Bloger Eternity w swoim ostatnim wpisie cytuje w całości (nie rozumiem dlaczego bez podania bezpośredniego linku do źródła) post Anne Goldschmid na Facebooku zatytułowany Król Konrad I, w którym autorka odnosi się do odmowy przez Marka Kondrata zagrania w adaptacji książki Lejba Fogelmana pt. Warto żyć. Aktor miał początkowo być temu przychylny, ale po wydarzeniach w Strefie Gazy po 7 października wycofał się z projektu tłumacząc to konotacjami politycznymi, które po tych wydarzeniach inicjatywa ta wg niego za sobą pociągnie. Czy obawy Marka Kondrata były nad wyrost? Sam wpis Anne Goldschmid paradoksalnie zdaje się być dowodem na coś innego, w końcu czemu tak zajmuje ją w czym Marek Kondrat, wolny w końcu człowiek, chciał zagrać, a w czym już nie. Spróbujemy również na to pytanie za chwilę odpowiedzieć, ale póki co wróćmy do postu Anne Goldschmid przytaczanego przez blogera Eternity.
Autorka zapytuje:
Według mnie – cały problem mieści się właściwie w jednym pytaniu: co takiego wydarzenia w Gazie zmieniły w historii Lejba Fogelmana?
Książka pozostała tą samą książką, a Fogelman pozostał tym samym człowiekiem. "Warto żyć" jest opowieścią o polskim Żydzie wypchniętym z kraju po Marcu 1968, który zrobił karierę prawniczą na Zachodzie, a po latach wrócił do Polski i brał udział w przemianach gospodarczych początku lat 90. Bliski Wschód zajmuje w tej historii miejsce marginalne.
Po czym sama sobie na to pytanie całkiem trafnie odpowiada:
Zmieniła się tylko jedną rzecz – klimat wokół Izraela i cena towarzyska za zajmowanie się żywym Żydem. I najwyraźniej właśnie wtedy rola przestała być dla Kondrata wystarczająco atrakcyjna.
Czyli wszystko powinno być jasne. Ale nie jest. W takim razie sam spróbuję odpowiedzieć na zadane (trochę tendencyjnie, trzeba przyznać) przez Anne Goldschmid pytanie: co takiego wydarzenia w Gazie zmieniły w historii Lejba Fogelmana?
Otóż, w historii Lejba Fogelmana nie zmieniły nic, bo niby w jaki sposób? Poza nią... Gaza jednak zmieniła wszystko. Zmieniła niedawne ofiary w oprawców, a nikt się z oprawcami solidaryzował już nie będzie i promowanie ich kultury może spotkać się z negatywnymi reakcjami, których obawia się słusznie Marek Kondrat.
W Gazie Żydzi pokazali światu, że nie mają już prawa mienić się narodem humanitarnym (abstrahując już od tego, czy kiedykolwiek mieli ku temu jakieś prawo) i ze względu na wydarzenia z IIWŚ stawiać się jedynie w roli ofiary. Równie dobrze Anne Goldschmid mogłaby zapytać: co takiego wydarzenia z IIWŚ zmieniły w historii Izraela?
Wydarzenia w Strefie Gazy po 7 października zmieniły wszystko w oczach setek mln ludzi na całym świecie tak jak wydarzenia po IIWŚ i dlatego Marek Kondrat nie chciał brać roli, która - przynajmniej w tym momencie - konfliktuje w oczach milionów ludzi z wizerunkiem Żyda współczesnego, Żyda, który - przynajmniej w ich oczach - ma na swoich rękach krew 60 tys. cywilnych ofiar w Gazie, ofiar zbędnych, a wynikających tylko z chorej potrzeby niewspółmiernego odwetu za niecale 2 tys. ofiar ataku Hamasu z 7 października 2023 r.
Świat też zaczął przez to lepiej i wyraźniej dostrzegać to, że Izrael od dekad prowadzi kampanię systematycznego ograbiania Palestyńczyków z ich ziem, odmawia im prawa do własnego państwa i domów. Co innego robili naziści i inne antysemickie rządy w Europie i na świecie na początku XX w. w stosunku do Żydów? Czy mamy rozumieć, że Żydzi ze względu na Holokaust mają być już usprawiedliwieni ze swojej grabieżczej i nieuczciwej polityki względem Palestyńczyków, i zbrodni dokonanych w Strefie Gazy?
Marek Kondrat ma obiektywne powody do odmowy uczestniczenia w w/w projekcie na tych samych zasadach, na których miałby prawo odmówić np. zagrania w ekranizacji Wojny i pokoju Lwa Tołstoja, Wspomnień z domu umarłych Dostojewskiego czy choćby Mistrza i Malgorzaty Bułhakowa nagrodzonej Noblem powieści będącej krytyką i satyrą na czasy stalinowskie. Czy wówczas też bloger Eternity uznałby postawę i tlumaczenia Marka Kondrata za objaw... rusofobii i to właśnie objaśniał nam na Salonie24?
Niech się zatem jeszcze raz, ale tym razem bardziej obiektywnie, zastanowi nad postawą i dylematami Marka Kondrata w związku z odrzuceniem przez niego udziału w adaptacji prozy Lejba Fogelmana. Wszak, tak jak w tamtym przypadku nie chodziłoby o samego Tołstoja, Dostojewskiego czy Bułhakowa, tak i tu nie chodzi o samego Lejba Fogelmana i jego prozę. A o co chodzi... spróbuję to wyjaśnić jeszcze w ten sposób...
Kiedy oglądam zdjęcia zniszczonej w bombardowaniach izraelskich Strefy Gazy,

to widzę archiwalne zdjęcia zniszczonej Warszawy po wycofaniu się z niej Niemców w 45' ub.w.

Niektórzy mogliby mieć przed oczami zdjęcia zniszczonego w rosyjskich bombardowaniach Mariupola:

To samo widzi teraz cały świat. Nie widzi już zdjęć z rzezi żydowskich cywilów dokonanej przez Hamas 7 października, bo one zostały przykryte przez takie zdjęcia jak powyżej, nie widzi zdjęć zakrwawionych pomieszczeń, w których hamasowcy znęcali się nad żydowskimi osiedleńcami, ale zdjęcia ciał dzieci, które zginęły w izraelskich bombardowaniach Strefy Gazy, bo to jest aktualna rzeczywistość.
Żydzi sami się o to postarali, żeby świat zapomniał o ofiarach 7 października i widział już tylko ofiary ich dzialań w Strefie Gazy.
Pretensje więc do nich, nie do Marka Kondrata i innych, którzy również nie potrafią przymknąć na to oczu mowiąc: to uczciwa kara za Hamas i zająć się promocją żydowskiej literatury opowiadającej o zbrodniach na Żydach wysyłając tym samym w świat przekaz, że zbrodnie na Palestyńczykach są ok, skoro można je ignorować i zająć się jak gdyby nigdy nic historią prześladowań Żydów w czasie IIWŚ i tuż po niej. A co ze współczesnym prześladowaniem Palestyńczyków przez współczesnych Żydów? Mamy udawać, że ich nie ma?
Nie, Żydzi nie mają żadnego prawa tego robić. Nie mają prawa wyganiać Palestyńczyków z ich domów, burzyć ich i na ich miejsce stawiać własne, i osiedlać w nich swoich. To zbrodnia wojenna. Jeżeli Żydzi uważają, że w ten sposób coś zyskają na dłuższą metę, to się mylą. Niepotrzebnymi rzeziami ludności cywilnej w Strefie Gazy Izrael zmienił się w oczach większości ludzi z ofiary w oprawcę. I jak oprawca jest przez nich już tylko traktowany. Żydzi nie mogą wiecznie żądać od świata innego, jakiegoś ulgowego traktowania ze względu na pamięć o Holokauście. To godzi również w pamięć tych ofiar, a to... jest kolejna zbrodnia, którą biorą na swoje sumienia współcześni Żydzi ignorując i usprawiedliwiając zbrodnie izraelskie na cywilach w Strefie Gazy.
Cały świat solidaryzował się z Żydami i Izraelem tuż po 7 października 2023 r., ludzie wychodzili na ulice z transparentami z proizraelskimi hasłami, wymachiwali izraelskimi flagami z naklejonymi łezkami opłakując ofiary bestialsko zamordowanych Żydów w ataku Hamasu na izraelskie osiedla przy granicy z Gazą. Najwyższa pora, aby osoby takie jak Anne Goldschmid i bloger Eternity w końcu uczciwie same siebie zapytały: co się stało po 7 października, że ludzie co prawda wciąż wychodzą na te same ulice, ale... już ze zgoła innymi transparentami, wymachując zgoła innymi flagami i opłakując zgoła inne ofiary. Skąd się one wzięły i czy naprawdę były niezbędne, i jak długo zamierzają je ignorować. Doczekamy się tego chociaż od Pana tutaj, blogerze Eternity?
PS Ciekawe czy ten tekst też zostanie zapromowany tak jak Pański wpis.
wpis Eternity: https://www.salon24.pl/u/eternity/1517939,marek-konrat-przykra-niespodzianka-krol-konrad-i
...



Komentarze
Pokaż komentarze (8)