b-Lech-blo-G.
Jestem, więc myślę. Myślę, by poznać. Poznaję, aby zrozumieć. Jestem.
7 obserwujących
367 notek
103k odsłony
757 odsłon

* Nieplanowane* - polemika na premierę

Nieplanowane - plakat
Nieplanowane - plakat
Wykop Skomentuj

   Zespół Prasowy Fundacji Życie i Rodzina  przesłał do mnie  31.10. 2019 roku tekst polemiczny Natalii Klamyckiej do recenzji filmu NIEPLANOWANE  zamieszczonego w serwisie Aleteia.pl z prośba o publikację. /(...) ,,Będziemy wdzięczni za publikację,,./.

   Czynię to,  nie zmieniając ani o jotę treści artykułu polemicznego oprócz drobnej kosmetyki redakcyjnej. To ważna dyskusja i odpowiedzialne za każde słowo jej strony. Bo życie, to nie sen, lecz skarb nam dany a jego tajemnica wymaga jasnych, czystych intencji i działań. Aby uczynić zadość dziennikarskiemu obowiązkowi ukazania merytorycznego stanowiska stron - pod ww. tekstem zamieszczam link do pomieszczonego 30.10. 2019 roku na portalu Aleteia24h - Katolicki portal bez polityki    ( dział - Kultura) felietonu*„Nieplanowane”: ważna lekcja dla działaczy pro-life,* , którego autorką jest pani Marta Brzezińska - Waleszczyk.

Lech Galicki 
Początek tekstu polemicznego: -


Autor: Natalia Klamycka


    O strzelaniu do własnej bramki, czyli refleksje po recenzji  filmu „Nieplanowane” w serwisie Aletei


   Kopiąc dołki pod jedną z gałęzi ruchu pro-life szkodzimy całemu  przedsięwzięciu. Chcesz działać – działaj, ale pozwól działać innym na  swój sposób. 30 października 2019 na portalu Aleteia.pl ukazała się   recenzja filmu „Nieplanowane”, w której bezpodstawnie przypisano  części ruchu pro-life zachowania agresywne.
  Serwis, który w zamieszczanych tekstach propaguje chrześcijańskie  wartości, tym razem poddaje krytyce część metod wykorzystywanych w  ruchu pro-life. I to samo w sobie nie byłoby tak szkodliwe, gdyby nie  to, że – po pierwsze – bezpodstawnie przypisano osobom eksponującym  zdjęcia abortowanych dzieci zachowania agresywne, po drugie – na  podstawie tych właśnie błędnych założeń wysnuto niewłaściwy wniosek,  że działania te są nieskuteczne. Autorka tekstu, Marta  Brzezińska - Waleszczyk, walczy więc z chochołem, który sama stworzyła. 
    Jedna scena z filmu posłużyła do niesprawiedliwej insynuacji i krytyki  metod polskiego ruchu pro-life bez podania żadnych merytorycznych  argumentów. Co więcej, autorka wyciąga z filmu tylko to, co wygodne  dla jej tezy, przemilczając to, co jej przeczy.


„Nieplanowane”, czyli jak nawróciła się Abby Johnson

  Kobieta, pełna dobrej woli i szczerej chęci niesienia pomocy, zostaje  wolontariuszką kliniki aborcyjnej sieci Planned Parenthood i zaczyna   wierzyć, że to co robi, jest właśnie pomaganiem. Rolą Abby jest  eskortować pacjentki do drzwi kliniki, żeby ta, pokonując dystans  między parkingiem a drzwiami ośrodka, nie podeszła do płotu. Na   chodniku bowiem odbywają się ostatnie próby uratowania dziecka   skazanego na śmierć. Niektórzy modlą się, inni zwyczajnie próbują   podjąć rozmowę, część natomiast eksponuje plakaty ukazujące to, co ma   się stać z małym człowiekiem za drzwiami. To właśnie oni są w filmie   ukazani jako agresywni i nachalni.

