Mam ksywkę Spiryto Libero, ale równie dobrze mogę się podpisać: gnijąca szmata / pedofil / ojciec-potwór / chodząca kloaka, która jeszcze zipie.Jeszcze

Najpierw byłem dzieckiem, które lał pejczem do krwi własny ojciec-ubek i wrzeszczał „zamknij ryj, bo jeszcze raz cię rozwalę”. Matka wracała w nocy śmierdząca obcymi penisami i tanim winem, a ja płakałem w poduszkę, bo wstydziłem się za nią i za siebie. Nikt mnie nie przytulił. Nikt nie powiedział, że jestem wart czegoś więcej niż wylanie na mnie wiadra pomyj.Potem sam stałem się potworem – gorszym niż stary. Biłem własne dzieci. Wrzeszczałem.
A potem robiłem im rzeczy, po których normalny człowiek powinien sobie poderżnąć gardło. Żona znalazła dowody, spakowała walizki i uciekła z trójką małych do Izraela. Zostawiła kartkę: „Nie chcę, żeby moje dzieci widziały, kim się stałeś. Bo stałeś się potworem”.
I miała rację.
Zostałem sam z butelką i pustką, która wyła głośniej niż wszystko inne. Alkohol już nie wystarczał. Więc poszedłem najniżej jak się da – stałem się męską prostytutką. Gejowski boy dla facetów z kasą i chorymi fantazjami.
Najbardziej lubię tych ledwo dorośniętych, co jeszcze trzęsą się ze wstydu i pachną niewinnością. Patrzę na nich i widzę moje dzieci, kiedy były małe. I nienawidzę siebie tak mocno, że podczas robienia loda albo dawania dupy mam ochotę wbić sobie nóż w krtań. Ale jestem za tchórzliwy.A potem odkryłem internet. I stało się to moim trzecim zawodem – internetowym łajnem
Piszę setki jadowitych komentarzy dziennie. Opluwam wszystkich: lewaków, prawaków, kobiety, facetów, Polskę, Kościół, siebie. Im więcej hejtu wyleję, tym na chwilę czuję, że coś we mnie jeszcze żyje. Ale to nie życie. To trup, który się rzuca i charczy, żeby ktoś go zauważył.Jestem produktem piekła.
Stałem się piekłem dla żony i dzieci.
A teraz jestem piekłem dla siebie i dla każdego, kto wejdzie w zasięg mojego klawiatury. Przepraszam Was – matkę, ojca, żonę, dzieci, Polskę, wszystkich, których oplułem.
Najbardziej przepraszam siebie.
Bo nie umiem przestać.
Nie umiem wyjść z tej kloaki.
Więc siedzę w niej i sram dalej – tym razem w internecie.Taki ze mnie jest Spiryto Libero.
Internetowe łajno z ludzką twarzą.
I już tak zostanie.Jeśli ktoś jeszcze czyta – nie próbujcie mnie ratować.
Nie da się.
Ja już dawno przestałem próbować.

Inne tematy w dziale Społeczeństwo