Ordnung muss sein
Skonfliktowani liderzy rządzącej koalicji i uciskanej opozycji stali się niechcący równymi sobie. Oto Donald Tusk działając ad hoc dał ... prztyczka w nos liderowi partii "Hołownia2050". Ten ostatni szybciutko otarł twarz, pomyślał że chyba deszcz pada i natychmiast zapewnił, że ten przykry wizerunkowy epizod nie zaszkodzi istnieniu koalicji. Ale sprawa chociaż kazuistyczna jest tylko pozornie śmieszna.
Chodzi bowiem o zatrudnienie z dniem 17.01.2024 r. Marii Thun, córki byłej frontowej europosłanki PO, obecnie członkini partii marszałka S.Hołowni, w roli wicedyrektora w Centralnym Ośrodku Informatyki /COI/. O fakcie zatrudnienia wiedział szef tego resortu, wicepremier Krzysztof Gawkowski z Lewicy. Rozesłanym i-mailem powiadomiono o nowym przełożonym także wszystkich pracowników COI. Tylko premier D.Tusk dowiedział się jako ostatni. Motywowany różnie, oficjalnie obietnicą o niezatrudnianiu krewnych i znajomych w ministerstwach i spółkach skarbu państwa rozkazał natychmiast, czyli z dniem 18.01.br., zwolnić przyjętą damę. Wicepremier, matka europosłanka i sama Maria Thun nabrali wody w usta. Zwolniona czeka na dokument pisemnego zwolnienia więc formalnie nadal ma ważną umowę o pracę. Minister sprawiedliwości pilnie szuka podstawy prawnej uzasadniającej zerwania umowy. Nie jest to jednak proste. Skoro wczoraj była najlepszą kandydatką na to stanowisko, to dzisiaj nie może być zwolniona dyscyplinarnie. Czas i niemałe pieniążki - lecą już drugi miesiąc z rzędu. Do tego zwolnionej przysługuje odprawa równa 6 miesięcznym pensjom, a te wynoszą ponad 40 tys.miesięcznie. Na dziś to około 300 tys. Więcej w razie odwołania się i wygranej w sądzie.Tym bardziej, że poprzedni minister cyfryzacji nota bene polityczny przeciwnik matki Róży Thun, min. Janusz Cieszyński uznał córkę za eksperta wysokiej klasy! Czeka nas chyba polityczna saga w rodzaju Matysiaków i krętactwo rządzących dla medialnego przykrycia sprawy.
Warto było tyle mówić o kłamstwach i braku demokracji w działaniu poprzedników, panie D.Tusk?
Nie popisał się także Jarosław Kaczyński, prezes PiS. Być może podobał mu się dyktatorski gest premiera D.Tuska, więc go nieopacznie powtórzył, ale to mało prawdopodobne. Chodzi o casus prof. Ryszarda Legutko, czołowego europosła PiS, i przewodniczącego polskiej reprezentacji w Partii Konserwatystów i Reformatorów PE. Równie niespodziewanie i bez podawania przyczyn, jak D.Tusk w przypadku M. Thun, prezes J.Kaczyński pozbawił go dalszego przewodniczenia swoim europosłom w PE, co było całkowitym zaskoczeniem dla samego zainteresowanego, dla wielu działaczy PiS i dla takich jak ja wyborców. Nie jestem członkiem PiS, nie mam wiedzy prezesa tej partii i jego najbliższego otoczenia. Ale wiem jedno - prof.R. Legutko, to postać w polskiej polityce wyjątkowa, niemal unikalna. Profesor filozofii, inteligent i Polak, jakich nigdy dość w ojczyżnie. Człowiek niebanalny - skromny, mądry, życzliwy i lojalny.
Odstrzelić takiego tuza, to więcej niż oddać strzał we własne kolano. To wielki i niezrozumiały samobój! Zwłaszcza teraz, po przegranej ostatnich wyborów taki dyshonor wobec zasłużonego działacza nie powinien mieć miejsca. Położy się on cieniem nie tylko na wynikach najbliższych wyborów ale także zmniejszy szanse wygrania kolejnych. Bo, co to może oznaczać w praktyce? Po pierwsze - pomniejszenie wagi i siły całego konserwatywnego sektora europarlamentarnego. Po drugie - odklejanie zamiast doklejania do grona wyborców PiS inteligencji spośród dużej grupy zdroworozsądkowych obywateli w Polsce.
Że też nikt się nie odezwał w obronie zacnego człowieka i profesora, nie zaprotestował... Czynię więc to ja, by być w zgodzie ze swoim sumieniem wyborcy centro-prawicowej formacji i well-being obywatela. Mam oczywiście świadomość bardziej symbolicznego niż realnego znaczenia mojego indywidualnego sprzeciwu. Uważam go jednak za bardzo potrzebny, zgłoszony publicznie, na czasie i we właściwy sposób.
Wszystkich Państwa serdecznie pozdrawiam,
Wojciech Żebrowski

Dr n. med. Wojciech Żebrowski
Uznany lekarz - ortopeda, chirurg.
Absolwent szczecińskiej Pomorskiej Akademii Medycznej. Uczeń prof.Tomasza Żuka - twórcy szczecińskiej szkoły ortopedycznej. Wiedzę i doświadczenie zawodowe uzupełniał w wiodących klinikach uniwersyteckich Bolonii, Padwy, Florencji i Bresci /stypendysta rządu włoskiego/.
Motto: ”Urbem, urbem, mi Rufe,cole et in ista luce vive! ".
Założyciel i aktywny członek Stowarzyszenia "Senat Obywateli Szczecina" - skrót:/S.O.S./:
https://senatobywateli.szczecin.pl/stowarzyszenie/
Od lat Autor, to spiritus movens działań w sferze upowszechniania wysokiej kultury, historii Polski i wszystkiego co służy dobru oraz podwyższeniu intelektualnej jakości egzystencji, w polskich dniach powszednich i świętach narodowych, przede wszystkim społeczności Szczecina.
******
Moje konto w Salonie24 z wielką radością udostępniam Osobom nietuzinkowym, które mają do przekazania w przestrzeni medialnej informacje o sprawach istotnych.
(lg)

Skonfliktowani liderzy rządzącej koalicji i uciskanej opozycji stali się niechcący równymi sobie. Oto Donald Tusk działając ad hoc dał ... prztyczka w nos liderowi partii "Hołownia2050". Ten ostatni szybciutko otarł twarz, pomyślał że chyba deszcz pada i natychmiast zapewnił, że ten przykry wizerunkowy epizod nie zaszkodzi istnieniu koalicji. Ale sprawa chociaż kazuistyczna jest tylko pozornie śmieszna.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)