Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha
108
BLOG

Gra Giertycha

Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha Polityka Obserwuj notkę 28

Sprytnie zagrywa Roman Giertych, zaczynając rozmowy z Markiem Jurkiem. Jeśli obaj panowie się porozumieją, Jarosław Kaczyński będzie miał spory problem.

Roman Giertych jest dzisiaj na garnuszku i łasce Braci. Jego ugrupowanie notowania ma tak słabe, a jego lider ma tak duże wskaźniki nieufności w opinii publicznej, że dzisiaj miałoby nikłe szanse na znalezienie się w Sejmie, nawet przy obecnym, 5-procentowym progu wyborczym. Gdyby nie Giertych podjął jakiejś poważnej akcji odświeżenia wizerunku, sytuacja mogłaby się nie zmienić do kolejnych wyborów.

Jeżeli zaś lider LPR chce odświeżenia wizerunku partii, to współpraca z Markiem Jurkiem byłaby świetną okazją. W środowisku, do którego apelują obaj politycy, Jurek ma bez porównania lepsze notowania. Nigdy nie był w niełasce u ojca dyrektora, jako marszałek Sejmu nie brał bezpośredniego udziału w najbardziej drażniących politycznych kłótniach, a pryncypialne postawienie sprawy w kwestii aborcji oznaczało dodatkowe punkty. Taka twarz partii Giertycha - lub nowemu bytowi politycznemu, być może powstałemu ze zjednoczenia obu ugrupowań - bardzo by się przydała.

Z kolei współpraca z Giertychem może być korzystna także dla Prawicy RP. Zapowiedzi jej lidera, że PR zostanie pełnowymiarową partią, są całkowicie nierealne, jeśli PR miałaby pozostać samodzielnym bytem politycznym. PR ma dzisiaj pięcioro posłów, żadnych pieniędzy i żadnych struktur. Podstawową barierą, jaka zapobiega wchodzenia na scenę polityczną nowych partii, jest dzisiaj system ich finansowania, preferujący ugrupowania, które brały już udział w wyborach. Z tego punktu widzenia LPR ze swoimi strukturami, siłą parlamentarną i pieniędzmi byłaby dla Marka Jurka doskonałym sojusznikiem.

Jeśli te dwie siły się połączą, to dla PiS oznacza to zajście od prawego skrzydła. I poważny problem, skoro partia Jarosława Kaczyńskiego zbudowała swoje poparcie w znacznej części na środowiskach, będących potencjalnymi wyborcami właśnie Marka Jurka i Romana Giertycha. Przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi mogłoby się okazać, że ubytek w poparciu dla PiS na rzecz nowej siły jest bardzo wyraźny. Na dodatek im większa nowa siła i im większe jej szanse na mocną pozycję po kolejnych wyborach parlamentarnych, tym większa pokusa dla niezadowolonych posłów PiS, żeby do niej dołączyć.

Ale co w takim razie mógłby zrobić JK? Nie zerwie przecież koalicji dlatego, że LPR dogadała się z PR. Nie zerwie jej także dlatego, że jacyś posłowie PiS mogą chcieć przejść z jego partii do partii przecież koalicyjnej. Mało tego, koalicja z LPR połączoną w jakiś sposób z partią Marka Jurka oznacza kilka lub kilkanaście dodatkowych głosów w zasadzie koalicyjnych, które w innej konfiguracji mogłyby być mniej pewne. Wszystko to jednak nie zmniejsza strategicznego zagrożenia, jakim jest odebranie PiS-owi znacznej części wyborczego poparcia. Oczywiście byłoby to bez porównania mniej groźne, gdyby PiS tak lekkomyślnie nie odpuścił sobie wyborców centrowych.

Odpowiedzią jest być może pomysł, jaki pojawił się na razie w formie sugestii Leszka Millera w TVN. Były premier stwierdził mianowicie, że PiS i PO myślą o podniesieniu progu wyborczego do 8 procent. To mogłoby być trudne do przeskoczenia dla nowej partii Jurka nawet w sojuszu z LPR-em (trzeba pamiętać, że poparcie dla PR jest na razie spowodowane efektem nowości i bardziej miarodajne będą badania robione za miesiąc lub dwa). A jeśli partia ma małe szanse w wyborach parlamentarnych, to zniechęca to członków partii silniejszych, którzy mogliby chcieć do niej przejść lub odłączyć się i stworzyć coś całkiem nowego. W tej akurat sprawie Platforma i PiS mogą sobie podać ręce.

Uczucia mam w tej sprawie mocno mieszane. 8-procentowy próg w połączeniu z systemem finansowania partii oznaczałby właściwie całkowitą petryfikację obecnego stanu sceny politycznej, minus prawdopodobnie przystawki i ewentualnie PSL. Tych mi akurat nie żal. Ale wejście w system z jakimś nowym tworem politycznym graniczyłoby już z niemożliwością.

Jeśli wiadomość się potwierdzi i taki pomysł pojawi się formalnie w Sejmie, możemy się spodziewać kolejnej wewnątrzkoalicyjnej awantury. Co prawda na razie Andrzej Lepper dostał sondaż, w którym Samoobrona na 9 proc. poparcia, więc odniósł się do tej wieści z ostrożną aprobatą. Ale następne badanie może wiele zmienić.

Pytanie brzmi: czy system, w którym wejście do parlamentu jakiejkolwiek nowej partii staje się praktycznie niemożliwe, byłby dobry?

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj28 Obserwuj notkę

Oto naści twoje wiosło: błądzący w odmętów powodzi, masz tu kaduceus polski, mąć nim wodę, mąć. Do nieznajomych zwracamy się "pan", "pani".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (28)

Inne tematy w dziale Polityka