  Kulminacyjnym momentem jest aborcja, przy której Abby asystuje. Trzyma  głowicę ultrasonografu na brzuchu pacjentki gdy lekarz wprowadza do  macicy końcówkę urządzenia ssącego. Na ekranie wyraźnie widać jak  dziecko odsuwa się od niebezpieczeństwa, próbuje uciec. W końcu znika,  kończyna po kończynie, stopniowo przestaje się ruszać. Na ekranie   zostaje pustka, a zszokowana Abby wychodzi z kliniki prosto do  siedziby obrońców życia.

Błędne założenia, błędne wnioski

W tekście na Aletei Marta Brzezińska-Waleszczyk twierdzi, że film   „pokazuje, że wyzwiska, pogarda, zdjęcia zakrwawionych szczątków  niewiele dają”. Odnosząc się do ukazanych w filmie amerykańskich   obrońców życia zza płotu kliniki, wyciąga nieprawdziwe wnioski i  szkaluje część polskiego ruchu pro-life. Insynuowanie jakoby  pokazywanie prawdy o aborcji wiązało się z agresywnym zachowaniem osób  stosujących te metodę jest manipulacją. Co więcej, stwierdzenie, że  metoda ta jest nieskuteczna, nie ma podstaw.

Jak działają zdjęcia

To, że drastyczne zdjęcia zakrwawionych martwych dzieci poddanych  aborcji zmieniają podejście do tego zjawiska, jest faktem. Nie zawsze  działają od razu, nieraz trzeba czasu, by popracowały w człowieku.  Abby widywała zdjęcia martwych dzieci zza płotu kliniki, reagowała na   nie złością i agresją. Dokładnie z tym samym spotykamy się na   pikietach. Ale odchodząc od naszych plakatów po serii krzyków  oburzenia, przechodzień nie może już powiedzieć, że nie wie, czym jest   aborcja i nie może powiedzieć, że płód nie jest człowiekiem.  Widział   na własne oczy, że w 11. tygodniu od zapłodnienia dłoń dziecka wygląda   podobnie jak jego własna, tyle że mieści się na jednym jego opuszku  palca.
   

   Gdy kończy się oburzenie, zaczyna się przekonanie, że to, co  widzieliśmy, to krzywda wyrządzona maleńkiemu dziecku. Nawet jeśli  sobie tego przez jakiś czas nie uświadamiamy. Aborcja jest  abstrakcyjna, bo jej nie widzimy. Retoryka zwolenników aborcji 
dodatkowo przyczynia się do dehumanizacji człowieka nienarodzonego:   „zlepek komórek”, „tkanka ciążowa”, „terminacja ciąży”. Pokazując, jak   wygląda dziecko po aborcji, sprawiamy że mając w pamięci te obrazy   ktoś później da szansę na życie swojemu własnemu dziecku.  Albo pomoże   kobiecie zaskoczonej macierzyństwem i rozważającej aborcję.

Pani Brzezińska-Waleszczyk ignoruje fakt niepasujący do jej tezy: sama   Abby Johnson nawróciła się widząc prawdę o aborcji. Tak samo zresztą  jak wiele innych postaci ze świata pro-life. Bernard Nathanson, lekarz   wykonujący aborcje aktywnie działający w ruchu na rzecz jej  legalizacji, zaczął mieć wątpliwości, czy postępuje słusznie, gdy   zaczął używać lepszego ultrasonografu. Całkowita zmiana nastąpiła gdy  poprosił przyjaciela o nagranie na urządzeniu wykonywanej przez siebie  aborcji. W ten sposób powstał film „Niemy krzyk”, który z kolei  przyczynił się do nawrócenia kolejnych osób.

Warto jeszcze wspomnieć o Irene van der Wende, która bardzo cierpiała  po dokonanej aborcji, ale siłę do zmierzenia się z bólem i wybaczenia  sobie znalazła dopiero gdy po ujrzeniu zdjęcia szczątków abortowanego  dziecka stanęła w prawdzie i przestała udawać przed samą sobą, że  aborcja nie jest zabijaniem. Właśnie od tego zaczęła się jej droga do   uzdrowienia.

Działaj i pozwól działać innym

Aleteia już nie pierwszy raz zamieszcza tekst, w którym poddaje  krytyce eksponowanie zdjęć abortowanych dzieci za jedynie słuszne   uznając pomoc kobietom chcącym dokonać aborcji z powodu trudnej   sytuacji życiowej. Wystarczy przypomnieć tekst Joli Szymańskiej z 22   kwietnia 2018. Publiczna krytyka konkretnych działań z powodu – jak   można przypuszczać – osobistych uprzedzeń jest szkodliwa. Obrońca   życia, który podkopuje zaufanie społeczne do organizacji stosujących   określone metody działa na szkodę całego przedsięwzięcia, strzela do   własnej bramki. Nie wystarczy, że na wszelkie sposoby próbują nas 
zdyskredytować propagatorzy aborcji i w oczach społeczeństwa zrobić z   nas ludzi niegodnych zaufania, niekompetentnych i szkodliwych.

Tym bardziej niezrozumiałe jest gdy to samo spotyka nas ze strony, z  której powinniśmy się spodziewać wsparcia – przecież chodzi nam o to   samo. Chcemy ratować dzieci skazywane na śmierć. Rzecz prosta do  zrozumienia, a jednak trzeba to kolejny raz przypomnieć: pluralizm   działań jest dobry, ponieważ ludzie różnią się od siebie. Niektóre   dzieci uratujemy otaczając ich matki troską i współczuciem. Inne   dzieci nie zostaną zabite, bo ich bliscy przekonali się na własne   oczy, że aborcja jest okrutna i straszna. Kopiąc dołki pod jedną z   gałęzi ruchu pro-life szkodzimy całemu przedsięwzięciu. Chcesz działać  – działaj, ale pozwól działać innym na swój sposób.

------KONIEC TEKSTU------KONTAKT DLA MEDIÓW: Krzysztof Kasprzak/kontakt@zycierodzina.pl/ tel: +48 509 (... ...).
Z wyrazami szacunku,
Zespół Prasowy
Fundacja Życie i Rodzina
                                                                                                                 

Oficjalny zwiastun filmu

Artykuł w portalu Aleteia.pl
Kultura

„Nieplanowane”: ważna lekcja dla działaczy pro-life*

 Marta Brzezińska-Waleszczyk | 30/10/2019
*„Nieplanowane” jest jak kubeł zimnej wody dla obrońców życia. Film o historii Abby Johnson, byłej szefowej kliniki aborcyjnej, pokazuje, że wyzwiska, pogarda, zdjęcia zakrwawionych szczątków niewiele dają.
Na film „Nieplanowane”, opowiadający historię nawróconej szefowej kliniki Planned Parenthood, szłam nie bez obaw. Historia kobiety, która współodpowiadała za setki aborcji i pewnego dnia przypadkowo uczestniczyła w zabiegu, co całkowicie odmieniło nie tylko jej poglądy, ale i życie, sama w sobie jest poruszająca. Obawiałam się jednak, jak to zostanie pokazane w filmie, czy sam obraz nie będzie zbyt nachalny, kawa na ławę, bez przestrzeni na refleksje widza.
Choć w filmie w reż. Chucka Konzelmana i Cary Solomon jest kilka scen, co do których można mieć wątpliwości czy uznać za przesadne, to całość robi wrażenie. Nie dziwię się, że do polskich kin „Nieplanowane” wchodzi jako „film, który zmienia życie”.(...)*

Link do ww.  całego artykułu z portalu Aleteia:   https://pl.aleteia.org/2019/10/30/nieplanowane-wazna-lekcja-dla-dzialaczy-pro



Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura