Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha
97
BLOG

Czy Gilowska zachowa twarz?

Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha Polityka Obserwuj notkę 42

Ciekawe, czy Zyta Gilowska uratuje twarz. Nie mam wątpliwości, że koalicjanci zrobią wszystko, żeby storpedować jej - jakże przecież skromny - plan zmniejszenia parapodatkowych obciążeń w postaci składki rentowej. Zakładam, że Jarosław Kaczyński wybierze raczej polityczną stabilność niż utrzymanie w rządzie Gilowskiej, która staje się dla niego bardziej kłopotem niż atutem.

Zwłaszcza że premier gospodarki nie rozumie i nie czuje, do czego zresztą prywatnie się przyznaje. Przypomnienie w tym kontekście słynnej historii z brakiem konta nie jest tu tylko czczą złośliwością. Takie niby drobiazgi mówią wiele o podejściu człowieka do różnych spraw. Ktoś, kto nie używa komputera, raczej nie zrozumie, na czym polega fenomen Internetu. Ktoś, kto nie ma własnego konta, nie zajmuje się swoimi pieniędzmi, nie myśli w kategoriach ich inwestowania, oszczędzania, pomnażania, nie czuje bezpośrednio skutków podatkowego zdzierstwa. Dla Jarosława Kaczyńskiego kwestia kosztów zatrudnienia to prawdopodobnie abstrakcja taka sama jak skoki na spadochronie czy fuzja termojądrowa.

Sytuacja z propozycjami Gilowskiej jest symptomatyczna: choć teoretycznie chodzi o obniżenie składki rentowej, w praktyce idzie po prostu o zmniejszenie wpływów do budżetu, czyli kasy, którą politycy koalicji mogliby porozdawać grupom interesu, działającym w dziedzinach, gdzie już dawno państwo nie powinno funkcjonować lub ewentualnie powinno funkcjonować w bardzo ograniczonym zakresie.

Zdaje się, że sromotną klęską będzie także projekt reformy finansów publicznych. Wszak nawet te dość skromne plany, które przedstawiała pani wicepremier (w dużej części sprowadzające się do zmiany formy prawnej funkcjonowania różnych struktur), to zamach na siedliska synekur, które przede wszystkim koalicjanci PiS mogą obsadzać swoimi ludźmi.

Jeśli Jarosław Kaczyński pogrzebie jeden i drugi plan Zyty Gilowskiej, to będzie to 1429. ilustracja mechanizmu, o którym pisałem już tutaj wiele razy: w imię jakiegoś odległego, mitycznego uzdrowienia kraju (bo przecież już nie powołania CBA czy rozwiązania WSI - to już jest zrobione), premier zaprzepaści drobne, ale konkretne działania, które mogłyby zmienić pewne instytucjonalne mechanizmy. Niby naprawiając kraj, przyczynia się, tu i teraz, do jego dalszego psucia.

Zyta Gilowska była świetna jako twarz opozycji. Potem mocno się do niej rozczarowałem, gdy poszła na kompromis ze swoimi poglądami tylko po to, żeby zagrać na nosie dawnym druhom z PO. Znajomi eksperci ekonomiczni w prywatnych rozmowach nie zostawiają na pani wicepremier suchej nitki. Mimo to ją lubię - głównie za osobowość, bo za meritum nie bardzo jest jak (to trochę jak z Kaziem Marcinkiewiczem). Dlatego chciałbym, żeby Zyta Gilowska pokazała na koniec charakter. Żeby spełniła swoją wiele razy publicznie składaną obietnicę i gdy reforma finansów publicznych rozmyje się w wielkie nic, a składka rentowa zostanie obniżona o śmiesznie mała wielkość - żeby trzasnęła mocno drzwiami i wyszła z rządu. Własna twarz bywa ważniejsza niż trwanie na stołku, choćby z najlepszymi chęciami i w imię ratowania, co się da. Mam nadzieję, że pani wicepremier to rozumie.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj42 Obserwuj notkę

Oto naści twoje wiosło: błądzący w odmętów powodzi, masz tu kaduceus polski, mąć nim wodę, mąć. Do nieznajomych zwracamy się "pan", "pani".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (42)

Inne tematy w dziale Polityka