27 obserwujących
1201 notek
678k odsłon
  636   1

No. Wreszcie mamy prawdziwe mistrzostwa!

To rozumiem. Szybkie tempo, duża płynność akcji, zmieniająca się w obu spotkaniach co rusz (i to na zasadzie piekło-niebo i odwrotnie) boiskowa sytuacja wszystkich rywalizujących drużyn i, co oczywiście najważniejsze, kupa bramek. A, jako truskawka na torcie, porażki zdecydowanych faworytów. Żeby nie napisać największego faworyta, bo tak większość z nas Francję chyba postrzegała. Albo przynajmniej, jak w wypadku meczu Hiszpanów, porażki zaglądające tym faworytom w oczy. Wypełnione strachem. Te oczy, znaczy.

Finał dnia przerósł jednak wszystko, co było wcześniej. Wielki faworyt i główny kandydat na ogłoszenie go za parę lat świętym, a przynajmniej następcą Messiego, jako jedyny z całej stawki podchodzących do „wapna”, nie strzela gola i mistrzowie świata jadą z tego powodu do domu. Ja nie wiem, ale mówiąc językiem pana Górskiego, „mnie si wydaji, że France Football znów będzie musiała odwołać plebiscyt”. I to mimo, że głównym faworytem do tej nagrody może nie być w tym sezonie Polak!

Można być rzeczywiście zbudowanym postawą Chorwatów. O Szwajcarach już nawet nie wspominam. Nie pamiętam kiedy i czy ktoś w ogóle odrobił z Hiszpanią i Francją dwa gole różnicy. Przepraszam. Prawie 40 lat temu, na MŚ w Hiszpanii, w półfinale zresztą, Niemcy też przegrywali z Francją 1:3 i weszli do finału po karnych. Ale w tamtym meczu to raczej oni byli faworytem. Tutaj zdecydowany faworyt prowadził, po cudownym strzale Pogby, 3:1 i wydawał się mieć mecz totalnie pod kontrolą. I co? Jajco, panie Deschamps. Niewiele brakowało, a to samo mogło mieć miejsce w spotkaniu Hiszpanii z Chorwacją. Tu też wyszło jak cienka jest granica między wyklęciem przez gawiedź, a uwielbieniem prze tą samąż. Vide Alvaro Morato.

Obawiam się, że taki dzień jak wczoraj, jak to już zresztą sygnalizowała ponad 40 lat temu Anna Jantar, zdarzył się, na jednych mistrzostwach przynajmniej, tylko raz. I nie powtórzy. Tym bardziej, że wieczorem nudni do bólu Szwedzi grają ze słabą Ukrainą. No ale jest jeszcze popołudniowy mecz Anglików z Niemcami. I w nim pokładam pewne nadzieje. Niekoniecznie większe niż pokładałem wcześniej we wczorajszych meczach, ale jednak. Kilka dni temu byłbym prawie pewny, że dzisiejsze pierwsze spotkanie wyłoni finalistę imprezy. Ale po tym co się, prawie bez wyjątku, działo w dotychczasowych meczach 1/8 finałów, niczego nie można być pewnym. Oprócz dwóch rzeczy. Pierwsza, że Mbappe nie dostanie Złotej Piłki. Druga, że Francja ugrała na tych mistrzostwach niewiele więcej niż Polska. Co jest jednak, i jakby nie patrzeć na sprawę, lekko zastanawiające.


Lubię to! Skomentuj59 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport