Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha
46
BLOG

Autoreklama premiera

Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha Polityka Obserwuj notkę 20

Przedstawieniem, które niezmiennie mnie rozśmiesza, jest obrzęd chwalenia się aktualnie rządzących swoimi osiągnięciami. Ktokolwiek weźmie władzę, czas jego urzędowania niezmiennie okazuje się dla Polski najlepszy, najpomyślniejszy, kraj wprost mlekiem i miodem płynie i wszyscy są zadowoleni, tylko grupka kilku złośliwych, a może i działających z jakiejś tajemniczej obcej inspiracji malkontentów wciąż się burzy, że wcale dobrze nie jest.

Obrzędu dopełnił właśnie premier Kaczyński w wywiadzie dla PAP. Premier skromnie ograniczył punkt odniesienia do ostatnich 17 lat, typując mijający rok jako najlepszy w tym właśnie okresie. I tę skromność należy docenić, bo przecież mógł premier ogłosić, że mamy za sobą najlepszy rok np. od 100 lat albo od 300. Albo - co tam sobie żałować - od 500.

Sukcesy są rozliczne i niekwestionowane. Gospodarka wprost gna do przodu (tylko owi inspirowani z zewnątrz malkontenci wśród przedsiębiorców narzekają na biurokrację, podatki, przywileje socjalne dla paru grup, cieszących się szczególnymi względami władzy, ale na nich uwagi nie warto zwracać), polityka zagraniczna to po prostu jeden wielki, dziejowy sukces (malkontenci, pewnie na usługach obcych państw, czepiają się pani minister Fotygi albo wytykają, że z naszym wetem w sprawie układu z Rosją zostaliśmy w próżni), powstanie CBA to wprost przełom w skali historycznej (malkontenci będą się znowu czepiać, że poszły wielkie pieniądze na zdublowanie istniejących instytucji, a CBA nic wielkiego dotąd nie zrobiło). No i wreszcie zawarcie koalicji z Samoobroną i LPR, czego pan premier nie żałuje, choć bywało ciężko.

I wszystko byłoby znakomicie, gdyby nie ta wstrętna opozycja, która nie chciała uznać wyników wyborów. Bo przecież wszyscy wiedzą, że prawdziwa, patriotyczna opozycja, dostawszy baty w wyborach, powinna natychmiast się rozwiązać, względnie zawiesić działalność, a wszyscy jej posłowie powinni zrzec się mandatów poselskich. Tymczasem nasza opozycja nie tylko tak nie postąpiła, ale jeszcze - o zgrozo! - skupiła się na krytykowaniu partii rządzącej. Skandal!

***

Nie jestem w stanie powstrzymać sarkastycznego tonu, gdy Jarosław Kaczyński wychwala pod niebiosa rzekome osiągnięcia ostatniego roku. Gdyby jeszcze był w tym jakiś umiar, jakiś rozsądek, jakieś sygnały, że nie wszystko poszło dobrze, że może tu i tam trzeba się podciągnąć - ale nie. Po prostu najlepszy rok od 17 lat i kropka.

A wszystko to w atmosferze tak silnej polaryzacji, jakiej dawno nie było (o czym bardzo trafnie napisał tutaj na swoim blogu Pwilkin) oraz w obliczu największej emigracji zarobkowej (i chyba także społecznej, bo mam wrażenie, że nie tylko o większe pieniądze tutaj idzie, ale też o ucieczkę z dusznej atmosfery i państwa, utrudniającego życie na każdym kroku) od początku lat 90.

Nie odnoszę się tu szczegółowo do poszczególnych punktów autoreklamy premiera, bo robiłem to wiele razy na tym blogu - wystarczy przejrzeć poprzednie wpisy. Irytuje mnie budowanie werbalnej, wirtualnej rzeczywistości, ewidentnie sprzecznej z rzeczywistością prawdziwą.

Piszę to z największą przykrością, ale nie widzę różnicy między przedstawieniem, jakie daje dzisiaj Jarosław Kaczyński, a farsą, jaką odgrywał wiele razy Leszek Miller.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj20 Obserwuj notkę

Oto naści twoje wiosło: błądzący w odmętów powodzi, masz tu kaduceus polski, mąć nim wodę, mąć. Do nieznajomych zwracamy się "pan", "pani".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (20)

Inne tematy w dziale Polityka