Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha
72
BLOG

Lepsza prawda niż tacy bohaterowie

Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha Polityka Obserwuj notkę 9

„Obrzydliwy pajac" - tak nazwał hr. Dzieduszyckiego jeden z uczestników prezentacji książki o współpracy hrabiego z SB. Mocne, ale trudno się dziwić.

Z opisów i wcześniejszych artykułów o hr. Dzieduszyckim wynika, że w przypadku kulturalnego, starszego dziś pana mieliśmy do czynienia z najbardziej odrażającą, najobrzydliwszą formą gorliwej, lizusowskiej współpracy, której standard wyznaczył jakiś czas temu serdeczny druh Adama Michnika i do dziś pracownik „GW" Leszek Maleszka (przypominam: jako TW beształ nawet esbeków za, jego zdaniem, niedostateczną gorliwość i niedociągnięcia).

Nie dziwi mnie zatem reakcja ludzi, którzy mogli paść ofiarami donosów hr. Dzieduszyckiego. Dziwi mnie natomiast powtarzanie przez przeciwników ujawniania archiwów wciąż tych samych, skompromitowanych oraz pragmatycznie i moralnie niemożliwych do obronienia frazesów. Tak jak to zrobił Władysław Frasyniuk (cytat za „Rzeczpospolitą"): Uważam za skandal pisanie historii wyłącznie na podstawie ubeckich materiałów, bez docierania do żyjących świadków. [...] Dodaje, że rewelacje go nie zaskakują, bo hrabia, jako "element reakcyjny", pewnie musiał pójść na kompromis. - Być może dla niego w tamtych czasach alternatywą była cela śmierci.

Stwierdzenie Frasyniuka zawiera w sobie taką dozę fałszu i jawnego nonsensu, że trudno z nim nawet polemizować. W skrócie:

Po pierwsze - nikt nie „pisze historii" na podstawie wyłącznie ubeckich materiałów. Wszyscy historycy, mający cokolwiek wspólnego z opisywaniem historii najnowszej, sięgają i po inne źródła. Co nie zmienia faktu, że pisane dla SB i na jej potrzeby raporty są niezwykle cennym źródłem wiedzy.

Po drugie - mimo wysiłków przeciwników ujawniania archiwów, nikt nie był w stanie wykazać fałszowania papierów nie tylko na masową, ale nawet na małą skalę. System opresji dobrze kontrolował także sam siebie.

Po trzecie - co mieliby wykazać owi świadkowie, o których wspomina Frasyniuk? Z opisów materiałów, związanych z działalnością hrabiego wynika, że donosił często i gorliwie. Nie jest wielkim problemem znaleźć w IPN-owskich archiwach papiery jakiegoś TW, będącego w podobnej do Dzieduszyckiego sytuacji, a jednak donoszącego niechętnie lub zrywającego współpracę przy pierwszej okazji. Było można tak się zachować.

Po czwarte - jeśli pod pojęciem kompromisu pan Frasyniuk rozumie kompletne i ochocze zaprzedanie się tłamszącej ludzi władzy, to chyba powinien zajrzeć do słownika i przypomnieć sobie, co oznacza kompromis. Tu nie mówimy o kompromisie, ale o regularnym kapusiostwie najgorszego gatunku.

Wojewoda wrocławski powiedział: Ikona Wrocławia przestała istnieć, ale lepsza prawda niż tacy bohaterowie. Nic dodać, nic ująć.

A w tle historia abp. Wielgusa zaanonsowana przez redaktora Sakiewicza. Nie jestem zaskoczony, bo wieści, że nowym metropolitą warszawskim może zostać konfident esbecji słyszałem już od paru miesięcy. Poczekajmy, co pokaże „GP", obawiam się jednak, że będą to papiery trudne do zlekceważenia.

I kolejne wielkie rozczarowanie wobec kościelnej hierarchii. Oto skutki braku otwartego rozliczenia grzechów hierarchii. Bo czy można uwierzyć, że nikt nie wiedział? Tutaj, w Polsce, na pewno wiedziano. Powstaje pytanie, czy wiedziano w Watykanie. Jeśli nie, to znaczy, że tu zadbano, żeby tam nie wiedziano. Teraz piłeczka jest po stronie Kościoła. Obserwując ostatnie wydarzenia, obawiam się, że Kościół nie sprosta.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj9 Obserwuj notkę

Oto naści twoje wiosło: błądzący w odmętów powodzi, masz tu kaduceus polski, mąć nim wodę, mąć. Do nieznajomych zwracamy się "pan", "pani".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka