Fantazja, albo Komedyja polska
Luserat hoc speculo magicas Twardovius artes,
lusus at iste Dei versus in obseqvium est.*
Akt I
Scena pierwsza
Kraków, Kazimierz, marzec 1941 r.
Pustą ulicą przechodzi kobieta z dzieckiem, kilkuletnim chłopczykiem
CHŁOPCZYK Mamo, mamo, gdzie oni wszyscy zniknęli?
KOBIETA Kto?
CHŁOPCZYK Byłem wczoraj w cukierni u pana Abrama, ale nikogo tam nie było. Ktoś wybił szybę.
KOBIETA Mówiłam ci przecież żebyś tam nie chodził.
CHŁOPCZYK Dlaczego?
KOBIETA Bo to teraz niebezpieczne.
CHŁOPCZYK Martwię się o nich.
KOBIETA Martw się o siebie, o nas, o tatusia.
CHŁOPCZYK Martwię się. Martwię się też o pana Abrama.
KOBIETA Mówiłeś, że ciągnął cię za uszy.
CHŁOPCZYK Ale ja mu czasem podkradałem te cukierki.
KOBIETA I tak się do tego przyznajesz?
CHŁOPCZYK Ale raz dał mi sam.
KOBIETA Co za dobry człowiek. ciągnie go za rękę Idziemy.
Przygasają światła, zapada zmrok. Ulicą przechodzi patrol niemiecki.
POETA wychodzi z bramy, w tle rozbrzmiewa Barkarola Fis-dur op.60 Fryderyka Chopina
myślałem, że tak idę
po prostu przed siebie
uwierzyłem w nowy świat
który miał nastąpić po końcu świata
wszyscy otrzepali się z pyłu gruzów
jedne podziały zastąpiono innymi
i znowu mniejsze zło pokonało większe
jednych winowajców ukarano
pobłażając drugim
wszyscy rzucili się przed siebie
wierząc w to, że diabeł został pokonany
a on tylko został zepchnięty na margines
i w nowym przebraniu szuka nowej publiki
...
a przecież minęło już tyle lat
sto lat niech żyją żyją nam
ich dzieła wiekopomne
stosy butów
których nikt już nie założy
włosów ściętych siłą
ze znienawidzonych głów
i to właśnie ta pustka
ten brak między innymi
kiedy szedłem tak drugą godzinę
ulicami Warszawy Poznania
Budapesztu Wrocławia Berlina
Łodzi Krakowa
i nie zobaczyłem ani jednej pary tych butów
ani jednego kosmyka tych włosów
i to właśnie ta pustka ten brak
uderzyła mnie na odlew w twarz
tak że wciąż jeszcze pieką mnie policzki
a przecież jeszcze niedawno
a choćby i sto lat temu
a choćby i tysiąc jakie to ma znaczenie
jeszcze niedawno jeszcze wczoraj trudno byłoby
przejść Karmelicką Miodową na długość kamienicy
nie mijając się
z jedną parą tych butów
i wtedy poczułem się właśnie
beneficjentem tej pustki
tym bardziej, że pustka rośnie
i nawarstwia się
o ile pustka może rosnąć
i nawarstwiać
...
i tak mną wstrząsnął
ten policzek przeszłości
że na chwilę zapomniałem
dokąd idę i po co
może już nigdzie nie idę
tylko jeszcze się łudzę
a to jest właśnie moment
w którym upadają złudzenia
tak jak upadają systemy
i religie
i po raz kolejny poczułem się
beneficjentem tej pustki
a może nawet czegoś więcej
lecz być beneficjentem
to znaczy czerpać jakieś korzyści
z czegoś być obdarowanym dostać spadek
a jaka korzyść z tego
co to za spadek - brak
pustka
więc może jednak nie jestem beneficjentem
więc kim jestem
…
myślałem, że tak idę
po prostu przed siebie
cdn.
* łac. Bawił się tym lustrem Twardowski, magiczne sztuczki czyniąc, teraz przeznaczone jest na służbę Bogu; napis umieszczony na drewnianej ramie lustra Twardowskiego przechowywanego w zakrystii kościoła parafialnego w Węgrowie, woj. mazowieckie. Wykonane jest z białego metalu, prawdopodobnie ze stopu złota i srebra, i wiąże się z nim niejedna legenda. Przeglądającemu się w nim miało pokazywać jego przyszłość.
https://www.facebook.com/watch/?v=631561589173502
..
zdjęcie: lustro Twardowskiego


Komentarze
Pokaż komentarze (9)