74 obserwujących
801 notek
1332k odsłony
1711 odsłon

Prawdziwa „demokracja” – wynik głosowania na życzenie

Wykop Skomentuj104


Polski Sejm pokazuje jak coraz częściej w obecnej rzeczywistości funkcjonuje zasada demokracji i rozumianej przez rządzących zasad sumiennego i dobrego ustalania prawa na potrzeby Rzeczpospolitej. Ostatnia „przygoda” z powtórnego głosowania poprawek do ustawy już uchwalonej ustawy, dotyczyła umożliwienia, na uproszczonych zasadach, pracy w Polsce personelowi medycznemu pochodzącego z tzw państw trzecich. Państw nie tyle świata zachodniego, bo przecież nikt nie spodziewa się, że będą przyjeżdzać do nas medycy z Francji czy Anglii, lecz państw może afrykańskich, może azjatyckich lub dalekiego czy bliskiego Wschodu. W czasach epidemii każda pomoc jest dobra, Sejm robi co może dwojąc się i trojąci  bijąc kolejne rekordy produkowanego papieru na ustawy rezultujące w rzporządzeniach, uzupełnieniach rozporządzeń czy ich zmianach, instrukcjach do nich i wyjaśnieniach jak je interpretować nie mówiąc oczywiście o objaśnieniach dla pani Basi z okienka, wirtualnego oczywiście, jak rozpatrywać kolejne skargi, kolejnych mało co rozumiejących klientów, których jeszcze trzeba nauczyć rozumienia po polskiemu. 

Polski Sejm pracuje ciężko i mało kto orientuje się jakie tematy, ustawy czy przepisy są procedowane nie wchodząc nawet w szczegóły proponowanych zmian czy tzw. udogodnień. Te najważniejsze np. o godzinie policyjnej czy dozwolonej ilości osób przy stole Wigilijnym oznajmia nam pan Premier, a cała reszta mało kogo interesuje. W parlamencie posłowie dostają rozpiski jak głosować i czasami się mylą i nacisną nie ten guzik co naczalstwo przykazało. Robi się afera na cztery fajerki, gdyż rządząca koalicja przegrać głosowań przecież nie może dysponując większością glosów. Nie może a przegrywa co pokazała „piątka dla zwierząt” firmowana przez samego Prezesa. Ale medycy z zagranicy to nie norki i muszą być rządowo czyli sprawiedliwie potraktowani.

Przegrywamy? No nie, to pomyłka! Głosujemy jeszcze raz, a w zasadzie do oczekiwanego przez nas skutku. Mamy przecież większość? A więc o co chodzi?

Wicepremier Gliński na fonii:

 „Elżbieta, jest prośba od szefa, żeby zrobić przerwę, bo chyba reasumpcję trzeba będzie zrobić.”

Szef to szef i podobno druga osoba w Państwie czyli Marszałek polskiego Parlamentu mu nie podskoczy. Szef sobie życzy, Wiceminister polskiego Rządu w trymiga do Elżbiety i może już zameldować: Szefie, zrobione!

Przerwa, reasumcja, głosowanie i, tym razem, odfajkowane.

Demokracja i praworządność w Polsce nigdy się nie miały lepiej. Czasy kryzysu to najlepiej pokazują. Głosujemy a jak nam wynik głosowania, z takiego czy innego powodu nie odpowiada, to powtarzamy głosowanie. Ponieważ się pomyliliśmy a nie tak to było uzgodnione.

Sejm jest zapracowany i 460 osób ciężko pracuje i zbiera się w Sali Sejmowej, instalujesię systemy pracy zdalnej, wydaje ciężkie pieniądze na pensje, płaci za mieszkania, zatrudnia Straż Marszałkowską, prawników, ekspertów, szeferów i kogo tam jeszcze. A po cholerę to wszystko ja się pytam? Zlikwidować ten cały bałagan, wysłać do normalnej pracy, w Sejmie ustawić łożka dla zakażonych wirusem i przyuczać medyków z trzeciego świata do obsługi respiratorów.

Wygraliśmy przecież wybory? Mamy większość? I praworządnośc, że Europie od nas się uczyć?

No to po co ten cały cyrk z głosowaniami?


Wykop Skomentuj104
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka