Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha
92
BLOG

Pożegnanie z Balcerowiczem

Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha Polityka Obserwuj notkę 16

Idąc na doroczne spotkanie Leszka Balcerowicza z dziennikarzami, natknąłem się na prezesa na Mazowieckiej. Szczęśliwy traf, bo nie bardzo wiedziałem, w którym miejscu dokładnie jest klub, gdzie miała być impreza. Po drodze zapytałem prezesa, czy wraz z jego odejściem kończy się - de facto, bo nie formalnie - era niezależności Banku Centralnego. - Zobaczymy - powiedział. - Wskazówką będzie inflacja.

W klubie przy wejściu spotkałem kolegę z jednej z gazet. - Wiesz już, kto będzie nowym prezesem NBP? - zapytał. Nie wiedziałem. - Sulmicki.

Zrobiłem wielkie oczy. - A kto to taki? - zapytałem. Kolega mnie zbriefował, ale sam niewiele wiedział. - Pewnie teraz gorączkowo wszyscy szukają jego zdjęcia po agencjach - powiedziałem. - Tak. U mnie nie mogli znaleźć. Jeśli on się jutro gdzieś nie pokaże publicznie, żeby można go było sfotografować, to będzie masakra.

Po jednej stronie mieliśmy więc Mr. Nobody, taką finansową Fotygę (w sensie bycia znaną twarzą, broń Boże nie przesądzam kwestii kompetencji), a z drugiej Balcerowicza: osobowość wybitną, człowieka o wysokim poczuciu własnej wartości, bez wątpienia świetnego fachowca, może nieco oschłego, bardzo zasadniczego, chwilami zbyt konfrontacyjnego, pełnego pewności siebie, jaką daje głębokie wewnętrzne przekonanie, że się ma bezwzględnie rację.

Ale Balcerowicz miał też różne zapoznane cechy. Lubił np. jeździć do małych miast (czasem przy okazji promowania monet z serii "Miasta polskie") i spotykać się z ludźmi. A przecież wiadomo, że nie wszędzie spotykał się z hołdami.

W wywiadzie dla "Faktu" opowiadał swego czasu, że sprawia mu przyjemność, gdy w jakiejś małej miejscowości ludzie nazywają targowisko "placem Balcerowicza", bo tam się toczy prawdziwe życie gospodarcze w mikroskali.

Może Balcerowicz to jednak był wyjątek? Wszyscy się przyzwyczaili - i ci, co Balcerowicza cenią, i ci, co go nienawidzą - że na czele NBP stoi człowiek, którego nie da się pomijać i lekceważyć. Ktoś więcej niż zwykły urzędnik lub ekonomista. Osobowość. Teraz jego miejsce zajmie zwykły ekonomista, fachowiec, urzędnik, zdaje się, że nawet kompetentny, ale zwyczajny. I może to jest naturalna kolej rzeczy? Trudno było nie odnieść wrażenia, że chwilami osobowość Balcerowicza nie mieściła się sztywnych ramach, narzucanych przez stanowisko prezesa NBP. Teraz mówi się, że Balcerowicz, który ani myśli o wycofaniu się z życia publicznego, założy fundację, mającą promować m.in. edukację ekonomiczną. Jestem pewien, że będzie też bardzo aktywnym recenzentem tego, co się dzieje w polityce i gospodarce. I będzie mógł o tym mówić swobodniej niż jako prezes NBP.

A nowy szef banku centralnego? Krzysztof Leski napisał już, jakie ma rodzinne tradycje. Zaiste, słabość braci Kaczyńskich do nawróconych pezetpeerowców i urzędników dawnego systemu jest zastanawiająca. Wyciągnięty niemal z niebytu ekonomista będzie miał oczywiście wielki polityczny dług wdzięczności wobec swoich promotorów. Czy to spowoduje, że będzie całkiem powolny ich życzeniom? Obawiałbym się tego, ale nie wiem - nie znam człowieka. Może okaże się facetem z jajami i kręgosłupem. Oby. Wszyscy powinniśmy sobie tego życzyć.

 

W swoim przemówieniu do gości odchodzący prezes powiedział m.in. o uleganiu złudnej obiektywności. Stwierdził, że wiele mediów pokazuje dwa punkty widzenia i uważa, że w ten sposób sprawa została pokazana obiektywnie. „A prawda nie zawsze leży pośrodku” – stwierdził profesor.

Zakończył zaś wezwaniem, aby doprowadzić do takiej sytuacji, że populiści będą się musieli stać liberałami, żeby nadążyć za społecznymi odczuciami. To oczywiście utopia, ale jakże piękna!

Zamiast dzisiejszej Polski, skrępowanej dziesiątkami tysięcy idiotycznych przepisów, tak zwanej solidarnej, czyli po prostu socjalistycznej, dotującej górników (przez wcześniejsze emerytury) i setki tysięcy pijaczków (przez opiekę społeczną), drążącej kieszenie przedsiębiorców i wszystkich obywateli – Polska prawdziwie wolna, liberalna, gdzie nie krępuje się inicjatywy i przedsiębiorczości, a obciążenia są sprowadzone do niezbędnego minimum. I Andrzej Lepper, „populistycznie” nawołujący do jak najszybszego wprowadzenia podatku liniowego. Ech, marzenia…

 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj16 Obserwuj notkę

Oto naści twoje wiosło: błądzący w odmętów powodzi, masz tu kaduceus polski, mąć nim wodę, mąć. Do nieznajomych zwracamy się "pan", "pani".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Polityka