las birnamski las birnamski
157
BLOG

Donald Trump liczy albo na cud, albo szykuje kolejny zamach stanu

las birnamski las birnamski Polityka Obserwuj notkę 9
...coś na pewno szykuje, być może jeszcze przed wyborami, żeby je opóźnić albo nawet odwołać.

Najpierw obszerny cytat z artyk., który jest dobrym podsumowaniem aktualnej sytuacji Donalda Trumpa w kontekście nadchodzących wyb. uzup. do Kongresu:

Czym Trump zaskarbił sobie tak wielką sympatię mieszkańców małych miast i wsi? Olbrzymią rolę odegrały jego specyficzna charyzma oraz kult "człowieka biznesu", a więc tego, który "wie, potrafi i dowiezie". Prowincjonalni wyborcy, zubożali, bezrobotni, mający poczucie odstawienia na boczny tor historii, w roku 2016 buntowali się przeciw wszystkim elitom. Wizja rządów człowieka, który na każdym kroku podkreślał, że jest "spoza systemu", była pociągająca.

Choć Trump nie szafował konkretami, to obiecywał wsi natychmiastowe obniżenie kosztów życia, politykę celną, która poprawi koniunkturę na amerykańskie produkty, oraz powszechną deregulację — zdjęcie duszącej przedsiębiorców obroży, bezlitośnie zaciśniętej przez demokratów. Na okrasę były zapowiedzi hojnego wsparcia federalnego dla farm w kłopotach finansowych i masowych deportacji nielegalnych migrantów, przestępców i dilerów fentanylu. Narkomania największe żniwo w USA zbiera właśnie na prowincji.

Czy Trump "dowiózł"? Bynajmniej. Nigdy nie podpisał obiecanej wsi ustawy zapomogowej ani żadnego rozporządzenia ułatwiającego prowincji dostęp do internetu oraz infrastruktury komunikacyjnej, co miało wyrównywać jej szanse edukacyjne i zawodowe. Do tego wieś z własnej kieszeni zapłaciła za jego "wojnę sojową" z lat 2018-2019. Rachunek wyniósł ok. 28 mld dol. strat za niezrealizowany eksport amerykańskiej soi do Chin.

...

Miłość między obiema stronami zaczęła słabnąć w sierpniu ub.r. Powodem były skutki "Dnia Wyzwolenia" (tak Trump nazwał 2 kwietnia 2025 r., gdy ogłosił swoją nową politykę celną) oraz agresywnych działań łapankowo-deportacyjnych ICE.

Nie dość, że podrożały nawozy i sprzęt, to jeszcze niemal z dnia na dzień zniknęły ręce do pracy na polach i w sadach. Amerykańskie rolnictwo od dawna opiera się na pracy imigrantów — to aż 70 proc. zatrudnionych w tej branży, przy czym 50-60 proc. przebywa w USA nielegalnie (Farmonaut, listopad 2025).

W październiku 2025 r. prowincja otrzymała kolejny cios. W samym środku zbiorów Chiny wstrzymały zakup amerykańskiej soi. W grudniu sondaże pokazywały już tak duży spadek poparcia dla Trumpa (10-15 pkt), że przestraszony Biały Dom zaoferował rolnikom program jednorazowych rekompensat. Przeznaczono na ten cel 12 mld dol. Niesmak jednak pozostał, a kiedy Trump zaatakował Iran i do wszystkich nieszczęść doszły jeszcze wyższe ceny paliw — gniew i bunt powróciły ze zdwojoną siłą.

Przełomem okazał się kwiecień tego roku. Rząd zamknął wtedy okienko zapisów na wspomniane zapomogi i stało się jasne, że był to tylko plaster, który rany nie zagoi. A skoro tak, to obiecany przez Trumpa cud gospodarczy też może nigdy się nie ziścić. American Farm Bureau Federation ogłosiła jednocześnie, że liczba przypadków bankructw farmerów, za które bezpośrednio odpowiada polityka celna Trumpa, zwiększyła się w 2025 r. niemal o połowę (raport AFBF Market Intel, luty 2026), a portal Law360 napisał, że w kwietniu 2026 r. było ich aż o 130 proc. więcej niż w porównywalnym okresie rok wcześniej (dane za Epiq AACER, kwiecień 2026).

Nie pomogło i to, że gdy demokraci zgarniali w prawyborach zwycięstwa, proponując Amerykanom konkretne pomysły na obniżenie kosztów życia (sławetne hasło "affordability"), Trump pompował publiczne pieniądze w nową wojnę i z uporem maniaka wmawiał narodowi, że "affordability" to jeszcze jeden przekręt demokratów (szczyt G7, czerwiec 2026). Pytany o ocenę stanu gospodarki wystawiał sobie notę A+++++ (grudzień 2025), a na pytanie, czy nie martwi go pogarszająca się sytuacja finansowa Amerykanów, odpowiadał, że "w ogóle o tym nie myśli" (maj 2026). Gdy najsłynniejsza obecnie dysydentka ruchu MAGA, była kongresmenka z Georgii Marjorie Taylor Greene, wytknęła mu, że mydli ludziom oczy, bo każdy mocno odczuwa rosnące koszty życia, Trump publicznie ją poniżył, mówiąc, że "oszalała" (kwiecień 2026).

Nastroje prowincji w przededniu wybuchu wojny handlowej z Kanadą think tank Brookings Institution opisał następująco:

Tylko 24 proc. białych wyborców z prowincji uważa dziś, że stan gospodarki jest dobry bądź bardzo dobry, reszta ocenia go jako słaby bądź zły. Jako lepszą niż przed dwoma laty (końcówka prezydentury Bidena) swoją sytuację finansową postrzega tylko 16 proc. , wobec 49 proc. uważających, że żyje im się gorzej. Dla 64 proc. koszty życia są największą bolączką ekonomiczną i tylko 30 proc. jest zdania, że Trump wywiązuje się w tej mierze ze złożonych obietnic. 49 proc. ankietowanych obawia się, że działania Trumpa zaszkodzą Ameryce długofalowo, w przeciwieństwie do 39 proc.

("President Trump’s support declines sharply in rural America", 5 czerwca 2026).

https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/donald-trump-traci-prowincje-wojna-celna-z-kanada-uderzyla-w-jego-bastion/20pmxyy,79cfc278

...

Pozwoliłem sobie na obszerny cytat artykułu na Onecie, bo referowanie nie miało tu sensu. W mojej głowie jawi się tylko pytanie: co Donald Trump sobie wyobraża? To nie jest człowiek, który potrafi tak po prostu oddać władzę, dowiódł już tego nie raz choćby prowokując swoich zwolenników do ataku na Kapitol po przegranych wyborach w 2020 r. z Joe Bidedem. Dwa lata temu już zaczął wysyłać w swoich socjal mediach posty o sfałszowaniu wyb., ale jak tylko zaczęły dochodzić pozytywne dla niego wyniki... skasował je i zaczął wysyłać posty o przeciwnej wymowie, że wybory odbyły się prawidłowo i jak wielka jest amerykańska demokracja (sic!). To nie jest człowiek, który kieruje się jakimiś zasadami, również moralnymi, bo zbyt łatwo przełknął i usprawiedliwił śmierć amerykańskich obywateli w protestach przeciwko działaniom ICE czy choćby śmierć ponad 150 dzieci w bezsensownym ataku rakietowym na szkołę dla dziewcząt w Minabie (Iran), rzekomo omyłkowym, jak później nieoficjalnie przyznało dowództwo armii USA. Trump i jego przyboczni nawet się na ten temat nie zająknęli i są zapewne w stanie przełknąć jeszcze więcej, bo na początku wąskie gardło sumienia rozszerza się wraz z coraz większymi kęsami. To nie jest człowiek, który szanuje prawa demokracji i ją samą, co dowiódł już tyle razy i wciąż dostarcza na to kolejnych dowodów, że takie pytania są jak najbardziej uzasadnione.

Uzasadnione jest zatem pytanie: co Donald Trump planuje na wypadek przegranych wyb. uzup. do Kongresu przez Republikanów i utraty większości w obu izbach? Jak zareaguje na wszczęcie procedury impeachmentu wobec siebie, która w takiej sytuacji może się tym razem zakończyć sukcesem (po dwóch poprzednich za jego pierwszej kadencji, które odbiły się od Senatu, w którym już większość mieli Republikanie)? Nie sądzę, że tak po prostu spakuje się razem z J.D.Vancem i całą tą fanatyczną zgrają MAGA, i wróci do Mar-a-lago, żeby tam czekać na wznowienie starych spraw sądowych wobec siebie i wszczęcie nowych z zrzutami o korupcję (wykrzystywanie urzędu prez. do pomnarzania swojego majątku, który przez ostatnie dwa lata wzrósł kilkukrotnie), łamanie Konstytucji, przyczynienie się do śmierci obywateli amerykańskich podczas tłumienia protestów przez ICE etc.

Uwolnieni dzięki niemu chłopcy z Proud Boys skazani na kilkanaście lat więzienia tylko czekają na sygnał.

image

...

W kontekście mojego poprzedniego wpisu: Jak koalicja rządząca może wrócić do łask i rządzić kolejną kadencję

...

Bo nikt Makbeta sił wprzódy nie skruszy, Póki birnamski las się nie poruszy - W. Szekspir, Makbet, tł. Leon Ulrich

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka