111 obserwujących
210 notek
704k odsłony
  3412   0

Rzeczy ofiar raz jeszcze (13.04.2010.)

 

 

1.

Czytam smoleńskie wywiady Teresy Torańskiej.

Jest tam rozmowa z Romanem Skąpskim, kuzynem Andrzeja Sariusza-Skąpskiego, prezesa Federacji Rodzin Katyńskich, który od poniedziałku 12.04.2010. przebywa w Moskwie na identyfikacji ciał ofiar, i który identyfikował ciało Andrzeja osobiście. Z Okęcia do Moskwy wylatywali ok. 15:00 wyczarterowanym od LOT-u boeingiem (bez kolorów lotowskich, w barwach piaskowo-beżowych), na Domodiedowie byli ok. 17:00. Autokarami zawieziono ich do centrum Moskwy do hotelu. I w relacji tej mamy taki fragment:

O 9:00 we wtorek 13.04.2010. wyjechali z hotelu do centrum medycyny sądowej. Tam odprawa w auli, podział na grupy (tłumacze, psycholożki, prokuratorzy). By dostać się do budynku, w którym odbywały się rozmowy z prokuratorami i gdzie w wydzielonych salach znajdowały się rzeczy ofiar i skąd również można było przejść do prosektorium, trzeba było przejść przez plac wewnętrzny.

Przejście z budynku do budynku było możliwe jedynie przez wewnętrzny plac/dziedziniec, na którym – jak relacjonuje R. Skąpski – stały duże samochody ciężarowe: „Przechodzimy przez jakieś podwórze, gdzie stoją tiry. Potem dowiedzieliśmy się, że te tiry przywoziły cały czas rzeczy ofiar katastrofy”.

(T.Torańska, Smoleńsk, Warszawa 2013, s. 125.)

2.

Prawdopodobnie taki sam, typu TIR, duży ciężarowy samochód widział w tym samym miejscu nocą 12/13.04.2010. – a więc kilka godzin wcześniej, zanim R. Skąpski przechodził przez ten wewnętrzny plac – min. Andrzej Duda, oczekujący z innymi osobami na identyfikację ciała Marii Kaczyńskiej.

Ale był świadkiem przywożenia do tej miejskiej kostnicy w Moskwie czegoś zupełnie innego, niż rzeczy ofiar. Zerknijmy na jego relacje na blog FYM’a:

Ja po prostu siedziałem w budynku, wychodziłem sobie na zewnątrz... I w pewnym momencie wyszedłem na zewnątrz tego... to był budynek, o ile pamiętam, chyba w kształcie takiej litery L, a obok był taki mniejszy budyneczek, jakby tak troszkę wewnątrz podwórza. Przez bramę, przez taką przewiązkę trzeba było przejechać, żeby przed ten budynek zajechać. I kiedy stałem tam na zewnątrz (…) to była noc z 12-go na 13-go (kwietnia 2010 – przyp. F.Y.M.) to przyjechało auto ciężarowe, z którego na takie wózki wyładowano takie, no, zapakowane w czarne worki, części ludzkie. Nogi, ręce. Generalnie to były nogi i ręce, no, większe worki, więc można się było domyślić, że to są być może korpusy i mniejsze worki – nie wiem, co w nich było (nie wiadomo też, czy to były szczątki polskich ofiar – przyp. F.Y.M.). W każdym razie nogi, ręce rozpoznać można było wyraźnie, bo nogę się rozpoznaje po kształcie, prawda, a rękę też widać, bo się ten worek zginał po prostu (…) Załadowano to na takie 2 wózki. No, było tego dużo. Ja byłem tam obok tego i to widziałem. (…) I wwieziono to tam do wewnątrz do tego prosektorium, gdzie, jak się później okazało (…) były przetrzymywane zwłoki i tam je przygotowywano. Jak ja zrozumiałem, tam prowadzono takie wstępne przygotowania zwłok (...) .” http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2011/03/identyfikacja-2.html

Pod notką: http://lamelka222.salon24.pl/532324,te-trumny-czerwone dyskutowaliśmy m.in. o tym gdzie urywa się rejestrowany przez rosyjskie kamery ślad transportu czerwonych smoleńskich trumien. I – biorąc pod uwagę relację A. Dudy - doszliśmy do wniosku, że jeśli w ogóle jakiekolwiek ciała w tych trumnach były, to ślad po trumnach urywa się na lotnisku Domodiedowo. Do moskiewskiej kostnicy docierały już jakieś szczątki ludzkie jedynie w czarnych workach, o czym jasno A. Duda mówi. Dla TV matrix został więc zakończony na moskiewskim lotnisku, a dla bliskich i rodzin ofiar przylatujących do Moskwy na identyfikację ciał  przygotowano już następny, ponury spektakl rozgrywający się we wnętrzach moskiewskiej kostnicy.

Pytanie zasadnicze jest tutaj takie: skąd te szczątki przyjeżdżały do moskiewskiej  kostnicy? Tego nikt dotąd nie zdradził. Można powiedzieć jedynie, że Rosja jest wielkim przestrzennie krajem i z każdego miejsca w Rosji i spoza Rosji mogły być dostarczone do Moskwy nocą z 12/13 kwietnia 2010, a więc po upływie ok. 65-70 godzin (2,5 – 3 doby) od czasu rzekomej „katastrofy w Smoleńsku”. Z okolic najbliższych mogły tam już dotrzeć w nocy 10/11. 04. I potem kolejnymi transportami w każdej dowolnej chwili.

Jeśli min. Duda wspomina o jednym dużym ciężarowym samochodzie, to znaczy, że widział nocą 12/13.04. tylko ten jeden. Kiedy R. Skąpski przechodził przez dziedziniec ok. południa 13.04., widział tam już większą ilość samochodów. Ile dokładnie? – nie wiemy. Można tylko przypuszczać, że gdyby stał jeden lub dwa – świadek wyraźnie by to sprecyzował. Jeśli mówi, że „stały tam tiry”, to równie dobrze można przyjąć, że wzdłuż wewnętrznego muru parkingowego stało ich tam całkiem sporo.

Lubię to! Skomentuj123 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka