6 obserwujących
98 notek
286k odsłon
1484 odsłony

Okiem lewicowej aktywistki! "Jestem pewna, że Jezus jest po naszej stronie!"

Wykop Skomentuj176

Emocje wokół wywieszania flag tęczowych na warszawskich pomnikach sięgnęły zenitu. Część osób poczuła się urażona uznając to za akt barbarzyństwa. Ale innego zdania jest 32-letnia Dominika  - dla której wywieszona flaga tęczowa jest przypomnieniem o tym, że w kraju nad Wisła są również inne osoby, które na co dzień muszą zmagać się z brakiem akceptacji i nietolerancją, a czasem nawet agresją. Jej zdaniem: "jazgot rozhisteryzowanych pseudokatolików świadczy kompletnie o nierozumieniu nauk Chrystusa. Jestem pewna, że dziś Jezus byłby po naszej stronie. Dla niego wartością nadrzędna było wspieranie wykluczonych i prześladowanych. Nigdy nie akceptował niesprawiedliwości ziemskiej władzy - w tym również tej, która ukrywała się za parawanem ołtarza". Podczas rozmowy dodaje także, że to nikt inny jak sam abp. Jędraszewski sieje nienawiść mówiąc o gejach i lesbijkach jako o tęczowej zarazie. Przy tym wykazuje się ignorancją i nie zdaje sobie sprawy kompletnie z tego, że jego słowa mogą zostać odebrane przez niektórych jak apel do przemocy i agresji.


W nieco innym tonie wypowiada się 24-letnia Daria na co dzień związana z KPH i Lambdą. Wg niej wywieszenie flagi tęczowej na pomniku Chrystusa to być może prowokacja środowisk prawicowych. A wszystko tylko po to - aby zohydzić środowiska gejowskie w Polsce. Podobnego zdania jest także Roman Giertych. W swoim wpisie na Twitterze sugeruje, że za aktami profanacji symboli religijnych stoją politycy PiS. Tylko po co? ...może po to - aby pod płaszczykiem wymyślonego wroga zakrywać inne ważne problemy? Opinie na temat tęczowych flag są mocno podzielone. Lewicowi aktywiści mówią wprost: "A niby dlaczego tęczowa flaga ma "bezcześcić"??? No chyba tylko wtedy, gdy ktoś uznaje, że reprezentujący tęczową flagę to "nie-ludzie". Tylko przyjmując takie stanowisko, można wpaść na pomysł, że tęczowa flaga to znieważenie". Jeszcze więcej emocji wywołuje wpis na Twitterze znanego prawnika Marcina Matczaka.  "Jeżeli naprawdę jesteś katolikiem, bardziej powinna oburzać Cię tęcza purpurowo-żółto-niebieskich siniaków na czyimś ciele niż ta umieszczona na pomniku. Niestety, jesteśmy narodem hipokrytów: dajemy sobie wmówić, że powinno być odwrotnie" – ocenił popularny prawnik. 


Tak jak w środowiskach katolickich wrze - tak i w środowiskach LGBT wrze. Wielu homoseksualistów uważa, że akcja sprzed dwóch dni nie ma z nimi żadnego związku. Ich zdaniem za manifestem stoją samozwańczy aktywiści albo bojówki prawicowe mające na celu dyskredytację środowisk gejowskich. Na razie nie wiele wiadomo kim są sprawy zamieszania. Ale patrząc na to z boku trzeba zadać sobie jeszcze jedno ważne pytanie. Dlaczego aktywiści LGBT nie potrafią wykreować sensownego przekazu, który przekonałby "drugą stronę" do ich racji? Ich jedynym ostatnio sposobem działania są właśnie prowokacje, które odnoszą odwrotny skutek od zamierzonego? Ale podobne pytania należy zadać też drugiej stronie barykady. Dlaczego tak wielu znanych księży i biskupów niestety nie potrafi dostrzec racji tej "drugiej strony"? Dlaczego nie chcą dostrzegać oszczerczej kampanii podczas której osoby LGBT są dniem i nocą odsądzane od czci i bezpardonowo atakowane? 


PS. Przyglądając się temu co dzieje się w Polsce gdzieś z tyłu głowy kołacze mi wiersz Martina Niemöllera - luterańskiego pastora napisany w 1942 roku w obozie w Dachau.


Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem. Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą. Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem. Nie byłem przecież socjaldemokratą. Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem. Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było.

"Zaczyna się właśnie tak! ...w imię wartości, własnej racji, jakiejś tradycji. A kończy się na tym, że nie ma już nikogo?"


image

Dostaje ostatnio dużo wiadomości od różnych komentatorów. Zarzuca mi się przed wszystkim to, że jestem skrajnie lewicowa. Otóż nie jestem. Jestem raczej symetrystką. ...w ostatnich wyborach poprałam Andrzeja Dudę. Wcześniej poparłam też PiS w wyborach do parlamentu. Do grona osób budzących mój podziw niewątpliwie należały ŚP Zyta Gilowska i Aleksandra Natalii-Świat. W wielu moich tekstach można się doszukać sympatii PiS-owskiej - co nie oznacza, że będę milczeć w tematach uznanych przez mnie ważne - nawet jeśli wiąże się to z krytyką poczynań obecnego układu rządzącego oraz środowisk prawicowo kościelnych. Nie potępiam idei chrześcijaństwa. Potępiam tylko kołtunerie katolicką. A to duża różnica. Poniżej linki do tekstów z których chyba wyraźnie widać, że nie jestem skrajnie lewicowa.


https://www.salon24.pl/u/madonna/1006980,obca-forma-zycia-nad-stolica-w-obronie-konsytucji-czyli-opary-absurdu


https://www.salon24.pl/u/madonna/937212,pasazerka-autobusu-linii-175-w-warszawie-plakala-z-radosci-kiedy-dowiedziala-sie-o-trzynastej-emeryturze



Zobacz galerię zdjęć:

Wykop Skomentuj176
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo