Kłodzko, piękne miasto, ale wg Pani Klaudii piekło na Ziemi - przez straż miejską która uwzięła się na tę panią wypisując co chwila mandaty - w tym (wg tej pani) kompletnie nieprawdziwe. Mandaty ze straży miejskiej trafiły do sądu, a ten w wyroku nakazowym odebrał prawo jazdy, a wyrok wysłał na nieaktualny adres. Bo tak.
I potem jakie było zdziwienie pani Klaudii gdy straż miejska złapała ją na braku uprawnień do kierowania pojazdami. Matka dwójki małych dzieci, kobieta pracująca, normalna, doświadczona przez życie.
Tu jest więcej informacji:
To może zdarzyć się każdemu, i zdaża się - matka znajomego - staruszka- odebrała kopertę z wyrokiem nakazowym - i zapomniała o sprawie. I wyrok uprawomocnił się po 7 dniach, chociaż znajomy nawet nie prowadził samochodu. Ale termin upłynął, wyrok się uprawomocnił, a znajomego złapali policjanci pół roku później - podczas rutynowej kontroli. Tłumaczenie że nie wiedział... no cóż - pomyślcie sami co na to policja. Zapłacił, ale nie tak dużo, bo jeszcze nie działało drakońskie prawo wprowadzone ostatnio.
Konkretnie art. 43a §2 k.k z dodaniem tam art. 244 k.k.
Opłata od 5000 do 60000. Ogromna, zwłaszcza jeśli uwzględnimy, że przestępstwo popełniono nieświadomie.
I to może każdego dotknąć, również Ciebie drogi czytelniku,
Pozdrawiam.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)