Są sytuacje, gdy mam wątpliwość, jakie uczucie powinno wziąć we mnie górę. Oburzenie? Zadziwienie? Rozbawienie? Może wszystkiego po równo?
Tak chyba właśnie jest z tym, co spotkało Pawła Zalewskiego. Jakoś nie mam ochoty bawić się w tym przypadku w subtelności. Sprawa jest prosta jak drut i jasna jak słońce. Można ją streścić w paru punktach.
1. Anna Fotyga nie poradziła sobie na szczycie w Brukseli. Zawaliła naszą negocjacyjną strategię, a zakres i sposób funkcjonowania Joaniny dogadała na gębę. Dwa dni temu z ust niemieckiego negocjatora Reinharda Silberberga na własne uszy słyszałem pełne z trudem ukrywanej satysfakcji słowa: „Jaki gentlemen's agreement? Mandat jest zamknięty i ostateczny i nie ma w nim nic ponad to, co tam zapisano". Żadnych dwóch lat blokowania poprzez Joaninę w mandacie oczywiście nie ma.
2. Fotyga nie radzi sobie z opanowaniem i zorganizowaniem MSZ. Nie jest w stanie ani wyczyścić go z ludzi dawnego układu, których pełno jest po ambasadach, ani tym bardziej sprowadzić ludzi nowych i kompetentnych. Paraliżuje nawet pracę swoich zastępców, którzy mówią o tym po kątach.
3. Prezydent i premier odmawiają uznania tych faktów.
4. Prezydent i premier nie są w stanie znieść, że ktoś z ich własnego ugrupowania ośmielił się na te fakty bardzo delikatnie wskazać. Prezydent zachowuje się infantylnie i żenująco, ogłaszając, że swoją znajomość z Zalewskim uważa za zakończoną. To jest reakcja obrażonego dziecka, w dodatku niezmiernie na swoim punkcie wyczulonego, a nie polityka.
5. Paweł Zalewski był jedną z niewielu osób w PiS, mogącą tę partię dobrze reprezentować w relacjach zagranicznych. Jedną z niewielu osób z międzynarodowym obyciem, sprawnie poruszających się w meandrach polityki zagranicznej. Był niestety także obcym ciałem, nie należał do kręgu zaufanych towarzyszy, wobec czego nie miał prawa do odstępstw od oficjalnej linii. Przywołując pamiętne słowa prezydenta Chiraka - stracił okazję, żeby siedzieć cicho.
6. Paweł Zalewski prawdopodobnie wyleci z partii lub zostanie zmuszony do jakiegoś upokarzającego pokajania się. Mam nadzieję, że się nie pokaja, bo szkoda zdolnego faceta w ugrupowaniu, które zdolnych ludzi pozbywa się lekką ręką, a trzyma na najwyższych stanowiskach żenujące miernoty w rodzaju Anny Fotygi. Mam nadzieję, że kilka innych sensownych osób w PiS przemyśli w konsekwencji swoją w tej partii obecność.
Prawdę mówiąc, nie sądziłem, że tak się skończy afera z Zalewskim. Myślałem, że i prezydent, i tym bardziej premier mają więcej zdrowego rozsądku i będą umieli skanalizować ferment, a opinię Zalewskiego po cichu wezmą pod uwagę. Zawiodłem się.
Z góry wiem, co napiszą za chwilę fani obecnego rządu: że Fotyga jest najlepszym ministrem od czasów kanclerza Zamoyskiego, że nie wolno jej krytykować, że Zalewski był w udecji, więc z definicji do niczego się nie nadaje i na pewno jest jakimś agentem itd., itp. Proszę sobie komentarze w tym typie darować, bo są nudne.


Komentarze
Pokaż komentarze (93)