75 obserwujących
809 notek
1353k odsłony
  1345   0

Polityka w kościele sposoben na głoszenie Słowa Bożego?


Uroczysta Msza święta w intencji swojej matki Jadwigi Kaczyńskiej stała się, dla Jarosława Kaczyńskiego okazją do wystąpienia w kościele z przemówieniem zawierającym polityczne wątki. Nie wiadomo z jakiego powodu transmisja końcowej części uroczystości trafiła na antenę publicznej telewizji, która jeszcze raz wyemitowała tylko samo przemówienie prezesa PiS-u.

W przemówieniu prezes PiS-u, po krótkim nawiązaniu do życia swojej matki w Starachowicach, odniósł się do demonstracji kilkunastu czy kilkudziesięciu osób przed kościołem z transparentami strajku kobiet skandujących hasło „Twoja wina”. Powiedział:

„..wszyscy udzie dobrej woli w Polsce są winni temu, że ten czas się skończył i miejmy nadzieję, że skończył się raz na zawsze, miejmy nadzieję, że ta nieustannie trwająca walka o to, by wrócił, by jak powiedział ktoś bardzo znany i mający skądinąd zasługi: "żeby było jak było", że to się nigdy nie spełni, że będzie tak jak być powinno…”

Następnie Jarosław Kaczyński nawiązał do emisji, w telewizji publicznej, filmu dokumentalnego o aferze Amber Gold opisującego, jak stwierdził „mechanizm rządzenia Polską w ciągu tych dziesięcioleci, które, mam nadzieję ostatecznie, zakończyły się dopiero w 2015 roku”.

W sieci ukazało się wiele komentarzy na temat tego wystąpienia, w większości negatywnie oceniających wprowadzenie przez prezesa PiS-u polityki do kościoła. Kataryna, znana dawniej z blogów na salonie24 napisała:

„Patologia na styku KK i TVP. Obie instytucje na użytek partyjnej wojny. Nawet swojej mamy nie oszczędził ”,
Nie wiem nawet, jak to skomentować. Chyba po prostu: przykre - ocenił Łukasz Warzecha z „Do Rzeczy”. - Ale serio, to jest niesamowite, wychodzi koleś na mszy za własną matkę i gada o filmie w telewizji.” 

Powodu transmisji Mszy św. w rocznicę śmierci Jadwigi Kaczyńskiej telewizja publiczna nie podała.

Polityka wkroczyła do kościołów w znaczący sposób po roku 2015. Nie jest tajemnicą, że bardzo duża część polskiej hierarchii katolickiej popiera jedną partię polityczną czyli Prawo i Sprawiedliwość. Począwszy od ojca Rydzyka na którego kościelnych imprezach pojawia się czołówka partii i rządu, poprzez wystąpienia z okazji kościelnych uroczystości w które partyjni politycy wplatają swoje opowieści, do wspólnych w brzmieniu interpretacji „tęczowej zarazy”. Sojusz tronu z ołtarzem ma się dobrze i przynosi na pewno korzyści, nie tylko finansowe, szczególnie tej pierwszej stronie. Ale polityczne wystąpienia przed ołtarzem prezesa rządzącej partii to jednak wydarzenie szczególnie bulwersujące.

Przy ocenie roli kościoła w polityczne wydarzenia warto wziąć pod uwagę głosy, nieliczne wprawdzie lecz nie mniej istotne, hierarchów takich jak np. warszawski biskup Piotr Jarecki:
"... skonfliktowanym stronom nie tyle chodzi o włączenie Kościoła w debatę publiczną, by wspólnie znaleźć rozwiązanie nabrzmiałego konfliktu, lecz raczej o przeciągnięcie go na swoją stronę. Chodzi o wykorzystanie jego głosu, by jeszcze silniej uderzyć w przeciwnika politycznego, by go ostatecznie zdyskredytować" – pisał biskup. I dodawał, że jeśli jego spostrzeżenia są słuszne „to milczenie Kościoła jest chyba najroztropniejszym rozwiązaniem". „Roztropność ta ma także inne imię: wierność swojej misji. Gdyby głos Kościoła został użyty w celu identyfikowania go z jedną opcją polityczną – równałoby się to wykrzywieniu jego roli. Kościół nie identyfikuje się bowiem z żadną partią polityczną. Żadna partia, nawet ta najwierniej wprowadzająca jego naukę, nie jest jego polityczną reprezentacją. Kościół nie potrzebuje też politycznych obrońców i stróżów jego praw”. 


Lubię to! Skomentuj118 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo