Jakoby nie patrzeć, serce jest kluczowym organem każdego organizmu, albowiem już wieszcz rzekł był onegdaj: "Miej serce i patrzaj w serce" czy tak jakoś w ten deseń, więc kto w serce zajrzy, zakochać się musi, jeśli owo serce, choć chłodnym jest i wyniosłym, to jawi się pięknym i zdobycie jego niezmiernie jest kuszącym.
Serce Dojczlandu zaś, znajduje się w górzystym terenie Harzu, nad którym się wznosi majestatyczny i mistyczny Brocken*, góra tajemnicza, gdzie się onegdaj zlatywały czarownice, a po dziś dzień aury mistyczne, dla niepoznaki zwane optycznym zjawiskiem, można podziwiać, zaś dostać się tam można, na ową górę, w dwójnasób: wspinając się w pocie czoła na własnych nogach, albo mistycznie i poetycko, wspominając mistrza Juliana Tuwima, pokonanego przez Kulę Kobietę w kwestii najdłuższego po polsku zdania**, ale za to po dziś dzień nieśmiertelnego względem sapania parowozowego i brzucha rozgrzanego, czego można doświadczyć wjeżdżając z gwizdem w Harzu Wrota, aż człowiekowi z wrażenia przechodzą ciarki po plecach środkiem lata od samego patrzenia na pociąg, a cóż dopiero wejść na ten odlotowy pokład...
Kula Kobieta, jako żywo sobie tego roku obiecała, że następnym razem dwa noclegi w mistycznym lawendowym miejscu uskuteczni, kiedy będzie miała więcej czasu, albowiem tego roku zobowiązania były, co mnie do domu z urlopu goniły, jednakowoż za rok ja już odpuścić sobie nie mogę tego parowozu, bo muszą powstać wszak kolejne erotyki kolejowe***, zaś mam nadzieję, że elektrowozy w ten deseń nie będą zazdrosne.
Tak, czy owak, jak ma się jeden dzień tylko, takoż można się wybrać na spacer, zrobić fotki Konikowi Celebrycie, co się zachowywał zaiste jak model na wybiegu i kokietował wzrokiem i całym ciałem, tak, że by się jego chętnie dosiąść chciało, ale niestety, na takowych amantów zezwierzęconych mam ja alergię, więc nawet jego nie pogłaskałam...
Przyssałam się za to do drzewek owocowych, co się znajdując na terenie basenu, który tego dnia był wprawdzie zamknięty z powodu zdziwaczałej pogody, ale za to drzewek śliwkowych nikt nie pilnował i Kula napchawszy się niemi jakoby poduszka pierzem, do kieszeni sporo nabrała, po czym oddaliwszy się dyskretnie z miejsca zdarzenia i zaległwszy z rozkoszą w lawendowych piernatach z widokiem na ciuchcię, co na Brocken zmierzawszy z rana, po pysznym śniadaniu z panią takoż z Polski jadącą do domu i takoż jak Kula lubiącą mistyczne podróże bez nadmiernego pośpiechu, nocując w miejscach sympatycznych i ślicznych, w podróż do domu się udała, aby kontemplować filozoficznie na balkonie swoim jeszcze do końca lata, zanim zima nadejdzie i czekać trza będzie na następne letnie odloty...
I tralalala... :-)))
)* https://www.salon24.pl/u/kobietakula/1454144,krotka-notka-z-telefonka-widma-w-cieniu-brocken
)**
)***
https://www.salon24.pl/u/karzo/1428532,frelka-w-cieniu-falangi
Notka zespołowa: @Geister des Brocken & @Karzo & @Kobieta Kula



Komentarze
Pokaż komentarze (24)