Blog
Społeczeństwo inwestorów
Andrzej.Madej
Andrzej.Madej Przedsiębiorca, społecznik.
5 obserwujących 123 notki 20511 odsłon
Andrzej.Madej, 22 września 2018 r.

Jeszcze nie zginęła

150 2 0 A A A

Potrzeba matką wynalazku

Mój 94 letni dziś Tato Tadeusz, był jednym z prekursorów informatyzacji prac biurowych w Krakowie. Pracując w biurze projektów przemysłu węglowego, potrafił nie tylko zadbać w połowie lat 80-tych XX wieku, o wprowadzenie do księgowości mikrokomputerów krakowskiego KFAP-u (MK-45), ale i o rozwój programów przetwarzania, czego trzeba i jak trzeba.

Sam Tato nigdy nie usiadł to komputera. Woli pisać na papierze. Cyfryzacja zbytnio formalizuje mu kontakty.  

Dlatego ostatnio, uzupełniając ten techniczny niedorozwój, musieliśmy z siostrą wklepać do Worda jego papierowy zapis wspomnień z rodzinnego Bieżanowa. I stanąć przed właściwym dla każdej pracy pytaniem: „ale po co”.

W odpowiedzi zestawiłem koncepcję Klubów Rozwoju Polski prowadzących Gromadzkie repozytoria pamięci. I umocniłem się w przekonaniu, że tylko nestorzy mogą ochronić wolność rozwoju zasobów kultury narodowej w cyfrowej sieci wiedzy.

Żeby wolność nie zginęła.


Edukacja do segmentacji

Jako praktyk systemu ochrony zdrowia, z dużą ciekawością i życzliwością, przyglądam się od kilku lat tym działaniom Krakowskiego magistratu, które mobilizują osoby starsze do aktywności fizycznej i intelektualnej. Na miarę możliwości, próbuję je wpierać, trochę od strony sportowej, trochę edukacyjnej, trochę medycznej.

Robię to jednak z obawą, czy protekcjonalny charakter „polityk senioralnych” nie powoduje tyle dobrego dla pożytku konkretnych osób, co i złego dla rozwoju postaw roszczeniowych. Brakuje w nim bowiem powagi dla trudu solidarności międzypokoleniowej. Pomimo częstego dopisywania wielkimi literami takich intencji.

Esencją kulturowego zagrożenia, tego bardzo poprawnego politycznie działania, jest dla mnie idea „edukacji do starości”. Idea proponowana w Krakowie i dla szkół podstawowych i dla Uniwersytetów Trzeciego Wieku. Obsługiwana przez komórki do spraw młodzieży i seniorów.

Obawiam się, że taka edukacja przez całe życie, pozbawiona solidarności samokształcenia w rodzinie, prowadzić może w konsekwencji wcale nie do integracji, tylko do segmentacji życia narodowego.


Samodzielność dla solidarności

Konkretniej o potrzebach subsydiarnego wsparcia dla integracji międzypokoleniowej w kulturze zdrowia domową edukacją medyczną, pisuję od kilku lat i do Ministra Zdrowia i do Ministra Rodziny Pracy i Polityk Społecznych i do innych ważnych instytucji naszego Państwa. Bez rezultatów.

Nie pisuję natomiast do otwartych dla innowatorów społecznych programów operacyjnych, bo charakter ich językowych i ideologicznych wymagań, dyskwalifikuje szanse na praktyczną skuteczność efektów. Taka karma.

Niestety, polityczne deklaracje usunięcia tych ideologicznych barier przez Rząd dobrej zmiany, pozostają ciągle nie spełnioną deklaracją. W mojej ocenie, to zaniechanie, wynika bardziej ze słabości naszych akademickich uczonych, niż z rzekomej omnipotencji ponadnarodowej administracji. Czy z rzekomej ospałości rządu.

Sam próbuję po partyzancku zachęcać szkoły do modernizacji medycyny szkolnej, zakłady pracy do modernizacji medycyny pracy, klub sportowe do modernizacji medycyny sportowej. Tak by zmodernizowane usługi profilaktyki medycznej, służyły potrzebom rozwoju kompetencji do wykorzystania nowoczesnych technologii medycznych dla dobrostan zdrowia.

Zgodnie z paradygmatem samopomocy zdrowia.

Ten solidarny rozwój wiedzy medycznej, wiąże się z domową edukacją historyczną oraz ekonomiczną. Im wszystkim brakuje jednak fundamentu ustrojowego, na których mogłyby się oprzeć nowe standardy, narzędzia i tematy samokształcenia w rodzinie.

Takiej podstawy kompetencyjnej dla humanizacji relacji pomiędzy człowiekiem a świadczeniodawcą, nie oczekują ani elity edukacyjne, ani elity ekonomiczne, ani elity medyczne.  

Czyli telemedycyna będzie na kartki ?


Samorządność przeciw cenzurze

Organicznie narodowym wsparciem samodzielności dla solidarności każdej rodziny jest samorządność. Przypomniałem o tej formie relacji w kontekście kultury zdrowia i kultury przestrzeni Rzeczpospolitej.

Przypominałem nie tylko ze względu na widoczne potrzeby modernizacji ustrojowych, ale i ze względu na potrzebę samorządowego wykorzystania pracy dobroczynnej nestorów dla, alternatywnego niż przewidywany przez RODO i ACTA2, sposobu gromadzenia, autoryzacji i upowszechniania wiedzy w internecie.

Innego, bo nie nadającym korporacjom medialnym uprawnień do inwigilacji i cenzury.

W których to uciążliwościach Polacy mają bolesne doświadczenia.

Przeplatane z doświadczeniami samorządności. Łączącej w latach suwerenności wolność, równość i solidarność.


Edukacja przez cale życie

Trzydzieści lat temu mój Tato nie podjął wysiłku doskonalenia swojej kultury poznania.

Nie przewidział potrzeb dynamiki życia, w spontanicznym czasie kairos, w interaktywnej przestrzeni multiobywatelstwa.

Nie przewidział prawa człowieka do Internetu.

Dziś, organizując regularnie spotkania bridżowe „kolegów z pracy”, nie szuka już nowych kontaktów w miejscowych domach kultury.

Jest organicznym nestorem, mentorem dla dzieci, wnuków i prawnuków. Korzystającym z naszego technicznego wsparcia, przy samokształceniu w rodzinie. 

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Posiwiały szatyn, 182 / 82.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @niekompetencja  Ma Pan wygodny nick. Mało zobowiązujący.
  • @niekompetencja  Niech Pan weźmie za dobry przykład "z góry" pracę ponad 30 tysięcy...
  • @Dry Imact  No jeżeli patrzymy na świat z perspektywy administracji państwowej, to faktycznie...

Tematy w dziale Technologie