwanych od misji do której ich powołano to kpina. Podobnie jak sądy pracy latami rodzące coś na kształt wyroków sprawiedliwych. Kiedy pracownik skarży w Polsce pracodawcę kuriozalnie sądem powołanym do rozstrzygania jest jednostka w miejscu siedziby zakładu pracy. Zatem gdy skarżący mieszka na co dzień 700km od skarżonego musi mieć szmal, czas i nie po kolei w głowie, żeby latami dochodzić racji w instytucji emblematycznie symbolizującej bananowy stan państwa Europy Środkowej. Kiedy sankcjonuje się takie prawne kuriozum z klucza stawiające pracodawcę w pozycji uprzywilejowanej, to apel Rady Przedsiębiorczości o odpolitycznienie PIP jest jak najbardziej na miejscu. Polska to świat tej lepszej budżetówki i potem cała śmieciowa reszta. Plus młodzi mający do 26ego rku życia wszystko w zlewie, bo nie płacą i nikt za nich nie musi płacić podatków. Wracając do budżetówki, jak wiemy czy to sąd czy samorząd, resorty i gospodarka państwowa krzywdy sobie nie zrobią w ramach niepisanej solidarności biurokratycznej kasty władców naszych dusz. Kiedy obywatel czyli petent ma ścisłe obowiązki wynikające z księgozbiorów wzajemnie sprzecznych przepisów wybieranych według bieżących potrzeb podmioty z klucza winne stanowić ochronę jednostki reprezentują codziennością coś kompletnie innego. Sprawa jest prosta. Im budżet państwa bardziej ażurowy, żeby nie rzec pusty, tym bardziej represyjna rola tego organizmu przełożona niechęcią do wydawania resztek na świadczenia publiczne.  

Państwowa Inspekcja Pracy to armia zasiedziałych małych fiatów, którzy do reformy swoje decyzje opierali na wsparciu tych, którzy dawali na ich pensje, premie i wakacje All inclusive. Kiedy zdumiony pracownik prosił o uzasadnienie odsyłany był z wątpliwościami do sądu. Teraz taka błazenada dostała narzędzie, które uderza w ikonę ich schematu. Protestująca Rada Przedsiębiorczości w polskim wydaniu to ta kasta, która ma płacić daninę Państwu, ale dostała ocean praw do okradania żywcem i bezkarnie Polaków. Teraz roszczeniowy naród od dekady zastępowany jest obcojęzycznymi. Tanio, miło i z dużym zyskiem na leasingowanie. Czyli też nic swojego, ale można wrzucać w koszty i żyć na pokaz po cesarsku. Od wspomnianego 8ego lipca niewiele się zmieniło, wystarczy spojrzeć na oferty pracy i wsłuchać w głos ulicy. Odpolitycznienie PIP nie ma szans, bo jest kwintesencją synekury, układów i powiązań tylko dla grona zaufanych. Śmiało można powiedzieć, że pokłosie PRLu rodzi kolejne plony niezniszczalnej filozofii biurokracji, gdzie jest pan urzędnik i skomlący petent. Covid dał cudowną możliwość zamknąć się urzędom z decyzjami. Jak daje przykład rolnika, który zaorał asfalt i poszedł do więzienia, prawo ze szczególnym uwzględnieniem własności prywatnej to w Polsce bułka z masłem dla sądów, urzędników, komorników i monopolistów gospodarczych. 

Największym hitem protestu Rady Przedsiębiorczości jest żądanie odstąpienia od kar wobec pracodawców działających w dobrej wierze. Jak prosto zatem będzie udowodnić, że łamanie prawa pracy kosztem pracownika odbywało się nie  w dobrej, ale najlepszej  wierze. W naszym kraju dosłownie wszystko zostało już tak zmielone, że każde tłumaczenie znajdzie odbiorców. A już w PIPie patrząc wstecz tolerancja bywa nieunikniona. Nokaut Rady Przedsiębiorczości to żądanie jeszcze większego bezchołowia.

Polska zamiast sklonować normalne prawa tego świata zawsze chce być mądrzejsza i lepsza. Jak w efekcie to wygląda mogą powiedzieć nawet młodzi. Bez układów niewielkie perspektywy i lepiej emigrować zarabiać na zmywaku. Płacą tygodniówki, mają socjal i ciapatych sąsiadów. Ale bez roboty w trzech miejscach, żeby poczuć życie, a nie tylko szydercze spojrzenie feudalnego kraju.


Wieloletni dziennikarz śledczy, zawodnik i trener pływania oraz triathlonu / od 1997/

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka