1 obserwujący
32 notki
7727 odsłon
  1222   1

O Francji i jej blaskach, a nie cieniach

Gdy zwiedzałem pierwszy raz Francję wielkie wrażenie zrobiły na mnie jej piękne krajobrazy i imponujące zabytki, w szczególności różne wielkie katedry, w tym katedry gotyckie, rozety kościołów oraz gotyk płomienisty. Te stare katedry wyglądały z zewnątrz bardzo majestatycznie, wewnątrz były surowe, nie wypełnione drobiazgami i wystrojami jak to ma miejsce w polskich kościołach. Można było przeczytać, jakie elementy budowli zostały zniszczone przez hugenotów, a jakie przez rewolucjonistów, ale piękne budowle pozostały, zbierano wewnątrz skromne datki na potrzeby tych budowli.

Obecnie pisze się o Francji u nas zazwyczaj krytycznie, lekceważąco, pisze o problemach, zatracaniu tożsamości, wypomina jak i kiedy Francuzi nas zawiedli lub wykorzystali. Nikt specjalnie nie tyle nawet eksponuje, ale nawet nie zauważa, sytuacji, że jednak bywało czasem inaczej, kiedy uzyskiwaliśmy od Francji istotną pomoc, dzięki której udawało się osiągnąć sukcesy, którymi się chlubimy, przypisując je, oczywiście, jedynie sobie.

Można się w sumie zastanowić, czy od jakiegokolwiek innego europejskiego mocarstwa dostaliśmy przez stulecia tyle wsparcia ile właśnie od Francji? Nawet to małe i zależne Księstwo Warszawskie otrzymane od Napoleona to było coś, na co wcześniej nie można było liczyć, gdy Polska decyzją zaborców miała być całkowicie wymazana i jej nazwa unicestwiona. 

A czy mówi się choć od czasu do czasu o marszałku Ferdynandzie Fochu, uważanym za przyjaciela Polaków, i o jego roli w zwycięstwie Powstania Wielkopolskiego?  https://27grudnia.pl/aktualnosci-tegoroczna-edycja/ferdinand-foch-przyjaciel-polakow/4100


I w ogóle o tym, jak bardzo Francja sprzyjała Polsce po Wielkiej Wojnie, także podczas Powstań Śląskich. W Internecie można znaleźć też takie informacje: https://muzeumslaskie.pl/pl/work/armia-francuska-gornym-slasku-1920-1922-mskddmfp8028/

"Kondukt żałobny na ulicach Gliwic podczas pogrzebu majora Bernarda Montalégre’a, dowódcy 27 batalionu Strzelców Alpejskich (Szaserów Alpejskich, 27 Bataillon de Chasseurs Alpins, 27e BCA), 8 lipca 1921 r. Grupa kobiet na pierwszym planie to prawdopodobnie żony oficerów francuskiego kontyngentu, za nimi podąża kolumna francuskich podoficerów i szeregowych. Major Montalègre został śmiertelnie postrzelony 4 lipca 1921 r. przez bojówkarza niemieckiego, Leo Joschkego, w Bytomiu podczas wejścia do miasta oddziałów brytyjskich."

Francuzi pilnowali porządku na Śląsku, dbając o realizację postanowień traktatu, który przecież oddawał nam istotną część Śląska. Więcej o poległym  majorze można przeczytać na następującej stronie: https://www.bytomski.pl/forum-mobile/historia-miasta-i-zabytki/128628-bernard-joseph-audibert-montalegre

Dzielny człowiek zginął w jakimś dalekim kraju, człowiek który przeszedł już bardzo wiele, był ciężko ranny, przetrwał hekatombę pierwszej wojny światowej na Froncie Zachodnim, te cztery lata rzeźni. Może warto o tym pomyśleć, wykazać się empatią, częściej wspominać szerzej o podobnych wydarzeniach (wygląda, że lokalnie w materiałach o Powstaniach informacje o tym są, ale zakres ich oddziaływania jest oczywiście mocno ograniczony). Warto też przeczytać notkę o dowódcy wspomnianego majora, generale Julesie Gratier , https://pl.wikipedia.org/wiki/Jules_Gratier Myślę, że jego działalność była jakoś doceniona przez naszych przodków, widzę, że dostał  Krzyż Srebrny Orderu Virtuti Militari oraz Krzyż Komandorski Polonia Restituta w listopadzie 1922 r.

A tak oceniali generała Brytyjczycy: "prostolinijny żołnierz” – do tego impulsywny, nie potrafiący ukryć swoich idiosynkrazji.: Zdecydowanie propolski, nie mógł znieść proniemieckiego podejścia Brytyjczyków." (z Sebastian Rosenbaum, "Nie przybyliśmy na Śląsk dla własnej przyjemności, ale by wykonać pożyteczną pracę. Niektóre wątki obecności wojsk sprzymierzonych na Górnym Śląsku (1920-1922)"

Oczywiście, jak się coś wspomni o pomocy Francji w tym okresie, to zawsze się eksponuje, że to było tylko instrumentalne, że Francja szukała sojusznika zastępczego zamiast Rosji. To oczywiście prawda, ale jak by miało być, żyjemy w realnym świecie, czy jakiejś bajce, że ktoś przychodzi nam dawać prezenty nie mając przy tym żadnych własnych interesów? Właściwie z jakiej racji miałby niby tak nam bezinteresownie pomagać, mając zapewne szereg własnych problemów, które nas , cóż, niespecjalnie interesowały i interesują...

Francja przez stulecia to nie było coś nieistotnego, to nie był kontrowersyjny obecnie pan Macron... To było pod względem potencjału, populacji, bardzo długo  zdecydowanie najpotężniejsze państwo europejskie, więcej ludzi niż cała Rzesza Niemiecka, o jakiejś Rosji nawet nie warto byłoby wspominać. Pamiętamy wszak słowa "elegancja Francja", "jak w Paryżu", ale jakoś często nie uświadamiamy sobie, że nie wzięły się z niczego, to był przez stulecia punkt odniesienia dla wszystkich europejskich elit, arystokracji, a także różnych grup  aspirujących do bycia ewentualnie uznanymi za elitę. Podstawa i wzór dla Europy, Europejczyków, kiedyś i do jakiegoś stopnia także wzór dla Chrześcijan, "najstarsza córa Kościoła", warto wspomnieć chrzest Chlodwiga w V wieku, czy też króla Ludwika Świętego i jego wszystkie przedsięwzięcia.

Lubię to! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Inne tematy w dziale Rozmaitości