Przede mną bardzo terminowa robota, która skutkuje nieobecnością na Salonie, ale nie mogę sobie darować podzielenia się radością, jakiej dostarczyła mi dzisiaj Kancelaria Premiera, publikując szczegółowe sprawozdanie z okupacji budynku KPRM przez cztery pielęgniarki.
Proponuję czytać to sprawozdanie w połączeniu z tekstami, które w czasie okupacji puszczała „Gazeta Wyborcza", czyniąca z rzekomo odciętych od świata pielęgniarek szlachetne męczennice za sprawę. Zaiste, ze sprawozdania - któremu, zdaje się, pielęgniarki nie zaprzeczają i które, jak mniemam, jest dobrze udokumentowane - wynika, że cztery panie przez osiem dni przechodziły w Kancelarii Premiera istne męczarnie, tak że na poważnie powinna zostać rozważona ich beatyfikacja.
Na skandal zakrawa na przykład fakt, że dostarczane im regularnie kanapki z wędliną, serem białym czy łososiem nie miały w swoim składzie oliwek. Można też mieć zasadne pretensje do KPRM, że nie dostarczyła paniom komfortowych łóżek wodnych, żeby mogły protestować w przyzwoitych warunkach. Wychodzi też na jaw, że działający podobno w budynku system zagłuszania telefonów był skrajnie nieskuteczny, skoro codziennie protestujące prowadziły przez wiele minut rozmowy telefoniczne. Dodatkowe tortury polegały m.in. na wizytach lekarza, dyżurującego w Kancelarii i kupowaniu leków przez oficerów BOR, podawaniu późnym wieczorem gorącego krupniku, a na śniadanie jajecznicy na szynce, dostarczaniu środków higienicznych oraz soku pomidorowego i tym podobnych próbach upokorzenia i zszargania ludzkiej godności.
Nie wiem, kto w Kancelarii Premiera wpadł na pomysł opublikowania tego raportu, ale chciałbym mu złożyć serdeczne gratulacje - nie tylko dlatego, że to świetny kontratak na skargi pielęgniarek i rzewne lamenty „Gazety Wyborczej", ale także dlatego, że to po prostu wszystko bardzo zabawne, a zabawnych sytuacji w polityce nigdy dość.
Premier Jarosław Kaczyński - z czego wiele osób nie zdaje sobie sprawy albo nie chce tego dostrzec - jest człowiekiem z dużym poczuciem humoru. Gdy pielęgniarki ogłosiły głodówkę, premier w „Sygnałach Dnia" skomentował: „Niezjedzenie kolacji to jeszcze nie głodówka". Był to tekst miesiąca, zasługujący na Złote Usta.
***
Komentującym od razu odpowiadam: związkowi liderzy nie znajdą u mnie nigdy ani krzty sympatii, obojętnie, przeciwko jakiemu rządowi będą protestować.


Komentarze
Pokaż komentarze (141)