Cenzor na Salon24 działa jak automat, który dostał za dużo władzy i za mało rozumu. Lenin podobno „wiecznie żywy”, a cenzor najwyraźniej też — tylko bardziej natarczywy i bardziej łasy na każdy komentarz, który nie jest pogodną notką o pogodzie.
Dlaczego jest wiecznie głodny? Bo tak go napisano: prosty kod, zero myślenia, maksimum blokowania.
1. Filtr emocjonalny — algorytm, który boi się wszystkiego
Wystarczy, że napiszesz coś o śmierci, polityce albo tragedii, a system dostaje ataku paniki.
Nie rozumie tonu, nie rozumie kontekstu, nie rozumie ironii.Dla niego wszystko jest potencjalnym „zagrożeniem”. Jak pies, który szczeka na własny cień.
2. Słowa kluczowe — jedno słowo i koniec
Wystarczy jedno „podejrzane” słowo i komentarz znika. Nie ma znaczenia kontekst, cytat, ironia. Algorytm działa jak paranoik: widzi problem tam, gdzie go nie ma.
Jeśli coś może być niebezpieczne, to dla niego już jest.
3. Długość komentarza — im dłużej piszesz, tym gorzej
Dłuższy tekst? System nie potrafi go ogarnąć, więc woli go wyrzucić. Bo przecież lepiej uciszyć autora niż spróbować zrozumieć treść.
4. Szybkie komentowanie — żywa dyskusja uznana za spam
Jeśli odpowiadasz normalnie, w rytmie rozmowy, automat uznaje, że jesteś botem. Bo według niego człowiek powinien pisać wolno, najlepiej raz na godzinę.
Podsumowanie: cenzor nie jest złośliwy — jest po prostu głupi
To nie ideologia. To nie ręczna ingerencja. To zwykły, prymitywny filtr, który nie rozumie świata, ale decyduje, co wolno powiedzieć.
Lenin wiecznie żywy — bo tak go kiedyś ogłoszono.
Cenzor wiecznie głodny — bo tak go zaprogramowano.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)