26 obserwujących
1181 notek
657k odsłon
  1657   3

Na Szwecję musowo bez Krychowiaka!

Jeśli komuś zależy na wyjściu z grupy, oczywiście.
Mam nadzieję, że po wczorajszym meczu selekcjoner przekonał się, definitywnie mam nadzieję, że reprezentacja Polski pozbawiona tego gracza, w formie jaką prezentuje niemal prze cały czas odkąd swego czasu skumał się z PSG, jest znacznie bardziej udanym tworem niż z nim. Moim zdaniem zwycięstwo ze Szwecją, bo to przecież warunek sine qua non naszego dalszego pobytu na mistrzostwach, jest możliwe tylko i wyłącznie w przypadku, jeżeli tego pana nie będzie na boisku. Od samego początku do samego końca spotkania, bo jeszcze wytnie taki numer jak w meczu PSG z Barceloną, i co będzie?
Żeby nie było. Wczoraj nie zagraliśmy nie wiadomo jak dobrego spotkania. Może nawet dobrym nie można go nazwać. Dalej strach budził Szczęsny w bramce. Jego interwencje, a przynajmniej te dwie w drugiej połowie, wołały o pomstę do nieba. Na szczęście, w przeciwieństwie do meczu ze Słowacją, potrafił też w ważnym momencie pokazać, że nie zapomniał wszystkiego, co swego czasu było powodem zatrudnienia go przez Juventus. No i wreszcie miał dużo farta. Jak i cała drużyna zresztą.
Glik dał się parokrotnie łatwo wyprzedzić, Bereszyński zawalił bramkę, Moder podarował (zupełnie za darmo, bo Hiszpan nie miał już piłki, a piłka nie zrobiłaby nikomu krzywdy) rywalom karnego, i to w minutę po wyrównaniu, dużo biegał, ale nie grał, Zieliński.
Ale, mimo to, widzieliśmy jednak drużynę. Pracowali, biegali, i wcale nie byli wiele słabsi od zespołu, który kilka miesięcy temu posłał Niemców do domu z, jak to mówią polskojęzyczni komentatorzy Bundesligi, sześciopakiem. Na wygraną może, tak jak chciałby Lewandowski, to nie zasłużyliśmy, ale ten remis to, za ambicję, się nam chyba należał.
Ja chciałbym zwrócić uwagę na czterech polskich graczy. Żaden nie ma na koncie więcej niż 15-tu spotkań w reprezentacji. A trzech z tej czwórki nawet 10-ciu. To Karol Świderski, Tymoteusz Puchacz, Jakub Moder i Kacper Kozłowski. O żadnym z nich na pewno nie godzi się powiedzieć, że zawiódł. A łatwych zadań w tym meczu nie mieli. Oczywiście. Puchaczowi daleko do Robertsona czy Guereiro, ale ten facet, mimo robienia błędów, nie boi się grać do przodu. I nie pęka. Co go wśród polskich obrońców znacznie wyróżnia. Gdyby to ode mnie zależało, to przeciw Szwedom wystawiłbym jego, nie Rybusa. Świderski we wczorajszym meczu jeszcze raz ponad wszelką wątpliwość udowodnił, że ma to, co powinien mieć rasowy napastnik. Sprawdził się przeciw obrońcom z Hiszpanii, a to jest przed meczem ze Szwecją taki atut, że nie może być mowy, żeby nie wyszedł w pierwszym składzie na Wikingów. Moder, poza idiotycznym faulem, o którym już pisałem,  pokazał, że porównania w tej chwili z Krychowiakiem są zwyczajnie nie na miejscu. A to co zrobił przy naszej wyrównującej bramce, to coś, czego gracz Lokomotiwu nie będzie nam w stanie zafundować w reprezentacji do końca swojej w niej kariery. Powtórzę to, co napisałem w jednym ze swoich komentarzy po poprzednim meczu Polaków. Wystawienie w pierwszym składzie Krychowiaka, a nie Modera, uznam za sabotaż i powód, dla którego trenera, bez względu na to, co o nim sądzę teraz, będzie należało zwolnić w trybie natychmiastowym. No i na koniec Kozłowski. Mamy diamencik. Dobrze, że trenerem kadry jest w tej chwili (i będzie też po ME, jak nie wystawi Krychowiaka) Sousa, bo dzięki temu mam jakieś wewnętrzne przekonanie, że ten talent nie zostanie zmarnowany.
No. Napisałem, co wiedziałem.
A teraz, przed środą, wiem tylko jedno.
Bij Szweda! Bez pardonu! Jak Kmicic!
Bo tak, prawdę pisząc, to myśmy, tak na poważnie, za ten Potop się jeszcze nie odkuli:).

Lubię to! Skomentuj86 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport