Teczuszka Stańczyka
Oto naści twoje wiosło: błądzący w odmętów powodzi, masz tu kaduceus polski, mąć nim wodę, mąć.
487 obserwujących
703 notki
3999k odsłon
  5756   19

Cenzura wchodzi kuchennymi drzwiami

Klaszczący dzisiaj z powodu cenzury, którą zastosowały służby, oklaskują użycie bata, który w końcu spadnie na ich własne plecy. Ale nawet wtedy nie otrzeźwieją.

Wolność słowa jest jednym z podstawowych praw obywatelskich. Dlatego gwarantują ją wszystkie konstytucje wolnych, demokratycznych państw, a nawet robią w jej stronę ukłon te obowiązujące w państwach z gruntu niedemokratycznych. Wszak konstytucja PRL teoretycznie także gwarantowała wolność słowa.

Polska ustawa zasadnicza gwarantuje wolność słowa w swoim art. 54:

1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

2. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. Ustawa może wprowadzić obowiązek uprzedniego uzyskania koncesji na prowadzenie stacji radiowej lub telewizyjnej.

Zarazem w rozdziale o stanach nadzwyczajnych konstytucja nie wymienia zakresu art. 54. jako tego, który nie może zostać naruszony w przypadku wprowadzenia stanów wyjątkowego i wojennego (ale już nie stanu klęski żywiołowej). Oznacza to, że cenzura prewencyjna środków przekazu może obowiązywać jedynie wówczas, na zasadach określonych w odpowiedniej ustawie.

I faktycznie – mówi o tym ustawa o stanie wyjątkowym w art. 20. (stan wojenny jest pozycję wyżej, zatem do tamtej ustawy już nie będziemy sięgać):

1. W czasie stanu wyjątkowego może być wprowadzona:

1) cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu obejmująca materiały prasowe w rozumieniu ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe (Dz. U. poz. 24, z późn. zm.2) z zastrzeżeniem ust. 7. […]

2. Funkcję organów cenzury i kontroli pełnią właściwi wojewodowie, którzy mogą nakazać organom administracji publicznej działającym na obszarze województwa wykonywanie czynności technicznych, niezbędnych do prowadzenia cenzury lub kontroli.

3. Organy cenzury i kontroli są uprawnione do zatrzymywania w całości lub w części publikacji, przesyłek pocztowych i kurierskich oraz korespondencji telekomunikacyjnej, a także do przerywania rozmów telefonicznych i transmisji sygnałów przesyłanych w sieciach telekomunikacyjnych, jeżeli ich zawartość lub treść może zwiększyć zagrożenie konstytucyjnego ustroju państwa, bezpieczeństwa obywateli lub porządku publicznego. […]

6. Decyzje organów cenzury i kontroli są ostateczne i mogą być zaskarżone bezpośrednio do sądu administracyjnego.

Tu zresztą pojawia się jeszcze pytanie, czym jest materiał prasowy i czy zaliczają się do nich materiały publikowane w internecie. Można jednak uznać ogólnie, że faktycznie, w razie stanu nadzwyczajnego (poza stanem klęski żywiołowej) wolność słowa może być ograniczona. Z tym, jak sądzę, nikt specjalnie dyskutował nie będzie, nawet jeśli konsekwencje mogą budzić nasze obawy. Konstytucja nie tworzy jednak żadnej innej furtki dla cenzury prewencyjnej.

Prawnicy są zgodni co do tego, że wolność słowa nie jest absolutna, bo ograniczają ją inne dobra – w tym zwłaszcza dobra innych osób. Dlatego prawo zawiera instrumenty, pozwalające dochodzić swoich racji w razie pomówienia, stwierdzenia na nasz temat nieprawdy, naruszenia naszego dobrego imienia. To oczywiste. Ale nie jest to cenzura, szczególnie że tu potrzebny jest wyrok, ewentualnie (budzące kontrowersje) zabezpieczenie powództwa. Cenzurą w ścisłym tego słowa znaczeniu jest rozwiązanie, które ogranicza dostęp do danych treści na poziomie masowym. Dlatego oprócz cenzury w sensie ustawowym – opisanym wyżej – istnieje także faktyczna cenzura, wprowadzana przez rzeczywistych cyfrowych monopolistów, takich jak Facebook czy YouTube.

Okazuje się jednak, że cenzurę można realizować pod pretekstem bezpieczeństwa państwa i bez stanu wyjątkowego lub wojennego. To właśnie zrobiła Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, powodując odcięcie od części odbiorców niektórych portali, z najbardziej znanym wRealu24 Marcina Roli na czele.

Tu trzeba przedstawić kilka zastrzeżeń i wyjaśnień. Zasadnicze jest takie, że na problem wprowadzanej kuchennymi drzwiami cenzury trzeba spojrzeć w oderwaniu od własnych przekonań, sympatii czy antypatii. Tak zresztą powinno się patrzeć na wszystkie właściwie rozwiązania systemowe albo i te, które systemowymi nazwać trudno, ale mogące być bronią w rękach dowolnej siły politycznej sprawującej władzę. Tylko że to jest dzisiaj niezmiernie trudne. Dominuje spojrzenie plemienne. Tak było, kiedy TVN24 mogło stracić koncesję (co krytykowałem), tak było, gdy z FB wyleciała Konfederacja (to również krytykowałem), tak jest teraz, gdy w sprawie Roli (i nie tylko) milczą niemal wszyscy, bo Rola im się nie podoba.

Nie ma tu kompletnie znaczenia, w jakim stopniu zgadzam się z TVN, Konfederacją, Rolą. To po prostu wszystko były i są przypadki zahaczające o kwestię dostępu do informacji i wolności słowa. Dla porządku mogę tylko wspomnieć, że tez i poglądów prezentowanych we wRealu24 w znacznej większości nie podzielam, a antyukraińskiej fobii nigdy nie rozumiałem. (Ścierałem się w tej sprawie kilkakrotnie choćby z szanowanym przeze mnie ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim.) To jednak naprawdę nie ma tu żadnego znaczenia.

Lubię to! Skomentuj103 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka