45 obserwujących
212 notek
355k odsłon
886 odsłon

Po „orędziu” Tomasza Grodzkiego

Wykop Skomentuj13

Podobno trwało 7 minut, a mnie się zdawało, że ten słowotok okrągłych i nic nieznaczących fraz zajął co najmniej pół godziny. Wiem, że nie do mnie było to skierowane, ale raczej do zwolenników opozycji, która nie ma wobec swoich polityków żadnych wymagań, poza oczekiwaniem by było, jak było.
    Zdawało mi się, że Grodzkiego nigdy wcześniej nie zauważyłem, ale przypomniał mi go kadr telewizyjny z jednej z manifestacji, gdy stał obok Schetyny i wtedy też mówił jakieś KOD-owskie orędzie. Teraz jednak, w krótkim czasie po objęciu funkcji marszałka senatu można było bardziej wyraźnie zobaczyć jego sylwetkę. Dla mnie jest na tyle zaskakująca i negatywna, że już zacząłem liczyć czas do odwołania go z wszelkich funkcji.
    Zaczęło się od dziwnie niekompletnej procedury wyboru marszałka senatu, na którą chyba nikt nie zwrócił uwagi. Mianowicie, po prezentacji dwóch kandydatów, marszałek senior natychmiast przystąpiła do głosowania, w ogóle nie pytając senatorów, czy ktoś chciałby może zabrać głos, coś uzupełnić, lub przedstawić dodatkowe argumenty. Nie wiem, czy zostało to wewnętrznie ustalone, czy nie było chętnych do zabrania głosu, ale należało otworzyć taką możliwość, by choćby zachować pozory świadomego głosowania na kandydatów. Głosującym, dla których kandydat Stanisław Karczewski był raczej dobrze znany, należała się bardziej szczegółowa informacja o drugim kandydacie – o Tomaszu Grodzkim. O powodach, dla których był odwołany z funkcji dyrektora szpitala w Szczecinie, o  kompromitującej go drastycznie częstej absencji na posiedzeniach senatu IX-tej kadencji, wreszcie należało przypomnieć wszystkim, że „prestiż” zachodnio-pomorskiego środowiska politycznego KO, z którego się wywodzi, jest już wystarczająco reprezentowany przez sen. Gawłowskiego. Zamiast tego przystąpiono natychmiast do glosowania, a gdy policzono głosy, znalazł się senator, który ujawnił wynik, zanim zrobiła to formalnie marszałek senior. To skandaliczne traktowanie nawet tak prostych procedur, w których ktoś pozwala sobie na podważenie powagi Senatu RP, pomniejsza zaufanie do instytucji państwowych jeszcze bardziej, niż zrobiła to PKW i Sąd Najwyższy odmawiający sprawdzenia legalności mandatu Gawłowskiego. Dlatego nic mnie nie zaskakuje z tego, co dalej się działo.
    Tomasz Grodzki jako zwycięzca głosowania „przyjął” funkcję marszałka, przywołując pamięć „naszego wielkiego świętego Jana Pawła II” w niefortunnym zestawieniu okoliczności historycznego wydarzenia z krótkotrwałym epizodem bitwy politycznej, w której pozwolono mu realizować własne, przekraczające jego kompetencje ambicje. Już dzień później oznajmił, że popiera legalizację związków partnerskich, bo najwyraźniej nie przykłada znaczenia do słów „naszego wielkiego świętego” o szczególnej wartości jaką stanowi Rodzina. Swój start w funkcji marszałka senatu i własną wizję działań zaznaczył, nawiązując do tryumfalnego, ale złowrogiego gestu T.Mazowieckiego, który zawsze kojarzy się z oszustwem pierwszych lat transformacji, z przepoczwarzaniem PRL w jej nową, nieprzyjazną Polakom wersję i z haniebnym fundamentem stalinowskiej przeszłości ówczesnego premiera. Wkrótce zarysował też swoją wizję, w której jego zwycięstwo w głosowaniu oznacza, że Senat RP należy do totalnej, ale nieformalnej opozycyjnej koalicji. Według wyobrażeń Grodzkiego, senat z tak chybotliwą i doraźną większością, będzie jemu podporządkowany, jako reprezentantowi tych wszystkich sił, które już wcześniej próbowały, a teraz pod jego przywództwem doprowadzą do ponownego przejęcia Polski i wtopienia jej w europejską magmę.
    W zupełnie śmiesznym odruchu T.Grodzki zapowiedział swoją wizytę w USA, gdzie będzie chciał mocno uderzyć w polskie władze. Okazuje się więc, że przyjął ważną funkcję w Rzeczypospolitej i nie tylko nie zna swoich uprawnień, ale publicznie planuje działania przeciw Polsce. Niedawno w USA był Lech Wałęsa i dał swoje popisy, potem pojedzie Grodzki, a potem jeszcze ktoś i zgodnie z ich życzeniem biurokraci wprowadzą na nowo obowiązek wizowy, jeśli nie daj Boże, D.Trump przegra wybory.
Po wysłuchaniu orędzia nowego marszałka senatu, czekam na pierwszy wniosek odwołujący go z funkcji. Przypuszczam, że liczba takich wniosków będzie duża, a presja na senatorów, by służyli Polsce, będzie rosła, aż do momentu pożądanej zmiany. Szczecińska historia z przeszłości, z programem 500$ +, też może sprawy przyspieszyć, ale pierwszeństwo do opuszczenia senatu i tak przysługuje Gawłowskiemu.
 
             
  

Wykop Skomentuj13
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka