8 obserwujących
306 notek
1085k odsłon
526 odsłon

30 lat temu zginął wybitny polski himalaista - Jerzy Kukuczka

Jerzy Kukuczka zginął 24 października 1989 r. na południowej ścianie Lhotse. Fot. Wikipedia
Jerzy Kukuczka zginął 24 października 1989 r. na południowej ścianie Lhotse. Fot. Wikipedia
Wykop Skomentuj8

Dokładnie 30 lat mija od tragicznej śmierci najwybitniejszego polskiego himalaisty, Jerzego Kukuczki. Sportowiec nie ukończył wyprawy na południowej ścianie Lhotse. W bogatej karierze zdobył Koronę Himalajów i Karakorum jako drugi człowiek w historii. 

Jerzy Kukuczka osiągnął to, co wydawało się niemożliwe - wszedł na 14 szczytów o wysokości powyżej 8 tys. metrów. Zdobywał je nowymi drogami w ekstremalnych warunkach pogodowych. Siedmiokrotnie wspiął się na najwyższe szczyty w stylu alpejskim, czyli bez zakładania obozów pośrednich.

Wyścig Kukuczki z Messnerem 

Wyczyn Kukuczki zajął mu niecałe osiem lat. Reinhold Messner potrzebował dokładnie 16 lat i 4 miesięcy, by jako pierwszy osiągnąć Koronę Himalajów. Gdy Kukuczka mu dorównał w znacznie szybszym tempie, Messner wysłał depeszę do Polaka: "Nie jesteś drugi, jesteś wielki".

Od 21 stycznia 1985 r. do 10 listopada 1986 r., Jerzy Kukuczka wspiął się na sześć ośmiotysięczników - trzy zdobył po raz pierwszy zimą, a na trzech kolejnych wytyczył nowe ścieżki - w tym na najtrudniejszych szlakach na Nanga Parbat i K2. Siedem ośmiotysięczników zdobył w stylu alpejskim, na cztery wspiął się zimą, na jeden wyszedł samotnie. Dla Jerzego Kukuczki alpinizm był sposobem na życie. 


W Himalajach jest jeszcze wiele problemów sportowych, które można rozwiązać.


- Nigdy nie określałem czasu, kiedy mam kończyć karierę. Nie wyobrażam sobie nagłego zerwania z górami. Góry nadal mnie bawią. Nadal pociąga mnie wyczyn sportowy, a przede wszystkim nieprzetarte szlaki. W Himalajach jest jeszcze wiele problemów sportowych, które można rozwiązać - opowiedział himalaista w jednym z wywiadów. 

Kukuczka został doceniony za swoje osiągnięcia. W 1988 roku wraz z Włochem Messnerem otrzymali srebrny medal w czasie zimowych igrzysk w Calgary. Messner nie chciał jednak tej nagrody, twierdząc, że wspinaczki nie należy traktować w kategorii rywalizacji sportowej.

- W alpinizmie, jak w szachach, jest miejsce na swego rodzaju twórczość, ale i sportową rywalizację. Gdyby jej zabrakło, być może nigdy bym się nie wspinał - odpowiadał Kukuczka. Polska przeżywała euforię. Poczta wydała okolicznościowe znaczki z podobizną górskiego idola i olimpijskim medalem. 

Tragedia na południowej ścianie Lhotse 

Droga do sukcesów w Himalajach wiodła przez Lhotse. Na ośmiotysięcznik Kukuczka wyszedł w 1979 roku. Dziesięć lat później spadł z południowej ściany szczytu - czwartym co do wielkości, wówczas niezdobytym. Tragedia wydarzyła się na wysokości 8200 m. Pod ciężarem pękła lina asekuracyjna, a polski himalaista spadł w dwukilometrową przepaść. Kukuczce towarzyszył w wyprawie Ryszard Pawłowski. 

- Jurek prowadził (...) W pewnym momencie się poślizgnął. (...) Kiedy przelatywał koło mnie, wiedziałem, że tragedia jest nieunikniona. Jedyne, co mogłem zrobić, to skulić się w sobie i czekać na szarpnięcie. Ale go nie poczułem. To był długi lot, (...), i lina musiała urwać się na skalnej krawędzi - opisywał tragedię po latach Pawłowski  w książce "Ryszard Pawłowski. 40 lat w górach. Wywiad-rzeka". 

Kukuczka pozostawił świat himalaizmu w żałobie. Miejsce tragedii na południowej ścianie Lhotse odwiedza często żona Kukuczki, pani Cecylia. - Dotarliśmy pod samą południową ścianę Lhotse. Bardzo wyraźnie widziałam drogę, którą Jerzy szedł po raz ostatni. Do tego miejsca szliśmy w dwie strony w sumie 17 dni, cała wyprawa, z dojazdem, trwała miesiąc, prosiłam Jerzego by nad nami czuwał - mówiła w 20. rocznicę śmierci Kukuczki. 

Mount Everest i Mount Lhotse
Widok na Mount Everest i Lhotse, gdzie zginął Jerzy Kukuczka.

- To dla mnie ważne, by być w dniu jego wypadku pod czortenem, na wysokości około 4800 m n.p.m. u podnóża ściany Lhotse. Chcę być jak najbliżej Jerzego: podumać, porozmyślać, porozmawiać z nim, zapytać o wiele rzeczy. To potrzebna podróż, od serca, romantyczna - tłumaczyła Cecylia Kukuczka, która nadal odwiedza Nepal. Ma 68 lat. 

- Był niesamowicie zdeterminowany i miał olbrzymią sportową ambicję. Poza tym był człowiekiem bezkonfliktowym, pogodnym. Jako lider wyprawy nie narzucał swojej woli i starał się wszystko załatwić po koleżeńsku. Nie zacietrzewiał się w dyskusjach. Nie wiem, na ile na taką postawę miało wpływ to, że był człowiekiem wierzącym. Zawsze nosił krzyżyk, nie obnosił się z tym, ale jednocześnie nie chował ze swoją wiarą - wspominał przyjaciela Pawłowski. 


Jurek był nade mną około 50 metrów. Widziałem, jak nabiera prędkości.


- Wydawało się, że mamy dużą szansę na pokonanie ściany. Pogoda o dziwo zrobiła się, jak na październik, dobra. Nie wiało. Rano 24 wystartowaliśmy z wysokości 8000 m i wszystko szło planowo, do momentu, gdy Jurek osunął się na skalnej, zalodzonej płycie. Byliśmy związani pojedynczą liną, a nie jak zazwyczaj podwójną, świadomi swoich sił i ryzyka. Jurek był nade mną około 50 metrów. Widziałem, jak nabiera prędkości... - Pawłowski wracał pamięcią do ostatniej wyprawy.

- Rzuciło mnie na ścianę, ale w tej samej chwili poczułem luz i już wiedziałem, że lina musiała się przerwać. Zostałem w trudnym terenie, bez możliwości kontaktu z kolegami, bo to Jurek miał telefon. Po chwili odrętwienia, gdy dotarło do mnie, co się stało, pomyślałem, że muszę sam się ratować. To była walka o życie - relacjonował. 

- Jurek był uparty jak muł. Jak coś wymyślił, to musiał to zrobić, czasami nawet kosztem ryzyka. Wszyscy popełniają błędy, problem w tym, że szczęście nie dopisuje zawsze... W skale charakteryzowała go koncentracja i determinacja. Miał też potrzebę pisania historii dyscypliny. Oczywiście wspinał się dla siebie, ale ze świadomością, że chce zapisać polski alpinizm na kartach historii Himalajów, rozsławić imię kraj u - podkreślił himalaista Krzysztof Wielicki.

Dorobek Kukuczki 

- Uważam, że jeżeli się podchodzi pod górę, to z jakimś celem, a tym celem jest wejść na tę górę - to było motto Krzysztofa Kukuczki. Kalendarium "zdobyczy" wybitnego polskiego himalaisty:

  • 4 października 1979 - Lhotse (8516 m)
  • 19 maja 1980 - Mount Everest (8850 m) 
  • 15 października 1981 - Makalu (8463 m) 
  • 30 lipca 1982 - Broad Peak (8047 m) 
  • 1 lipca 1983 - Gaszerbrum II (8035 m) 
  • 23 lipca 1983 - Gaszerbrum I (8068 m) 
  • 21 stycznia 1985 - Dhaulagiri (8167 m) 
  • 13 lutego 1985 - Czo Oju (8201 m) 
  • 13 lipca 1985 - Nanga Parbat (8126 m) 
  • 11 stycznia 1986 - Kanczendzonga (8586 m) 
  • 8 lipca 1986 - K2 (8611 m) 
  • 10 listopada 1986 - Manaslu (8156 m) 
  • 3 lutego 1987 - Annapurna (8091 m) 
  • 18 września 1987 - Sziszapangma (8013 m) 


W Chukung w pobliżu południowej ściany Lhotse zamieszczono tablicę na cześć Jerzego Kukuczki. Inna znajduje się w Tatrzańskim Cmentarzu Symbolicznym pod Osterwą na Słowacji. 


30. rocznica śmierci Jerzego Kukuczki
Pomnik na cześć Jerzego Kukuczki. Fot. Wikipedia 


GW

Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport