Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha
97
BLOG

Czy ktoś jeszcze widzi las?

Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha Polityka Obserwuj notkę 70

Zgadywania dzień kolejny. Teatru czy może burleski - takoż.

Znalazłem się dzisiaj przypadkiem w Sejmie. Przypadkiem w tym sensie, że gdy umawialiśmy się z koleżanką na wywiad z jednym z polityków, nikt jeszcze nie sądził, że zamiast przedwakacyjnego lenistwa będzie gorąco. Do Sejmu chodzę niechętnie; uważam to za stratę czasu taką samą jak oglądanie piłki nożnej w telewizji. A po każdej tam wizycie jeszcze się w tym utwierdzam.

Pół głównego hallu zastawione kamerami, Krzysiek Leski, lajfujący na tle malowniczych schodów, tłumy dziennikarzy, fotoreporterzy przemieszczający się z briefingu Tuska na briefing Dorna. Wreszcie nadchodzi marszałek: z przodu jeden strażnik, z tyłu dwóch, po bokach dwóch borowików. Bo przecież, jak wiadomo, Ludwikowi Dornowi nieustannie zagrażają terroryści, zwłaszcza w sejmowym gmachu, zatem musi być dobrze chroniony. Żenada. Aż dziw, że pan marszałek nie puszcza jeszcze pary uszami.

To dopełniło moich wrażeń, wyszedłem.

Kolejne kryzysy obniżają moją odporność. Gdy jej próg zostanie przekroczony, zmienia mi się raptownie optyka i pytam siebie: a po co właściwie to się wszystko dzieje? Co z tego wynika w strategicznym planie? Czy ktoś tu jeszcze potrafi widzieć las zamiast pojedynczych drzew?

Na razie mamy polityczną jatkę. Nie twierdzę, że Jarosław Kaczyński nie ma ogólniejszego planu jej rozegrania. Tylko po co? Cele, o których była mowa dwa lata temu, zagubiły się kompletnie w politycznej teraźniejszości, a zresztą i tak dotyczyły tylko fragmentów życia publicznego i nie można ich nazywać kompleksowym planem prawdziwej naprawy.

Jego zwolennicy, wyjaśniając, po co to wszystko, grzmią w Salonie24 na przykład o walce z korupcją. Świetnie. Tylko - powtarzam po raz 1630. - nie da się żadnego patologicznego zjawiska zwalczyć na dobre, nie wprowadzając zmian systemowych. Tych rząd PiS wprowadził o wiele za mało. Jeśli już jesteśmy przy sprawie korupcji, podstawową metodą walki z nią powinno być ograniczenie jej przyczyn. Te zaś leżą w wielkiej części w skomplikowaniu prawa i zakresie koncesjonowania różnych dziedzin działalności przez państwo. PiS poszedł po linii najmniejszego oporu, powołując CBA. Czy zmniejszył choćby liczbę koncesji? Nie. Czy zajął się znoszenie złego prawa, powołując sejmową komisję ds. weryfikacji przepisów? Nie.

Niektórzy wskazują, że sukcesem Jarosława Kaczyńskiego jest marginalizacja Samoobrony i LPR. W planie taktycznym - zgoda. W planie strategicznym scenę polityczną oczyścić może jedynie zmiana ordynacji wyborczej na większościową, znacznie mniej podatna na partyjniactwo, choćby dlatego, że nie ma możliwości tworzenia partyjnych list. Czy PiS tego chce? Oczywiście nie, ponieważ cała gra jego prezesa rozgrywa się właśnie w planie partyjniackich gierek, czego i teraz jesteśmy świadkami.

I tak dalej, i tak dalej.

Najgorsze zaś jest to, że - obserwując dziwaczne podrygiwania Donalda Tuska (19 wniosków o odwołanie ministrów, cóż za wspaniały, strategiczny plan!) i kompromitującą nieporadność Hanny Gronkiewicz-Waltz w stolicy - nabieram pewności, że alternatywa wobec obecnego układu byłaby nie lepsza.

Co zatem zrobić, żeby przy wszystkich politycznych grach, które są przecież sprawą normalną w demokracji, istniał jakiś głębszy plan, w miarę konsekwentnie realizowany? Musiałaby się znaleźć siła, która wprowadziłaby takie zmiany systemowe, z których nie dałoby się łatwo wycofać, a które sprawiłyby, że wiele procesów mogłoby się toczyć niezależnie od bieżących rozgrywek. JOW-y to na pewno jedna taka sprawa; ciągłość instytucjonalna przez odbudowę mądrze zreformowanej służby cywilnej to druga. I wiele innych jeszcze by się znalazło. Problem w tym, że ktoś te zmiany musiałby wprowadzić. Ale kto, skoro wszyscy wydają się doskonale czuć, pływając w politycznym bagienku?

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj70 Obserwuj notkę

Oto naści twoje wiosło: błądzący w odmętów powodzi, masz tu kaduceus polski, mąć nim wodę, mąć. Do nieznajomych zwracamy się "pan", "pani".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (70)

Inne tematy w dziale Polityka